W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie, w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.
ReklamaFilip Jagiełło często ma problemy zdrowotne, przez co nie zalicza się do ważnych piłkarzy Lecha Poznań. 29-letni zawodnik rzadko gra od początku, akurat dziś otrzymał szansę od pierwszej minuty, co było dobrą okazją, aby pierwszy raz od listopada zeszłego roku znalazł się pod obserwacją w ramach cyklu „Oko na grę”.
OPIS GRY:
—
Filip Jagiełło od pierwszej minuty miał być ustawiony bliżej Radosława Murawskiego, czyli na pozycji numer osiem. W rzeczywistości od początku grał wyżej, pełniąc rolę rozgrywającego. Już po 20 minutach doświadczony zawodnik pracował choćby na jedynkę. Filip Jagiełło nigdy nie był szybkościowcem, ale tym razem irytował człapaniem po murawie, grając wolno i przewidywalnie dla Rakowa Częstochowa. Ciężko oczekiwać sprintów, szybkich akcji z piłką przy nodze czy dynamicznych powrotów od zawodnika, u którego motoryka nigdy nie była mocną stroną, ale w tym meczu wolna gra Jagiełły mogła irytować. Piłkarz nie mógł wdawać się w dryblingi w środkowej strefie, nie było sensu, żeby próbował ominąć rywala z piłką przy nodze.
Mocny fizycznie Raków Częstochowa nie był rywalem pod atuty Filipa Jagiełły, który nic nie wniósł do gry w środku pola, a w 64. minucie zmarnował świetną szansę na bramkę na 1:0. Wtedy Joel Pereira miękko wrzucił piłkę w pole karne, dobrze w nie wszedł Filip Jagiełło, który dostał idealną piłkę na głowę i choćby w nią nie trafił! Filip Jagiełło nie skorzystał z miękkiego, wypieszczonego dośrodkowania Portugalczyka, ponieważ uderzył barkiem, a nie głową. Kibice na stadionie już widzieli gola, wielu wstało z miejsc, by fetować bramkę na 1:0, która nie padła. Zawodnik zmarnował świetne dogranie Joela Pereiry, po którym wystarczyło tylko trafić w piłkę.
Doświadczony pomocnik innych dobrych sytuacji już nie miał. Od początku był jednym z najsłabszych zawodników na boisku i tak było do 75. minuty, kiedy został zmieniony. Filip Jagiełło przez 75 minut gry oddał 2 niecelne uderzenia, wykonał 30 podań, w tym 27 celnych, miał jedno najważniejsze zagranie, zanotował 4 odbiory, zablokował jedno uderzenie, raz wybił futbolówkę i wygrał 2 z 3 stoczonych pojedynków 1 na 1. Tylko 30 zagrań ofensywnego pomocnika przez 75 minut? Zaledwie 3 stoczone pojedynki? 12 strat? To nie są dobre liczby. Filip Jagiełło, identycznie jak w czwartek Luis Palma, otrzymuje od nas trójkę, bo udało się wygrać, dlatego ocena jest zawyżona. Normalnie za taki występ powinien dostać co najwyżej dwójkę, ponieważ sama gra była słaba, a plusik można postawić tylko przy celnych podaniach.
Filip Jagiełło dziś nie zrobił nic, by pozostać w pierwszym składzie na dłużej. Korzystając z okazji, można zastanowić się nad jedną rzeczą. Jest sens za przykładowe 170 tysięcy złotych na miesiąc podpisać nowy kontrakt z Filipem Jagiełło? Jest sens przedłużyć umowę z 29-latkiem o rok albo dwa? Ten pomocnik często wypada przez urazy, z jakością jest różnie, a jedynym z najmocniejszych atutów zawodnika wydaje się być polski paszport. Za kilka miesięcy zarząd musi wziąć pod uwagę wszystkie argumenty za i przeciw, pomyśleć nad propozycję finansową, dokonać szczegółowej analizy, a na końcu podjąć decyzję, z której w przyszłości skorzysta Lech Poznań. To musi być decyzja, która pozwoli chociaż utrzymać obecną jakość zespołu.
OCENA GRY: 3
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)













