
Manchester United przez wielu nazywany jest klubem przeklętym. o ile jakiś piłkarz trafia na Old Trafford w szczycie swoich umiejętności, to bardzo możliwe, iż w ciągu najbliższych miesięcy popadnie w przeciętność.
Wyjątkiem od tej reguły jest na pewno Bruno Fernandes, który w tej chwili jest motorem napędowym drużyny. Wielu innych graczy jednak przepadło po czerwonej stronie Manchesteru.
Jednym z nich był Marcus Rashford. Cudowne dziecko akademii Czerwonych Diabłów znakomicie weszło do drużyny. Rashford gwałtownie stał się liderem, ale w ostatnich sezonach jest w zasadzie cieniem samego siebie.
Anglik postanowił pójść drogą chociażby Antonego i poszukać formy już poza murami Old Trafford. Wybór padł na Aston Villę pod wodzą Unaia Emery’ego.
Emery odbudował Rashforda
Angielski skrzydłowy, tak jak wielu innych piłkarzy odżył piłkarsko po odejściu z Manchesteru United. Zawodnik w 10 meczach w Aston Villi zdobył 2 bramki i zanotował 4 asysty.
Kluczowa wydaje się tutaj zmiana otoczenia. Sam Rashford niejako zarzucił swojemu byłemu klubowi, iż przegapił wiele spotkań dopóki nie trafił do Aston Villi. Zawodnik jednocześnie potwierdził, iż jest szczęśliwy w klubie.
Kibice Czerwonych Diabłów mogli się zastanawiać, czy po wypożyczeniu Rashford wróci na Old Trafford. Tak się najpewniej nie stanie, a sam Rashford zapowiedział już działaczom Manchesteru United, iż chce pozostać na Villa Park.
To może z kolei radować Unaia Emery’ego. Dla hiszpańskiego trenera Rashford jest bardzo ważnym członkiem składu. Niezależnie od tego, czy wybiega on w podstawowym składzie, czy wchodzi z ławki, bardzo często jest wartością dodaną dla Aston Villi.