Papszun potwierdził poważną kontuzję. Pozostali do dyspozycji

2 godzin temu

Legia Warszawa mogła się obawiać o kadrę na mecz z Górnikiem Zabrze. Przede wszystkim kontuzji nabawił się Wahan Biczachczjan podczas oddawania strzału w ostatnim meczu Ekstraklasy i nie mógł dalej grać. Na dyskomfort narzekali również Kamil Piątkowski i Radovan Pankov. Ten drugi zszedł w Szczecinie z tego powodu z boiska. Jak się okazuje, kontuzja pomocnika wygląda na poważną. Reszta jest do dyspozycji Marka Papszuna.

Ormianin w 60. minucie miał niezłą okazję na zdobycie bramki przeciwko swojemu byłemu zespołowi. Nie dość, iż zmarnował sam na sam, to jeszcze kopnął w taki sposób, iż od razu poczuł coś w udzie i zasygnalizował, iż coś mu się stało. Położył się na trawie, zakrył twarz koszulką i pokazywał konieczność zmiany. Nie wyglądało to optymistycznie i zwiastowało poważny problem. Nie był to udany mini jubileusz, bo Biczachczjan rozgrywał 50. mecz w koszulce Legii.

Papszun potwierdza absencję Biczachczjana

W przypadku kontuzji sytuacja nie jest optymistyczna, szczególnie jeżeli chodzi o Wahana Biczachczjana. Uraz wygląda poważnie i istnieje ryzyko, iż może go zabraknąć do końca sezonu, choć ostateczne wnioski przyniosą dopiero dokładne badania – powiedział na konferencji prasowej Marek Papszun. Dodał też, iż Pankov i Piątkowski trenują i powinni normalnie z Górnikiem wystąpić, a to w przypadku Serba nie było takie pewne.

Do końca pozostało siedem kolejek i Wahan Biczachczjan był bardzo ważnym piłkarzem w kontekście walki o utrzymanie. Może nie widać tego po liczbach, bo strzelił raptem jednego gola w rundzie wiosennej, natomiast aż w dziesięciu spotkaniach z rzędu wychodził w podstawowej jedenastce, wygrywając rywalizację z Kacprem Urbańskim. Papszun wystawiał go nie na skrzydle, ale za plecami Milety Rajovicia, w roli dziesiątki.

Przed Legią bardzo wymagający terminarz. Bo zmierzy się… z trzema kandydatami do walki o tytuł – najpierw domowy mecz z Górnikiem Zabrze, potem kolejny domowy mecz z Zagłębiem Lubin i wyjazd do Poznania. O ile Zabrzanie są w niezłej formie, to Lubinianie już nie – ponieśli bowiem trzy porażki z rzędu. Papszun wie, iż sześć punktów zdobytych na Łazienkowskiej może przechylić szalę na walkę o awans do europejskich pucharów, co delikatnie sugeruje (cytaty za Legia.net):

Przed nami kolejne bardzo ważne mecze, które traktujemy jak finały. Najbliższe dwa spotkania będą najważniejsze i mogą pokazać, w którym kierunku pójdziemy – czy będziemy mogli realnie myśleć o miejscach wyżej w tabeli, czy raczej skoncentrujemy się na walce o utrzymanie. Wszystko zależy od naszych wyników i podejścia. Bardzo istotne jest, żeby zachować odpowiedni balans mentalny. Nie możemy ani popadać w hurraoptymizm, ani się załamywać. Najważniejsza jest codzienna praca, koncentracja i przygotowanie do kolejnych spotkań. jeżeli uznamy, iż teraz będzie już łatwo, to gwałtownie możemy wrócić do punktu wyjścia.

Realna jest sytuacja, w której awans do Ligi Konferencji da także piąte miejsce w Ekstraklasie. Wojskowi są od ośmiu spotkań niepokonani, ale aż pięć z nich w tej serii zremisowali.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Baltazar: Jakość Radomiaka daje mi pewność, iż sytuacja się odwróci
  • Żabka, rady od ojca i szok w 4. lidze. Marcel Łubik opowiada o życiu
  • Media: Ivi Lopez odejdzie z Rakowa. Hiszpan wróci do ojczyzny

Fot. 400mm.pl

Idź do oryginalnego materiału