Konkurs drużyn mieszanych na igrzyskach olimpijskich po raz pierwszy został rozegrany w 2022 roku w Pekinie. Wówczas złote medale zdobyli Słoweńcy, obok których na podium stanęli Rosjanie oraz Kanadyjczycy. Reprezentacja Polski w składzie Nicole Konderla, Kinga Rajda, Dawid Kubacki i Kamil Stoch zajęła szóste miejsce.
REKLAMA
Zobacz wideo Wszyscy mówią o Tomasiaku! "Taki skoczek nam się jeszcze nie trafił"
Katastrofalny występ Polaków. Tak źle jeszcze nie było
Podczas imprezy czterolecia w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo ponownie największym faworytem do złotego medalu była Słowenia. W serii próbnej poprzedzającej start zmagań najlepszy rezultat osiągnęli jednak Norwegowie, którzy o 6,4 punktu wyprzedzili wspomnianych Słoweńców. Na trzecim miejsc znaleźli się Niemcy. Polska uplasowała się na dziewiątym miejscu z notą 286,3 punktu.
W pierwszej grupie polską drużynę reprezentowała Pola Bełtowska. 19-latka w konkursie indywidualnym zajęła ostatnie, 50. miejsce. W konkursie mikstów po jej skoku nasza nacja także została sklasyfikowana na dnie tabeli. 82 metry oznaczały ni mniej ni więcej to, iż wyprzedzała nas m.in. Rumunia. Wśród faworytów od początku rywalizacja była wyrównana. Na prowadzeniu znalazła się Słowenia po skoku Niki Vodan (100 m). Zaledwie 0,3 punktu traciła do nich Austria, wśród których Lisa Eder uzyskała 98,5 metra. Trzecie miejsce zajmowali Japończycy po skoku Nozomi Maryuamy (97 m).
W drugiej kolejce Paweł Wąsek dał nam awans o jedno miejsce, przed Rumunów, uzyskując 102,5 metra. Niestety strata Biało-Czerwonych do ósmego miejsca, które dawało awans do drugiej serii była wciąż spora. Na czele utrzymywali się przez cały czas Słoweńcy (Anze Lanisek - 102,5 m) o 6,3 punktu przed Austrią (Jan Hoerl - 102,5 m) oraz 9,6 punktu przed Norwegią (Kristoffer Eriksen Sundal - 104 m). Zaledwie 0,2 punktu do Skandynawów tracili Niemcy, w szeregach których Felix Hoffmann uzyskał 100,5 metra, ale dodano mu 15,3 punktu za niekorzystny wiatr.
W trzeciej kolejce Anna Twardosz potwierdziła, iż dobrze czuje się na normalnym obiekcie w Predazzo. Dziesiąta zawodniczka konkursu indywidualnego uzyskała 92 metry, ale wobec bardzo dobrych odległości rywalek, ta próba nie pozwoliła nam przeskoczyć na wyższą lokatę w "generalce". Wśród najlepszych przez cały czas brylowała Słowenia. Nika Prevc pofrunęła na odległość 97,5 metra. Austriacy po słabym skoku Julii Muehlbacher (89 m) spadli aż na piątą pozycję. Norwegia po rekordowym wśród pań skoku Eirin Marii Kvandal (102 m) przesunęła się na drugą lokatę ze stratą 6,3 punktu do liderów. Najniższy stopień podium przypadał Japonii, zaś czwarta lokata Niemcom.
Polacy by awansować do drugiej serii potrzebowali cudu w wykonaniu Kacpra Tomasiaka. Świeżo upieczony srebrny medalista olimpijski robił co mógł, ale wystarczyło to na odległość 100,5 metra, co w finalnym rozrachunku oznaczało, iż polskiej drużynie zabrakło 11,1 punktu, żeby wyprzedzić ósmą Finlandię. Na uwagę zasługuje fakt, iż do drugiej serii dostali się Chińczycy.
W ostatniej grupie 97,5 metra uzyskał mistrz olimpijski, Philipp Raimund, co dało Niemcom czwarte miejsce ze stratą niespełna 25 punktów do liderujących Słoweńców. W ich szeregach Domen Prevc wylądował na setnym metrze, podobnie jak Stephan Embacher. Sporo odrobił do liderów Ren Nikaido, lądując na 103. metrze.
Klasyfikacja drużyn po pierwszej serii:
Słowenia - 526,9 punktu
Japonia - 517,2, (-9,7)
Norwegia - 510,8 (-16,1)
Niemcy - 502,1 (-24,8)
Austria - 497,6 (-29,3)
USA - 462,4 (-64,5)
Chiny - 460,5 (-66,4)
Finlandia - 458,5 (-68,4)
Słoweńcy bronią złota olimpijskiego
Pierwszą kolejkę w drugiej serii znakomicie otworzyła Norweżka Stroem. Najdalszy skok (101 m) pozwolił jej nacji przesunąć się na fotel wiceliderów konkursu ze stratą 10,1 punktu do Słowenii, która nieustannie prowadziła po skoku Vodan (98,5 m). Japonki traciły do norweskiego zespołu 2,9 punktu. Na czwarte miejsce przesunęła się Austria kosztem Niemców. Na szóste miejsce awansowały Chiny, przed USA i Finlandię.
Jan Hoerl ponownie chciał poderwać austriacki team, lądując na 103,5 metra. I ta sztuka mu się udała, gdyż zniwelował stratę do drugich Japończyków do 6,3 punktu. Zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni wrócili na drugą lokatę za sprawą 98,5-metrowej odległości Kobayashiego. Odpowiedź Sundala - 97 metrów ulokowała Norwegię na najniższym stopniu podium. Do rywalizacji włączył się też Hoffmann, który pofrunął tylko o metr bliżej od Hoerla. Przed trzecią kolejką druga Japonia miała stratę do słoweńskiego zespołu aż 20,7 punktu. Piąta drużyna, czyli Niemcy tracili do nich 31 "oczek".
Austriacy mieli się o co martwić przed siódmym skokiem. Muehlbacher robiła co mogła, ale skok na odległość 94,5 metra pogrzebał ich szanse na medal. O srebro "bić" się mieli Japończycy oraz Norwegowie. Takanashi wylądowała na 97. metrze, zaś Kvandal 2,5 metra dalej, dzięki czemu to zespół ze Skandynawii ponownie zamienił się miejscem z przedstawicielami Azji. Słowenia przed ostatnią kolejką skoków prowadziła z przewagą 23,3 punkt nad Norwegią po skoku Niki Prevc (98,5 m) oraz 27,8 punktu nad Japonią.
Ostatnie osiem prób rozpoczął Niko Kytosaho - 97,5 m. Jiawen Zhao wylądował na 91,5 metra, zaś Tate Frantz 95,5 metra. Stephan Embacher wylądował na 102. metrze, a po chwili mistrz olimpijski Philipp Raimund z obniżonego rozbiegu na życzenie Stefana Horngachera uzyskał 102,5 metra. Japończycy obronili się przed atakiem niemieckim, gdyż Nikaido wylądował na 101. metrze. Marius Lindvik uzyskał tylko pół metra krótszą odległość od japońskiego skoczka, dzięki czemu utrzymał przewagę Norwegów, która na koniec wyniosła 4,3 punktu. Domen Prevc miał tylko postawić "kropkę nad i". Komputer przed jego skokiem wskazywał, iż potrzebuje 90 metrów, by wygrać konkurs. Słoweniec dołożył do tej odległości 12 metrów i lądując na 102. metrze zapewnił obronę tytułu dla Słowenii i pierwszy w swojej karierze medal olimpijski.

1 godzina temu









