W trakcie finału Superpucharu Hiszpanii, który skończył się wygraną FC Barcelony z Realem Madryt 3:2, sędzia José Luis Munuera Montero i jego asystenci byli podsłuchiwani. W ten sposób RFEF (hiszpańska federacja piłkarska - red.) chciała pokazać kulisy ich pracy podczas wielkiego hitu, w którym mogli być pod nieustanną presją. Znamy to z boisk PKO Ekstraklasy, nie raz sędziowie byli na podsłuchu, a ich rozmowy i zachowania ujawniano potem w telewizji.
REKLAMA
Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie
Piłkarze Realu ruszyli do sędziego po bramce Lewandowskiego
Munuera Montero apelował przed meczem o współpracę i szacunek, wtedy będzie mógł wszystko klarownie wyjaśnić piłkarzom i uniknąć wszelkich kontrowersji. Tak było chociażby po bramce Roberta Lewandowskiego na 2:1 w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, kiedy sprytnie oszukał Thibaut Courtois, przerzucając piłkę nad rzucającym się Belgiem.
- Wszystko dobrze! - padło z ust albo głównego arbitra, albo któregoś z asystentów, wykluczono w ten sposób potencjalną pozycję spaloną Lewandowskiego.
Piłkarze Realu Madryt nie mogli zrozumieć, dlaczego arbiter pozwolił FC Barcelonie rozegrać akcję, która przyniosła bramkę. Stało się to już po przewidzianych doliczonych trzech minutach. Ale Munuera Montero miał na to proste wytłumaczenie. Musiał doliczyć co najmniej jeszcze jedną minutę po wyrównującej bramce Viniciusa, która padła w drugiej minucie doliczonego czasu. To też konsultował ze swoimi asystentami.
Jako pierwszy do arbitra z pretensjami ruszył Rodrygo, był zresztą najbliżej sędziego. Spotkał się z szybką odpowiedzią. - Rodrygo, pozwól, iż wyjaśnię. Każda bramka wydłuża czas gry. Skoro strzelił Vini, to jest minuta dodatkowa. Powiedziałem to trenerom. I teraz jest tak samo, to jest kolejna minuta - powiedział Munuera Montero.
Zobacz też: Świątek jeszcze nie wyszła na kort, a tu takie sceny w Australian Open
Chwilę później do arbitra podszedł Vinicius, też domagał się wyjaśnień. - Mówiłem to już Rodrygo. Vini, każdy gol to jeszcze jedna minuta. Tak samo było w twoim przypadku. Mówiłem to trenerom. Zaznaczyłem to już wcześniej - dodał arbiter. Ich rozmowie przysłuchiwali się Alvaro Carreras, Jude Bellingham, Raul Asencio i Fede Valverde, też chcieli poznać argumentację.
W związku z trafieniem Lewandowskiego sędzia doliczył jeszcze jedną minutę gry do pierwszej połowy. Real wykorzystał ten czas najlepiej, jak się dało. Gonzalo Garcia doprowadził do remisu. Frenkie de Jong wskazywał, iż "Królewscy" wyrównali po czasie, ale spotkał się z podobnym wytłumaczeniem sędziego, które zaakceptował bez problemu.
Ostatecznie Real przegrał, w drugiej połowie do siatki madrytczyków trafił Raphinha.

1 godzina temu








