Papszun dalej broni Rajovicia: Wierzę w niego

3 godzin temu

Kto by pomyślał, iż Legia będzie czuła niedosyt po meczu z Jagiellonią. Wojskowi odrobili dwubramkową stratę i wywieźli z Białegostoku cenny remis, co dla drużyny ze strefy spadkowej w starciu z liderem już samo w sobie powinno być sporym sukcesem. kilka jednak zabrakło, by legioniści świętowali zwycięstwo, ale w dwustuprocentowej sytuacji spudłował – a jakże! – Mileta Rajović. Mimo to, Marek Papszun na konferencji prasowej wziął w obronę napastnika, który na gola w Ekstraklasie czeka od września.

Legia zremisowała z Jagiellonią, choć początkowo nic tego nie zapowiadało. Wprost przeciwnie – podopieczni Adriana Siemieńca już po 22. minutach prowadzili różnicą dwóch goli po trafieniach Flacha i Pululu. Białostoczanie mieli wyjątkowy ciąg na bramkę, w tym swoją, bo po samobójach Vitala i Placha, legioniści odrobili straty. Trener Marek Papszun docenił reakcję swojego zespołu.

Nie sądziłem, iż w Białymstoku będziemy tak niezadowoleni. Zrobiliśmy bardzo dużo, żeby ten mecz wygrać – stworzyliśmy pięć klarownych sytuacji, a rywale tylko dwie. To pokazuje też, iż zagraliśmy dobry mecz. Jesteśmy rozczarowani wynikiem, choć graliśmy przeciw drużynie, która walczy o mistrzostwo – przyznał szkoleniowiec Legii.

Zdaniem Papszuna, Legia pod jego wodzą zaliczyła progres, zwłaszcza na płaszczyźnie mentalnej, czego dowodem jest właśnie odwrócenie losów spotkania z Jagiellonią. – Gratuluję tego wyniku piłkarzom, przede wszystkim charakteru. Wcześniej Legia by się nie podniosła przy 0:2 w Białymstoku, a dzisiaj tak. I mogła spokojnie wygrać – dodał.

Papszun broni Rajovicia. „Wierzę w niego”

Mogła, a wręcz powinna, chciałoby się powiedzieć. Stało się jednak inaczej, bo nie kto inny jak Mileta Rajović zrobił to, co potrafi najlepiej, czyli zmarnował doskonałą okazję. W 69. minucie, przy stanie 2:2, Kacper Chodyna po rajdzie na prawej stronie boiska dograł do ustawionego tuż przed pustą bramką Duńczyka. Wystarczyło tylko dostawić nogę.

Rajović nogę, owszem, dostawił, ale dołożył też drugą. W efekcie trafił w samego siebie, blokując własne uderzenie.

Mileta Rajović był blisko trafienia na 3:2 w Białymstoku, ale…

Zobaczcie sami! pic.twitter.com/5pcfNgZPsL

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 1, 2026

Mimo to, Papszun wciąż deklaruje kredyt zaufania do Rajovicia, który na gola w Ekstraklasie czeka od 28 września 2025 roku.

Wierzę w każdego zawodnika. Będę w niego też dalej wierzył. Legia nie wygrała bodajże 12 kolejnych spotkań, w końcu przyszło przełamanie. Tak samo może być z napastnikiem. Na to liczę i taki mam plan, iż będzie dawał więcej w różnych obszarach, a to przyniesie efekt – skomentował opiekun Legii.

Szansę na długo wyczekiwane przełamanie Rajović będzie miał w przyszłym tygodniu. W następnej kolejce Legia podejmie przy Łazienkowskiej Cracovię.

Mileta, wierzymy!

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Na deskach, ale nie znokautowana. Legia wciąż się broni
  • Najlepszy mecz Legii od… września? Jagiellonia drżała o remis
  • Bruk-Bet prosi się o spadek, Radomiak też chętnie o niego powalczy

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału