Napastnikom zdarza się nie strzelić na pustą bramkę, a sędziom popełnić jakiś szeroko omawiany później błąd. Cóż, zdarza się. Polscy arbitrzy walczą o szacunek, podkreślając, iż są przecież tylko ludźmi. No i tak walczą, iż od dzisiaj nie będą już przepraszać za popełnione błędy.
Zabronił im tego przewodniczący Kolegium Sędziów, pan Marcin Szulc.
I obawiamy się, iż ta prosta decyzja (oraz sposób jej argumentacji) dość sporo mówi o panu Szulcu. Tym samym, który niedawno rozkręcał akcję #SzacunekDlaArbitra.
Panie Marcinie – jeżeli jako sędziowie domagacie się szacunku, to może najlepiej zacząć od bycia dobrym przykładem? Bo jeżeli arbiter popełni błąd, to właśnie słowo „przepraszam” jest oznaką szacunku wobec skrzywdzonych piłkarzy i kibiców. I niczym więcej. jeżeli więc apelujesz o szacunek – najlepiej po prostu okaż go też innym.
Bo jeżeli większym problemem niż sam błąd jest słowo wyrażające elementarną kulturę, to chyba coś stoi tutaj na głowie.
Marcin Szulc zabronił sędziom przepraszać
Mamy bowiem końcówkę lutego, a szef polskich sędziów już zdążył podzielić się jednym z najbardziej kuriozalnych piłkarskich cytatów w 2026 roku. Udzielił wywiadu redaktorowi Mateuszowi Rokuszewskiemu z portalu Meczyki, w którym powiedział tak:
– Sędziowie na zgrupowaniu otrzymali ode mnie jasną informację, iż mogą stanąć przed kamerami i nie ma żadnego problemu, żeby wyjaśniali podejmowane przez siebie decyzje, natomiast nie mogą przepraszać. Po prostu o ile stwierdzą, iż oceniłem tak tą sytuację i jest to błąd, to na tym kończymy.
– A dlaczego nie? Przecież to normalne, ludzkie – dopytał redaktor Rokuszewski, wyrażając pewnie to, co każdemu oglądającemu wywiad przeszło przez myśl.
– Niestety, jest to w sposób bardzo niecny wykorzystywane przez tych, których bezpośrednio to dotyczy.
Marcin Szulc, szef kolegium sędziów: Arbitrzy otrzymali ode mnie jasną informacją – mogą stanąć przed kamerami i wyjaśnić daną sytuację, ale nie mogą przepraszać, bo potem jest to wykorzystywane przez osoby, które to dotyczy. Zawodnicy nie przepraszają za niestrzelone… pic.twitter.com/8QR3zOo5VB
— Meczyki.pl (@Meczykipl) February 25, 2026
No i zastanawiamy się, na czym to „niecne” wykorzystywanie przeprosin arbitra miałoby polegać? W sensie, iż co? Piłkarze domagają się, by po przeprosinach w następnym meczu dla równowagi zacząć mecz rzutem karnym dla nich? Każde „przepraszam” zamieniane jest w bon na darmowy rzut wolny?
Można oczywiście domniemywać, iż pan Szulc ma na myśli wychodzących do mediów zawodników czy trenerów, którzy po meczu ujawniali, iż sędzia po spotkaniu obejrzał sytuację na nagraniu, przyznał się do błędu i poszedł przeprosić skrzywdzoną drużynę. Tak było z Bartoszem Frankowskim, który postanowił udać się do szatni Jagiellonii i przeprosić klub za ogromny błąd, jakim był brak czerwonej kartki dla Josemy.
Było to o tyle bolesne, iż Górnik, który nie powinien grać w 11 na 11, w końcówce trafił na 2:1 i popsuł Jadze kapitalną passę 18 meczów z rzędu bez porażki. Taras Romanczuk wysłuchał argumentacji arbitra, któremu było bardzo głupio za takiego babola. Swoje w tym błędzie dodali też Piotr Urban i Michał Obukowicz, którzy obsługiwali wóz VAR i nie dopatrzyli się błędu.
Nikt punktów nie odda, ale czy „przepraszam” to zbrodnia?
Jasne, rozżaleni zawodnicy często wspominają wówczas, iż „przeprosiny po fakcie nie zmienią wyniku meczu”, ale jak ma się to do „niecnego wykorzystywania przeprosin”? Gdzie tu ukryta diabelskość, na czym polega ten kolejny spisek wymierzony w arbitrów?
Bo tak na zdrowy rozsądek, to chyba jednak lepiej za błąd przeprosić, niż nie przeprosić – tego wymaga zwykła przyzwoitość. Błędy popełnia każdy, a umiejętność powiedzenie słowa „przepraszam” odróżnia ludzi z klasą od tych, którym jej brak.
Ale pan Szulc argumentuje dalej. Bo redaktor Rokuszewski dopytuje:
– Mówi pan na bazie jakiejś konkretnej sytuacji? Bo nie do końca rozumiem.
– Tak, mówię na bazie konkretnej sytuacji, bo… Nie przytoczę jakby konkretnego meczu. Natomiast nikt jakby… Zawodnicy nie przepraszają za niestrzelone bramki.
I tutaj trzeba na chwilę się zatrzymać, żeby rozebrać tę wypowiedź na czynniki pierwsze. Chociaż adekwatnie rozbierać nie za bardzo jest co. Bo w dwóch zdaniach mamy najpierw zaprzeczenie samemu sobie, a potem minięcie się z prawdą.
Pan Szulc mówi na przykładzie konkretnej sytuacji, ale nie chce albo nie umie jej podać – to komentuje się samo.
A drugie zdanie, iż zawodnicy nie przepraszają za niestrzelone bramki, jest zwyczajnie nieprawdziwe. I to tak bardzo nieprawdziwe, iż trzeba chyba w ogóle nie interesować się futbolem, by uznać je jakkolwiek za bliskie prawdy.
Zawodnicy przepraszają. I to regularnie
Szybkie przykłady z ostatnich lat, które pierwsze przychodzą do głowy. Robert Lewandowski po meczu z Albanią:
– Nie ma dla nas wytłumaczenia. Musimy przeprosić kibiców i czuję się za to osobiście odpowiedzialny.
Ariel Mosór po przegranej z Portugalią 0:5 na Euro U21:
– Zawiodło 23 piłkarzy, sztab, wszyscy. Możemy tylko przeprosić naszych kibiców, bo zawiedliśmy.
John Carver po porażce z Zagłębiem Lubin 2:6:
– Chciałbym zacząć od przeprosin naszych kibiców, których było około tysiąca. Sztab i wszyscy zawodnicy złożą się na podróż kibiców.
Erling Haaland po przegranej z Bodo/Glimt:
– Mogę tylko przeprosić wszystkich kibiców Manchesteru City, którzy dziś podróżowali, bo to wstyd.
Takich przykładów moglibyśmy wypisać setki, bo przepraszają wszyscy. Piłkarze i trenerzy, na każdym poziomie rozgrywkowym. Reprezentacyjnym, młodzieżowym, ligowym, europejskim. Tylko polscy sędziowie nie mogą od dzisiaj przepraszać. Bo ktoś mógłby to niecnie wykorzystać.
Wyobraźmy sobie lekarza, który popełnił błąd diagnozie lub podczas operacji, mówiącego rodzinie pacjenta:
– Zgadza się, pomyliliśmy się. Ale przepraszać nie mogę, bo jeszcze byście to wykorzystali!
Albo sędziego w sądzie:
– A faktycznie, osadzony niesłusznie spędził w więzieniu 25 lat. Coś jeszcze? Bo spieszę się na CS-a.
No bo czym to się adekwatnie różni od Marcina Szulca, który kończy wypowiedź takimi słowami:
– My przyznajemy się do błędów i mówimy: „Tak, popełniliśmy błąd”. Ale nie chciałbym, i to sędziowie wiedzą, żeby przepraszali kogokolwiek. Po prostu jestem człowiekiem, po prostu popełniłem błąd.
Po prostu nie mamy pańskiego płaszcza. I co nam pan zrobisz?
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Szef sędziów o błędach: Arbitrzy nie mogą przepraszać
- Motor walczy o sprawiedliwość. Złożył pismo do PZPN
- Michał Listkiewicz broni sędziów: Głupota ludzka nie zna granic
Fot. 400mm.pl

2 godzin temu
















