Wybiła 21:49, a polska reprezentacja weszła na specjalnie przygotowaną trasę wewnątrz stadionu olimpijskiego w Predazzo, w ramach uroczystości otwarcia igrzysk. Wielu zawodników dostało tę okazję po raz pierwszy, a ceremonia na skoczniach Trampolino Giuseppe dal Ben była jedną z czterech przeprowadzanych jednocześnie.
REKLAMA
Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"
Tak Włosi zareagowali na moment, gdy Kamil Stoch wszedł na stadion z polską flagą
Ceremonię na zeskoku skoczni w Predazzo zaaranżowano kameralnie. Tylko z nutką rozmachu z San Siro w Mediolanie, w postaci świateł i podświetlonej obręczy, przez którą przechodzili zawodnicy. Na trybunach pojawiło się kilkaset widzów, w tym działacze i członkowie reprezentacji oraz obsługa igrzysk, a także zaproszeni goście i kibice.
Aplauz, który wzbudziło wejście na "scenę" polskich zawodników, był jednym z największych tego wieczoru. Skoczek Kamil Stoch niósł flagę jako chorąży (w Mediolanie w tej roli wystąpiła Natalia Czerwonka), a biegaczka Izabela Marcisz trzymała tablicę z napisem "Poland".
Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich na skoczniach w PredazzoFot. Jakub Balcerski, Sport.pl
Stoch jeszcze nie zdążył rozpocząć przemarszu, a już pojawiły się pierwsze okrzyki i brawa - w tym od Włochów. Potraktowali go jak wielkiego mistrza. Cała kadra - biegacze i biegaczki, kombinatorzy norwescy, skoczkowie i część sztabu - podczas przejścia przez stadion machała małymi polskimi flagami. Zabrakło tylko polskich skoczkiń, które już odpoczywają przed sobotnim startem, konkursem na mniejszej ze skoczni, pod którymi odbywała się tutejsza część ceremonii.
Stoch ćwiczył wymachy, żartował i emanował pozytywną energią. Wszystko trwało aż godzinę
Przemarsz, który zobaczyli widzowie w przekazie telewizyjnym, trwał kilkanaście sekund. Jednak przygotowania i oczekiwanie na przemarsz zajęły aż godzinę.
Polacy przed ceremonią otwarcia igrzysk olimpijskich w PredazzoFot. Jakub Balcerski, Sport.pl
Tego w telewizji już nie było widać. Polacy przyjechali pod stadion dziesięć minut przed 21. Wyszli ze specjalnie podstawionego autobusu, zostali wprowadzeni przez wolontariuszy z tabliczkami "Follow Me!" i stanęli w długiej kolejce. Gdy się w niej pojawili, pierwsze reprezentacje wchodziły na stadion w Predazzo.
Kamil Stoch był jeszcze - jak i pozostali chorąży - bez polskiej flagi. Te były wręczane tuż przed przekroczeniem adekwatnej bramy stadionu, na ostatniej prostej. Nasz skoczek emanował pozytywną energią, żartował z polskimi biegaczkami i pozował do pierwszych wspólnych zdjęć. Ćwiczył wymachy flagą, a do dziennikarzy rzucił: "Szkoda, iż nie ma konia, bylibyśmy jak husaria!". A wcześniej żartował w kierunku pozostałych polskich zawodników, iż będzie chciał narzucić szybkie tempo i żeby za nim nadążyli.
Do tej pory na taką bliskość sportowców podczas ceremonii otwarcia nie można było liczyć. To wyjątkowe doświadczenie - zobaczyć z zupełnie innej perspektywy, jak przeżywali to, co się działo.
Telefon Stocha powędrował do wolontariusza. A flaga Maciusiaka do mnie
Kilkoro Polaków wybrało oczekiwanie na przemarsz na schodach i okolicach drogi do "sceny". Potem gwałtownie się zebrali i zaczęło się końcowe odliczanie przed wyjściem na drogę przez zeskok. Gdy nasi zawodnicy czekali na swoją, trener polskich skoczków Maciej Maciusiak chwilę z nami porozmawiał. Mówił między innymi, iż w pierwotnym planie o 21 mieli już wchodzić do busa powrotnego do hotelu. A okazało się, iż kilka wcześniej dopiero pojawili się na miejscu.
W pewnym momencie szkoleniowiec podał mi jedną z małych flag, którymi Polacy machali podczas przemarszu. Chciał, żebym ją przytrzymał, ale po chwili dostał inną. I tak już z nią zostałem. Szkoleniowiec śmiał się, żebym przeskoczył przez barierkę i dołączył do kadry, zastępując Stocha.
Trochę się pośmialiśmy, ale zostałem po swojej stronie i poszedłem obejrzeć przemarsz Polaków z trybun. Zostanie mi przynajmniej świetna pamiątka. A jeżeli mowa o fantach, sportowcy dostawali na ceremonii specjalne, limitowane butelki wody z logiem igrzysk. Jednak niektórzy zostawiali je na obiekcie.
Kulisy ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w PredazzoFot. Jakub Balcerski, Sport.pl
Ich pamiątki to dziś przecież głównie zdjęcia i filmiki w telefonach. A po otrzymaniu flagi od organizatorów Stoch podał swój telefon jednemu z wolontariuszy, żeby ten zrobił całej kadrze wspólne zdjęcie.
Kulisy ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich na skoczniach w PredazzoFot. Jakub Balcerski, Sport.pl
W Predazzo Polacy szli po Norwegach. Musieli chwilę odczekać, zanim ruszyli w kierunku podświetlonej obręczy. Gdy Stoch opuścił stadion z flagą, a reszta naszej reprezentacji po raz ostatni machała do widzów, kierując się do wyjścia, na Polaków czekał już prawdopodobnie transport, żeby zdążyli gwałtownie wrócić do swojego hotelu w centrum Predazzo. Te chwile zapamiętają jednak na pewno na bardzo długo.

1 godzina temu












