W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie, w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.
ReklamaMateusz Lis od początku sezonu jest numerem 1 w bramce Lecha Poznań, nie opuścił dotąd ani jednej minuty, a ostatni wakacyjny bój Kolejorza był dobrą okazją, aby Lis pierwszy raz w historii znalazł się pod obserwacją w ramach cyklu „Oko na grę”.
OPIS GRY:
—
Obserwacja Mateusza Lisa akurat w Łodzi nie była przypadkiem. Lech od lat traci w meczach z Widzewem co najmniej jednego gola. Rywal miał z nami zagrać ofensywnie, zagrać o zwycięstwo i, przede wszystkim, przed sezonem był stawiany w roli najpoważniejszego rywala Lecha Poznań w walce o tytuł mistrza Polski (u bukmacherów). Można było przewidywać dużo pracy naszego bramkarza, który w tym meczu mógł pokazać jakość i zachować kolejne czyste konto w Ekstraklasie (do 30 sierpnia puścił tylko jedną bramkę).
Mateusz Lis pierwszy raz na poważnie został zatrudniony w 15. minucie, gdy z problemami sparował piłkę na korner. Po dwóch minutach kolejny strzał, tym razem ponownie z dystansu, kropnął Fornalczyk. Piłka została uderzona po koźle, przez co Lis znów ją odbił. W 22. minucie Widzew Łódź przez cały czas napierał – wtedy oddał kolejny strzał, który już tym razem wyłapał nasz bramkarz. W 25. minucie gry nasz golkiper interweniował po raz piąty, gdy piłkę po strzale Alvareza z rzutu wolnego przeniósł nad poprzeczkę. Nie był to koniec poważnych interwencji Lisa, który w 41. minucie gry popisał się skutecznym piąstkowaniem po wcześniejszej wrzutce z rzutu rożnego, a w 45. minucie gry, po następnym kornerze, choćby wyłapał futbolówkę.
W pierwszej części Mateusz Lis miał dużo pracy. Niby obronił wiele strzałów, nie zawalił przy straconym golu, ale w oczy rzucała się i tak niepewna gra rosłego bramkarza w powietrzu oraz interwencja z 15. minuty, gdy prosty strzał z daleka sprawił mu niespodziewanie dużo problemów. W końcu przyszła 52. minuta, po której wielu kibiców mogło zacząć tęsknić za Bartoszem Mrozkiem, który latem choćby nie rywalizował z Mateuszem Lisem, gdyż po słowach z kwietnia i maja dużo stracił, będąc od początku lata graczem szykowanym do sprzedaży. We wspomnianej 52. minucie Lis dał się pokonać przez zagranie piłki po ziemi z naszej prawej strony. Było to nieudane podanie na środek pola karnego, które zaskoczyło Mateusza Lisa. Bramkarz Kolejorza dosłownie przepuścił piłkę, która za jego plecami wpadła do bramki.
W ostatnich 30 minutach Lech Poznań miał wyraźną przewagę, Widzew Łódź przy stanie 2:2 skupił się szanowaniu tego wyniku, którego nie dowiózł. Długo chwalony przez wszystkich bramkarz rywala Bartłomiej Drągowski w doliczonym meczu na styku popełnił jeszcze większy błąd niż Mateusz Lis w 52. minucie gry, co nie oznacza, iż pójdzie on w niepamięć tak samo jak cały występ nowego bramkarza. Niestety, to nie był mecz, który zamknąłby usta krytykom postawy Lisa sprawiającego wrażenie, jakby przynajmniej na koniec wakacji był słabszym bramkarzem od sprzedanego Bartosza Mrozka.
Wczoraj 29-letni golkiper wybronił 5 uderzeń, w tym 4 z dystansu, raz piąstkował, wygrał jeden pojedynek w powietrzu, 3 razy wybił piłkę, zdecydował się na 4 wznowienia gry poprzez wykop i zaliczył w sumie 21 udanych podań z 24 wykonanych zagrań. Niepewne interwencje Mateusza Lisa przy strzałach z daleka czy gra w powietrzu jeszcze nie obniżają oceny tego zawodnika. Obniża ją (i to bardzo) sytuacja z 52. minuty gry. Na tym poziomie nie można tak „bronić”, tak doświadczony piłkarzy, który u nas nie ma konkurencji nie powinien dać pokonać się jak junior. Mateusz Lis będzie bronił cały czas, ponieważ nie ma choćby z kim poważnie rywalizować. Po wiośnie sporo mówiło się o progresie Bartosza Mrozka dzięki naciskaniu od zimy przez Plamena Andrejewa. Dziś tylko na papierze naciska na niego niski Mateusz Pruchniewski, który w powietrzu raczej nie byłby lepszy od dużo wyższego Mateusza Lisa.
OCENA GRY: 2
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
















![Czwartkowicze wystartowali [FOTO/WYNIKI]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/DSC_8594.jpg)

