Był czternasty w Oberstdorfie, ósmy w Garmisch-Partenkirchen i również ósmy w Innsbrucku. Przed ostatnim konkursem 74. Turnieju Czterech Skoczni Kacper Tomasiak jest dziesiąty w klasyfikacji generalnej tej imprezy. Nasz niespełna 19-letni debiutant może zostać pierwszym nastolatkiem w top 10 TCS od dziewięciu lat. Ale ci, którzy go znają, są przekonani, iż to dopiero próbka jego ogromnych możliwości. Paweł Niemczyk, prezes klubu LKS Klimczok Bystra, zna Tomasiaka praktycznie od zawsze.
REKLAMA
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
Łukasz Jachimiak: Umówmy się tak: ja powiem, co myślę o Kacprze Tomasiaku, a pan powie, na ile się z tym zgadza.
Paweł Niemczyk: Dobrze, zaczynajmy.
To musi być ideał, skoro już jako 18-latek wybitnie zdał maturę, dostał się na AWF z najlepszym wynikiem, a teraz studia łączy z takim skakaniem w Pucharze Świata, iż potrafi zarobić choćby 25 tys. zł za konkurs [6 tys. euro to najwyższa premia dla Kacpra - wypracował ją sobie dwa razy: piątymi miejscami w Wiśle i Engelbergu - przyp. red.]. Przy czym od razu podkreśla, iż te pieniądze zamierza jak najlepiej inwestować. Poza tym, iż jest kulturalny, bardzo dobrze się z nim rozmawia, a dzięki temu, iż ma prawo jazdy, odciąża rodziców, rozwożąc czwórkę młodszego rodzeństwa po szkołach i przedszkolach.
- Jest dokładnie tak, jak pan mówi, wszystko się zgadza. Można powiedzieć, iż Kacper, chociaż jest nastolatkiem, jest już prawdziwym mężczyzną. W sporcie to fajter, a w życiu, mimo iż bardzo młody, to już profesor.
Od jak dawna go pan zna?
- Praktycznie od zawsze, czyli od momentu, gdy zaczął przychodzić na skocznię.
Miał wtedy 6-7 lat?
- To musiało być wtedy, bo dobrze pamiętam, jak później przygotowywał się, żeby przystąpić do pierwszej Komunii Świętej. Wtedy opuszczał niektóre treningi, to był dla niego sportowo troszkę trudniejszy czas. Kacper pochodzi z rodziny, dla której komunia to ważna sprawa. Można powiedzieć, iż z wzorowej. Naprawdę Tomasiaków można wszystkim dawać za przykład. Rodzice mają piątkę dzieci, a wszystko świetnie tam jest poukładane. To wręcz niesamowite.
Zaraz pan powie, iż w sumie jedynym trudnym momentem w przygodzie Kacpra ze sportem był czas, gdy musiał się przyłożyć do katechizmu.
- Ale taka prawda. Obserwuję go od kilkunastu lat i spokojnie mogę, a wręcz muszę powiedzieć, iż zawsze się wyróżniał. Od samego początku był najlepszy w swojej grupie wiekowej, a gdy miał 13-14 lat, można go było już konfrontować z zawodnikami starszymi choćby o cztery-pięć lat. I też był lepszy.
Dziś ma prawie 19 lat [skończy 20 stycznia] i jest o krok od zostania pierwszym nastolatkiem od 2017 r. w top 10 końcowej klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni. Pan wie, iż wtedy czegoś takiego dokonał Domen Prevc, zajmując dziewiąte miejsce?
- Tak, słyszałem o tym. To pokazuje klasę, jaką już prezentuje Kacper. Trzeba powiedzieć, iż nasze oczekiwania jako kibiców czy działaczy są bardzo wysokie, a przecież skoki są dziś na tak znakomitym poziomie, iż już wskakiwanie do top 30 Pucharu Świata byłoby naprawdę świetnym wynikiem dla debiutanta. To nie podlega żadnej dyskusji, prawda?
Na pewno jesteśmy rozpieszczeni...
- Tak, jesteśmy. Po świetnym sezonie letnim w wykonaniu Kacpra sam powiedziałem, iż on skacze na pierwszą dziesiątkę Pucharu Świata i proszę, to się sprawdza. Widać, iż stać go na ciągłe bycie w tej dziesiątce, a jeżeli jeszcze pewne szczegóły zostaną poukładane, to jest szansa, iż przy odrobinie szczęścia Kacper gdzieś wskoczy na podium.
Z jednej strony to naturalne, iż mając supertalent na miarę top 10 zastanawiamy się, czy - a może choćby bardziej: kiedy - ten chłopak może być na podium. Z drugiej strony, przez lata Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła tyle nawygrywali, iż chociaż Tomasiak robi znacznie więcej niż oni jako nastolatki, to chcielibyśmy, żeby przyspieszył jeszcze bardziej. Nam trochę brakuje takiego pełnego, szczerego docenienia tego, co ten chłopak już teraz osiąga. Mówiąc wprost: Tomasiak powinien się szykować do mistrzostw świata juniorów, a dziś niektórzy zaczynają marzyć o olimpijskim medalu na igrzyskach za miesiąc.
- Cóż, niedawno takie były jego założenia, iż główną imprezą będą mistrzostwa świata juniorów. Ale z tego, co się widzi, chyba jednak jego główną imprezą będą inne zawody.
W mediach społecznościowych pojawiają się opinie, iż pierwsze podium Tomasiaka to będzie podium olimpijskie na normalnej skoczni. Ktoś powie, iż to pompowanie balonika, ale kibicom trudno odmówić prawa do marzeń o sukcesach zawodnika, który tak mocno wszedł do elity.
- No pewnie, iż ludzie mają prawo marzyć. Ja tu może lepiej nie będę nic mówił, ale swoje myśli, jeżeli chodzi o te igrzyska, też mam. Powiem tylko tyle: już w zeszłym roku, jakoś tak na zakończenie sezonu zimowego, zaczęły się dyskusje, kto pojedzie na igrzyska, a ja w towarzystwie powiedziałem: "Wiadomo, iż powinni pojechać najlepsi, a może się okazać, iż któryś z młodych zawodników tam doskoczy". Miałem na myśli Kacpra, ale tego nie powiedziałem. Bo to przecież mój zawodnik, więc wyszłoby nieelegancko. Ale miałem rację, tak się stało!
Kacper skokowemu światu przedstawił się po raz pierwszy chyba trzy lata temu, gdy na MŚ juniorów w Whistler, jako zaledwie 16-latek, zdobył z kolegami srebro w drużynówce, a indywidualnie był czwarty, tuż za Janem Habdasem, starszym o bodajże cztery lata.
- Tak, Kacper to rocznik 2007, a Janek - 2003. Janek to jeszcze też ciągle młody chłopak i wszyscy w klubie mamy nadzieję, iż uda mu się wrócić. To również niewątpliwie wielki, naprawdę wielki talent. Chłopak z niesamowitymi możliwościami. Ale tak, Kacper już wtedy na tle świetnego Janka pokazywał, jaki ma potencjał.
Ilu Tomasiaków ma pan w klubie?
- W zasadzie można powiedzieć, iż już trzech. Słoweńcy mają znakomitą rodzinę Prevców, a my naprawdę możemy mieć nadzieję, iż kiedyś stworzymy choćby całą drużynę z samych Tomasiaków.
Bo poza Kacprem, z rocznika 2007, trenuje już u was ponoć mający równie wielki talent Konrad z rocznika 2009, zaczyna Filip (2017), a kiedyś pewnie w ślady braci pójdzie jeszcze Janek (2022)?
- Wszystko się zgadza. jeżeli Kacper będzie miał długą karierę, to może w jednym czasie będzie skakała cała czwórka Tomasiaków.
A ich siostra - Emilia, rocznik 2013 - nie skacze?
- Nie, dziewczynka nie wybrała skoków. Tu jest inaczej niż w rodzinie Prevców.
Co z tym Konradem? W środowisku pojawiają się opinie, iż to talent choćby jeszcze większy niż Kacper, ale też iż charakterologicznie jest całkiem inny. Słychać wręcz, iż Kacper to woda, a Konrad - ogień.
- To prawda, to jest całkiem inny charakter. Ale nie taki, żeby trenerzy sobie z nim nie mogli poradzić. Wszyscy szkoleniowcy go chwalą. Każdy mówi, iż to bardzo duży talent. Natomiast ten trzeci Tomasiak w kolejności już się gdzieś tam na treningach pokazuje, ale jeszcze regularnie do nas nie przychodzi, bo skocznie w Bystrej mamy w remoncie. adekwatnie można powiedzieć, iż remont już się kończy, a więc to kwestia niedługiego czasu i on też będzie trenował.
Ostatnie dwa sezony przez remont mieliśmy trudne. Musieliśmy dojeżdżać z małymi dziećmi do Wisły, na małe skocznie w centrum i do Chochołowa. To było bardzo uciążliwe, bo przy 40 minutach drogi w jedną stronę zabierało, łącznie z treningiem, ponad trzy godziny. Ale to dobrze, iż udało się pozyskać pieniążki na remont naszych skoczni. W kwietniu lub najpóźniej w maju już powinniśmy je na nowo otworzyć.
Punkty K u was to 19 i 31 metrów?
- Zgadza się. Dla takich zawodników, jak Konrad Tomasiak, to już obiekty za małe, ale nie ma problemu, bliziutko jest 40-metrowa Skalite w Szczyrku.
A propos pieniążków - pan dla rodziny Tomasiaków stał się kimś w rodzaju menedżera, eksperta, który pomaga im od strony biznesowej.
- Jestem przede wszystkim prezesem klubu LKS Klimczok Bystra. Ale Tomasiakom troszkę pomogłem w ważnym momencie, gdy za sprawą sukcesów Kacpra zaczęli się odzywać sponsorzy.
To było kilka miesięcy temu?
- Tak, przed rozpoczęciem sezonu zimowego pojawiło się kilka chętnych firm i trzeba było działać, wybrać sponsora na kask. W tym troszkę pomogłem, chociaż wiadomo, iż ostateczna decyzja należała do nich. Wybrali firmę Oshee. Myślę, iż to bardzo dobry wybór.
Mieć tego samego sponsora co Iga Świątek, Bartosz Kurek czy Natalia Bukowiecka - brzmi nieźle.
- Dokładnie, trudno o lepsze skojarzenie, prawda? A i dla nas, dla klubu, też się udało pozyskać wsparcie. Ta firma skorzystała z powierzchni na nartach naszych zawodników. Naprawdę wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni.
A czy wchodzi w grę renegocjacja warunków dla Kacpra? Pytam, bo tak naprawdę letnie stawki były dla Oshee jak promocja wobec tego, jak dziś skacze Tomasiak.
- Powiem szczerze: na pewnym etapie wycofałem się z negocjacji. Myślę, iż mogą rozmawiać o jakichś dodatkowych środkach, premiach. Ja chciałem, żeby coś takiego zostało zawarte w umowie. Choć Oshee od początku twardo stawiało sprawę, deklarując, iż dają tyle, ile uznają za kwotę dużą, jak dla tak młodego zawodnika i nie pójdą na jakieś dodatkowe wypłaty.
Słyszałem, iż za rok ekspozycji na kasku Kacpra Oshee zapłaciło 100 tys. zł.
- Nie mogę tego w żaden sposób skomentować. Ale myślę, iż ludzie z Oshee są zadowoleni i może poczują, iż warto coś dorzucić do tego, co już Kacprowi zapłacili.
Zna pan historię renegocjacji umowy Adama Małysza z Red Bullem w trakcie Turnieju Czterech Skoczni 2025?
- Mniej więcej znam.
Gdy w 2001 roku w Innsbrucku Małysz wygrał i został liderem Turnieju Czterech Skoczni, jego menedżer, Edi Federer, poprosił szefa Red Bulla Dietricha Mateschitza, żeby ten pokazał mu umowę koncernu z Małyszem, po czym teatralnie podarł dokument. "Tej umowy już nie ma, teraz będzie zupełnie inna" - miał powiedzieć menedżer Małysza, na co Mateschitz ponoć się tylko roześmiał i stwierdził, iż tak, teraz Adam zasługuje na całkiem inne warunki. Małysz mówił mi, iż początkowo miał bodaj 20 tys. rocznie, a nagle tę kwotę kilkukrotnie podniesiono.
- To naprawdę ładna historia. Być może ze strony Oshee też będzie ruch w takim kierunku.
Pewnie za chwilę by pan to powiedział, ale będę pierwszy: pieniądze nie są dla Kacpra najważniejsze. Wystarczy z nim raz porozmawiać, a czuje się, iż skoki to jego pasja.
- Oj tak, zdecydowanie. On chce osiągnąć sukces i wszystko temu podporządkowuje. Doskonale panuje nad swoimi emocjami, wszystko ma świetnie poukładane. Jestem pełen podziwu i przyznam się, iż przed Turniejem Czterech Skoczni miałem trochę obaw, jak on to wszystko zniesie. choćby się zastanawiałem, czy to na pewno dobry pomysł, żeby jechał na cały TCS, czy nie wystąpi u niego jakieś przemęczenie. Ale widzę, iż to była bardzo dobra decyzja.
Wycofanie go z czegokolwiek byłoby jak podcięcie mu skrzydeł!
- Na to wygląda. Zresztą, jak się przed nim stanie, to widać, iż jest fizycznie już bardzo dobrze rozwinięty, prawdziwy mężczyzna. Powiedzmy sobie szczerze: ludzie w tym wieku mają ogrom energii i jeżeli tylko mentalnie są poukładani, potrafią swoją siłę pokazać.
Tomasiak już kilka razy pokazał, jak dobrze wytrzymuje presję. W Nowy Rok podczas drugiej serii w Garmisch-Partenkirchen wiatr "zdmuchiwał" wielu skoczków, a on utrzymał się w top 10. Następnie w Innsbrucku w drugim skoku jeszcze się poprawił, z miejsca dziewiątego na ósme. A wcześniej świetnie bronił miejsc w top 5 w Wiśle i Engelbergu.
- Tak, zdecydowanie widać, iż on to wszystko wytrzymuje. Potwierdza się to, co o nim od dawna mówią trenerzy, iż im trudniejsze są warunki, tym lepiej on sobie potrafi poradzić. Po prostu "próg mu dobrze oddaje".
Jest pan zdecydowanie za młody, żeby pamiętać bodaj najsłynniejszego skoczka klubu z Bystrej, czyli Józefa Przybyłę, prawda?
- Tak, z naszych znanych wychowanków dobrze pamiętam Łukasza Kruczka. Ale oczywiście wiem, iż Przybyła był kiedyś liderem Turnieju Czterech Skoczni przed ostatnim skokiem w Bischofshofen, ale w finale upadł i ostatecznie został sklasyfikowany w TCS na siódmym miejscu.
Przybyła był wtedy, w 1964 roku, tuż przed swoimi 19. urodzinami. Jak teraz Tomasiak. Kacper może być drugim skoczkiem Klimczoka Bystra w top 10 Turnieju Czterech Skoczni.
- I wierzę, iż będzie. Obyśmy mieli taki piękny wynik po tylu latach. Top 10 Turnieju Czterech Skoczni w dzisiejszych czasach, w których skoki są na wspaniałym poziomie, to byłoby coś wielkiego.
Konkurs w Bischofshofen odbędzie się 6 stycznia. Transmisje w Eurosporcie i TVN-ie, relacje na żywo na Sport.pl.

1 dzień temu