Pięć goli i czerwona kartka. Niesamowite derby Madrytu

2 godzin temu
Real Madryt do stołecznych derbów z Atletico podchodził z wiedzą, iż tylko zwycięstwo utrzyma "Królewskich" w grze o mistrzostwo Hiszpanii. Mecz był pełen emocji - zwłaszcza po przerwie. Bramki strzelali to jedni, to drudzy. Z boiska za brutalny faul wyleciał Fede Valverde. Ostatecznie triumfowali podopieczni Alvaro Arbeloi.
Wymęczone zwycięstwo FC Barcelony nad Rayo Vallecano wywarło dużą presję na Realu Madryt. Królewscy przed rozpoczęciem swojego meczu 30. kolejki mieli już siedem punktów straty do liderów ze stolicy Katalonii. Co gorsza, podopieczni Alvaro Arbeloi mieli rywala najtrudniejszego z możliwych.

REKLAMA







Zobacz wideo Urban zaskoczy Albanię Pietuszewskim? Kosecki: To będzie jego ulubieniec!



Niedzielę z ligą hiszpańską zamykało bowiem starcie Realu z Atletico. Derby Madrytu zawsze są emocjonującym spotkaniem. Zwycięstwo podopiecznych Diego Simeone przybliżyłoby ich do lokalnych rywali na sześć punktów, utrzymując ich w grze o wicemistrzostwo.


Cudowna asysta syna trenera
Real zaczął ataki od samego początku. Już w 3. minucie Dani Carvajal przetestował Juana Musso, ale Argentyńczyk nie dał się zaskoczyć. Chwilę później Fede Valverde trafił w słupek, a w kontrze Atletico odpowiedziało próbą Marcosa Llorente - lepszy okazał się jednak Andrij Łunin. Kolejne minuty przyniosły nieco spokojniejszy przebieg spotkania.
Zobacz też: Dwa gole w wielkim finale! Arsenal zagrał z Manchesterem City
Fajerwerki odpalił jednak Giuliano Simeone. Argentyńczyk znakomicie odegrał piętą do Ademoli Lookmana, a Nigeryjczyk z sześciu metrów nie dał szans Łuninowi. W pierwszej połowie blisko trafienia był jeszcze Aurelien Tchouameni, ale jego uderzenie przeleciało tuż obok bramki.









Derby Madrytu pełne emocji i cudownych goli
Real na drugą połowę wyszedł z zupełnie inną energią. Już po kilku minutach Brahim Diaz dał się sfaulować Davidowi Hancko w polu karnym. Do piłki podszedł Vinicius Junior, a ten nie pomylił się i pokonał Musso. Po chwili "Królewscy" wyszli na prowadzenie po bramce Valverde. Urugwajczyk trafił w trzecim ligowym meczu z rzędu.
o ile jednak Alvaro Arbeloa spodziewał się spokojnego dowiezienia wygranej do końca, to nie wziął pod uwagę postawy Nahuela Moliny. Cudowny strzał rezerwowego Atletico zza pola karnego sprawił, iż w stołecznych derbach było już 2:2. Fantastycznego gola Molinie pozazdrościł Vinicius. Trent Alexander-Arnold przerzucił piłkę do Brazylijczyka, a ten kropnął ze skraju pola karnego, przywracając prowadzenie Realowi.






O jego utrzymanie jednak "Królewskim" nie powinno być łatwo po czerwonej kartce dla Valverde. Urugwajczyk w 77. minucie spóźnił się i ostro sfaulował Alexa Baenę. Goście jednak nie do końca byli w stanie wykorzystać przewagi. Real zwarł szyki i mądrze się bronił. Sytuację na wagę remisu w doliczonym czasie gry zmarnował Alexander Sorloth.


Real Madryt 3:2 Atletico Madryt (0:1)

Bramki: Vinicius (52', 72'), Valverde (55') - Lookman (33'), Molina (66')
Real: Łunin, Garcia, Huijsen, Rudiger, Carvajal (64' Alexander-Arnold), Guler (74' Bellingham), Tchouameni, Pitarch Ż (64' Mbappe), Valverde CZ, Vinicius (87' Carreras), Brahim Diaz (74' Camavinga)
trener: Alvaro Arbeloa
Atletico: Musso, Ruggeri Ż, Hancko Ż, Le Normand (46' Gimenez), Llorente Ż, Lookman (57' Molina), Koke, Cardoso Ż (57' Gonzalez), Simeone (71' Baena), Alvarez, Griezmann (57' Sorloth)
trener: Diego Simeone
czerwona kartka: Valverde (77', za brutalny faul)
Idź do oryginalnego materiału