Oko na grę: Radosław Murawski

kkslech.com 1 tydzień temu

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie, w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.

Reklama



Lech Poznań zdecydował się wiosną przedłużyć kontrakt z Radosławem Murawskim, doświadczony pomocnik wrócił do zdrowia, wrócił do gry o stawkę, do wyjściowej jedenastki w sparingu, a teraz dostał szansę od pierwszej minuty w meczu o stawkę. Była to dobra okazja, aby „Muri” został pierwszym obserwowanym piłkarzem w ramach „Oko na grę”, w nowym sezonie 2026/2027.

OPIS GRY:

Radosław Murawski został bohaterem materiału w „Oko na grę” już dziewiąty raz, ale pierwszy od końcówki 30 listopada 2024 roku. Na występ Murawskiego od pierwszej minuty musieliśmy czekać równie długo. Wcześniej trzykrotny mistrz Polski z Kolejorzem grał od początku 16 marca 2025 roku w spotkaniu, gdy w starciu z Jagiellonią strzelił samobójczą bramkę, a Lech przegrał w Białymstoku 1:2. A kiedy Radosław Murawski zagrał od początku w Poznaniu? Taka sytuacja miała miejsce 8 marca 2025 roku, kiedy niebiesko-biali triumfowali nad Stalą Mielec 3:1.


Oczywiście mowa tutaj wyłącznie o spotkaniach o stawkę, bowiem Radosław Murawski pojawił się w wyjściowej jedenastce na sparing z Bohemiansem Praga (4:0). Wówczas trener Niels Frederiksen testował bardziej pragmatyczne ustawienie z klasyczną szóstką pod Aarhus w Randers, a ostatecznie także wczoraj desygnował 32-latka od początku na pozycji numer sześć. W 14. minucie gry „Muri” mógł pokazać, jak gra prawdziwa szóstka, jednak po stracie Pablo Rodrigueza był za daleko od akcji, za daleko od piłki i nie miał szans zatrzymać tej kontry.

Z upływem meczu obserwowany zawodnik był mało widoczny w grze. W pierwszej połowie można było odnieść wrażenie, iż brakuje szóstki w niektórych akcjach Górnika Zabrze, w tym tych, po których rywal oddawał strzały parowane m.in. przez Mateusza Lisa. Optyczne wrażenie to nie wszystko. Trzeba się podpierać liczbami, a te działają na korzyść defensywnego pomocnika.


Radosław Murawski w czwartkowy wieczór był efektywny. Wykonał 38 podań, w tym 33 celnych, zarówno na połowie przeciwnika, jak i na naszej miał 83% celnych zagrań, stracił zaledwie 5 piłek, 4 razy ją odebrał, raz faulował, 3 razy sam był faulowany, do tego wykonał 100% udanych wślizgów oraz zaliczył 4 ważne interwencje w obronie. Statystyki z przodu są gorsze, ale to nie z nich Radosław Murawski jest rozliczony. Piłkarz dobrze wykonał swoją defensywną robotę, do tego wygrał 6 na 9 stoczonych pojedynków i to wszystko są statystyki zawodnika, który nie grał w piłkę przez rok.

Piłkarz szukający przez cały czas formy, pobiegał na murawie przez 64 minuty, zaliczając wczoraj solidny występ na mocną czwórkę. W tym meczu wyszło doświadczenie, którym dysponuje 32-latek. Radosław Murawski był pożyteczny w środku pola i zasłużył na celebrowanie kolejnego trofeum z Lechem Poznań. „Muri” do trzech tytułów Mistrza Polski, dorzucił Superpuchar Polski, mogąc być bardzo zadowolonym ze swojej postawy przeciwko Górnikowi Zabrze.

OCENA GRY: 4

Reklama



Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
Idź do oryginalnego materiału