Przez pechowy splot wydarzeń - pęknięta tyczka podczas skoku, kontuzja dłoni - Piotr Lisek stracił w lutym możliwość występu w halowych mistrzostwach świata. Szczególnie ważnych, bo w Toruniu, a przecież 12 lat wcześniej nie miał też szansy startu w Sopocie. W niedzielę w Dusznikach zaplanował zaplanował pierwszy start od tamtego czasu - w mityngu "Lisek w Domu", który sam od kilku lat współorganizuje. Wynik 33-latka zaskoczył chyba choćby jego samego - to najlepszy skok od... 673 dni.