Gdy w pierwszej rundzie Australian Open Jessica Pegula pokonała Rosjankę Anastasiję Zacharową, nie okazała przesadnej radości. Podeszła do stojącej obok kortu kamery i napisała na jej obiektywie: "It was a catch". W dosłownym tłumaczeniu to znaczy: "To był chwyt". I dorysowała smutną buźkę. Przekaz wzbudził konsternację wśród komentatorów tenisa. Mało kto wiedział, o co mogło chodzić tenisistce. Wątpliwości nie mieli tylko Amerykanie. Wiedzieli, iż słowa Peguli dotyczyły meczu, który odbył się dzień wcześniej w najpopularniejszej w USA lidze, czyli w NFL.
REKLAMA
Zobacz wideo
Mecz, który zasmucił Pegulę
W amerykańskiej futbolowej lidze realizowane są właśnie play-offy. W przeddzień Australian Open toczyła się faza ćwierćfinałów nazwanych według nomenklatury NFL: divisional round. Jednym z meczów Pegula była szczególnie zainteresowana. W Denver miejscowi Broncos podejmowali Buffalo Bills. Właścicielem tej drugiej drużyny jest Terry Pegula, ojciec tenisistki.
Mecz w Denver miał bardzo dramatyczny przebieg. Na 55 sekund przed końcem meczu Broncos zdobyli punkty, dzięki którym wyszli na prowadzenie 30:27. Jednak gdy zegar wskazywał 00:05, Bills wyrównali. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. I tam doszło do kontrowersyjnej sytuacji, do której nawiązała Pegula. Rozgrywający Bills Josh Allen posłał piłkę głęboko na połowę rywali. Podanie złapał Brandin Cooks, ale gdy padał na ziemię, piłkę odebrał mu obrońca Ja'Quan McMillan. Ten przechwyt miał najważniejsze znaczenie dla wyniku meczu, który ostatecznie wygrali Broncos 33:30.
Kibice Bills po meczu kwestionowali decyzję arbitrów, którzy przyznali piłkę rywalom. Uważali, iż Cooks schwycił piłkę i upadł, mając ją pod kontrolą. To był właśnie ten "a catch", o którym napisała Pegula. Gdyby tak sytuację zinterpretowali sędziowie, posiadanie piłki zachowaliby Bills, którzy mieliby wymarzoną sytuację do zakończenia meczu na swoją korzyść. Jednak sędziowie uznali, iż Cooks nie kontrolował piłki, więc McMillan miał prawo mu ją wyrwać. - Tak, wczoraj było do bani - powiedziała w Melbourne Jessica Pegula i dodała: "Trudny mecz, ciężka porażka. To, jak przegraliśmy, było jak cios w serce".
Terry Pegula przerywa milczenie po sześciu latach
Zaraz po meczu Terry Pegula zwolnił trenera Seana McDermotta. Potem właściciel klubu tłumaczył, iż zrobił to po tym, co zobaczył w szatni. To była rozpacz. - Nie zwolniłem trenera z powodu złej decyzji sędziów. Zrozumiałem, iż rok po roku natrafiamy na przysłowiową ścianę w play-offach. W szatni zadałem sobie pytanie: dokąd zmierzamy z tym, co teraz mamy? To było podstawą mojej decyzji - powiedział Terry Pegula w pierwszej od sześciu lat długiej rozmowie z dziennikarzami.
McDermott pracował w Bills dziewięć lat. Zbudował zespół, który był uważany już od kilku sezonów za pretendenta do wygrania Super Bowl. Jednak drużynie, która dobrze spisywała się w okresie zasadniczym, nigdy za jego kadencji nie udało się awansować do finału.
Stadion, który zafundowali podatnicy
Kolejny sezon będzie dla Bills szczególnie ważny. Drużyna rozegra go na nowym New Highmark Stadium. Mogący pomieścić 67 tys. kibiców obiekt kosztował 2,2 miliardy dolarów. 850 mln z tego zapłacą podatnicy. Stan Nowy Jork, do którego oficjalnie należy obiekt, dał 600 mln, a hrabstwo Erie: 250 mln.
Terry Pegula, który zrobił fortunę na gazie łupkowym, kupił Bills w 2014 roku za 1,4 miliarda dol. Całość wyłożył w gotówce. W pokonanym polu zostawił m.in. przyszłego prezydenta USA Donalda Trumpa, który całe lata marzył o posiadaniu drużyny w NFL. Pegula zrobił świetny interes. Dziś wartość Bills jest ponad cztery razy wyższa niż w 2014 roku.
Do Peguli należy też drużyna ligi NHL Buffalo Sabres i zawodowa drużyna lacrossa Buffalo Bandits.
Jessica Pegula w nocy z wtorku na środę rozegra swój mecz ćwierćfinałowy Austrialian Open przeciwko Amandzie Anismovej. jeżeli pokona rodaczkę, to może spotkać się w półfinale z Igą Świątek. O ile Polka pokona Jelenę Rybakinę. Ten mecz również odbędzie się w nocy z wtorku na środę polskiego czasu.

1 godzina temu














