Pajor sam na sam z bramkarką Realu. Oto, co stało się w finale Superpucharu

2 godzin temu
Piłkarki FC Barcelony po raz kolejny mogły cieszyć się z triumfu w Superpucharze Hiszpanii. Tym razem pokonały Real Madryt 2:0. Jedynie pierwsza połowa była wyrównana. Drugie 45 minut stało pod znakiem absolutnej dominacji zawodniczek ze stolicy Katalonii. 90 minut zagrała Ewa Pajor, była bardzo aktywna w ataku, miała kilka dobrych sytuacji strzeleckich.
Półfinały kobiecego Superpucharu Hiszpanii ułożyły się podobnie jak u mężczyzn. FC Barcelona pokonała Athletic Bilbao (3:1), a Real Madryt wyeliminował Atletico Madryt (3:1). W efekcie w finale mieliśmy drugie w tym sezonie kobiece El Clasico. Znów od pierwszej minuty zagrała Ewa Pajor. Polska napastniczka strzeliła gola w półfinale, chciała to powtórzyć w starciu z Realem.

REKLAMA







Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan



FC Barcelona i Ewa Pajor z kolejnym trofeum
Od początku kobiecy Klasyk był otwartą wymianą ciosów. Jeden z nich próbowała wymierzyć Ewa Pajor. Polka miała okazję już w czwartej minucie, ale została w porę zatrzymana. Real liczył za to bardzo mocno na swoje skrzydłowe - Lindę Caicedo i Atheneę del Castillo. To one powodowały największe zagrożenie pod bramką Barcelony.


Szczęście uśmiechnęło się do "Blaugrany" w 27. minucie. Wyszła na prowadzenie za sprawą trafienia głową Esmee Brugts. Holenderka oszukała dwie defensorki Realu na bliższym słupku przy rzucie rożnym i uderzyła z bliska.






W końcówce pierwszej połowy tempo narzuciły zawodniczki z Madrytu, szukały gola po strzałach z dystansu. Raz zmusiły Catę Coll do wykazania się w bramce, raz Barcelonę uratowała poprzeczka. Do przerwy Katalonki miały skromne, jednobramkowe prowadzenie. Trudno było wskazać wyraźnie lepszy zespół.


Po przerwie Barcelona starała się wrzucić wyższy bieg, więcej grała piłką. Krótko po wznowieniu gry przed świetną szansą mogła stanąć Pajor, ale spaliła akcję. Kilka minut później Polka nie dopadła do świetnego podania od Caroline Graham Hansen. W kolejnej groźnej akcji Pajor stanęła oko w oko z bramkarką "Los Blancos", ale z siedmiu metrów trafiła prosto w nią. Hansen nie trafiła dobitki na pustą bramkę, uderzyła z główki w poprzeczkę. W dalszej części meczu swoje okazje zmarnowały też Claudia Pina, Ona Batlle, Salma Paralluelo i Alexia Putellas.









Na kwadrans przed końcem meczu zawodniczki Realu miały dużą nadzieję na rzut karny, bowiem ręką zagrała Irene Paredes. VAR jednak nie dopatrzył się naruszenia przepisów u defensorki "Dumy Katalonii".
Barcelona kontynuowała dobrą i konsekwentną grę, brakowało jedynie skuteczności. W 80. minucie kolejną okazję miała Pajor, ale spudłowała.
Zobacz też: Tak Kot potraktował Żyłę po jego ostatnim skoku
Wyglądało na to, iż Barcelona nie wypuści korzystnego wyniku, grała dużo lepiej od Realu. W doliczonym czasie zadała ostateczny cios. Dostała rzut karny po faulu na Putellas. Był on długo sprawdzany przez VAR, ale decyzja z boiska została utrzymana. "Jedenastkę" na gola zamieniła poszkodowana.









Barcelona wygrała w pełni zasłużenie z Realem 2:0 po bramkach Brugts i Putellas. Tym samym obroniła Superpuchar Hiszpanii.
To piąte trofeum Ewy Pajor wywalczone w barwach Barcelony. W zeszłym sezonie zdobyła krajową potrójną koronę. Dołożyła do tego triumf w Pucharze Katalonii.
Idź do oryginalnego materiału