
Po zakończeniu kariery piłkarskiej nie zniknął ze świata futbolu. Takesure Chinyama stawia dziś pierwsze poważne kroki w zawodzie trenera i nie ukrywa, iż w przyszłości chciałby ponownie związać się z klubem, który dał mu największą rozpoznawalność w Europie.
Chinyama przez cztery sezony reprezentował barwy Legia Warszawa, zapisując się w historii klubu jako jeden z najbardziej charakterystycznych napastników tamtego okresu. W 85 spotkaniach zdobył 38 bramek i dorzucił 12 asyst, a sezon 2008/2009 zakończył jako król strzelców Ekstraklasy.
Choć nie udało mu się sięgnąć po mistrzostwo Polski, dwukrotnie triumfował w Pucharze Polski. Do dziś pozostaje postacią bardzo dobrze wspominaną przez kibiców z Łazienkowskiej, co on sam podkreśla bez wahania. W rozmowie z Przegląd Sportowy Onet przyznał, iż Legia odegrała kluczową rolę w jego życiu zawodowym, bo to właśnie tam stał się bardziej rozpoznawalny i szanowany nie tylko w Europie, ale także w Zimbabwe.
Pierwsze kroki na ławce trenerskiej
Dziś 43-latek skupia się na rozwoju w zupełnie nowej roli. Pracuje jako asystent trenera w rodzimym Dynamos FC, gdzie odpowiada głównie za współpracę z napastnikami i poprawę skuteczności zespołu.
To dopiero początek jego drogi, ale Chinyama nie ukrywa, iż ambicje ma znacznie większe. W dłuższej perspektywie chciałby spróbować pracy na wyższym poziomie, najlepiej w Europie, a konkretnie w klubie, z którym jest emocjonalnie związany.
Inspiracja Astizem i marzenie o Łazienkowskiej
Były napastnik Legii otwarcie mówi, iż inspiruje go ścieżka obrana przez Iñaki Astiz. Zdradził, iż pozostaje z nim w kontakcie i z uznaniem obserwował jego krótki epizod w roli szkoleniowca pierwszego zespołu.
Chinyama podkreśla, iż każdy były zawodnik Legii marzy o pracy trenerskiej w tym klubie i on nie jest wyjątkiem. Przyznał wprost, iż chciałby znaleźć się w miejscu, w którym Astiz był przez ostatnie miesiące, przejmując drużynę i kończąc europejskie rozgrywki zwycięstwem w Lidze Konferencji. Zapytany, czy widzi siebie w roli pierwszego trenera, odpowiedział bez wahania, iż jest na to gotowy i wierzy, iż kiedyś dostanie taką szansę właśnie przy Łazienkowskiej.
Na razie to tylko marzenia, ale Chinyama konsekwentnie buduje swoje trenerskie CV, licząc, iż historia zatoczy koło.

2 godzin temu














