Postawiła wszystko na bieganie i nie wyszło. Z amerykańskiego stypendium wróciła do Londynu na tarczy. Wypalona, przygnębiona. Potrzebowała terapii, żeby się otrząsnąć. Poszła do tak zwanej normalnej pracy. Od 9 do 17 zamiast o sekundy ścigała się o wyniki sprzedażowe. O bieganiu nie potrafiła jednak zapomnieć. Zwłaszcza, kiedy oglądając igrzyska w Tokio widziała w telewizorze dziewczyny, z którymi kiedyś wygrywała. Trzy lata później zdobyła olimpijski medal. Historia Georgii Hunter Bell jest tak filmowa, iż jeżeli nie zajmie się nią Steven Spielberg, to nie wierzę w sens kinematografii.
Zamiast amerykańskiego snu rozczarowanie
Georgia Hunter Bell urodziła się w 1993 roku w Paryżu. Jest rówieśniczką naszej Elżbiety Glinki i nie jest to jedyna wspólna cecha biegaczek. W obu przypadkach sukcesy zaczęły pojawiać się po 30 roku życia. Z tą różnicą, iż Brytyjka była dziecięcą gwiazdą, a później przepadła na długie lata.
15-letnia Georgia Bell potrafiła przebiec 800 m w 2:08.81. Dla porównania rekord Polski młodziczek na dwa stadionowe okrążenia to 2:07.72 Martyny Wal. Nic zatem dziwnego, iż w Bell upatrywano nadziei na duże sukcesy w dorosłym sporcie. Lata jednak mijały, a talent nie rozwijał się tak, jak można by oczekiwać. Szansą na progres miał być wyjazd na studia do Stanów Zjednoczonych. Stypendium sportowe za oceanem okazało się jednak dla biegaczki początkiem końca.
Zdjęcie: Instagram Georgia Hunter BellBył maj 2017 roku. Zawody NCAA w Austin. Niespełna 24-letnia Bell finiszowała na 11 miejscu w biegu na 1500 m z mizernym 4:32. Wtedy właśnie stwierdziła, iż pora odwiesić kolce na kołek. – Było źle, nie chciałam tam być. Już na linii startu czułam się otępiała. Na mecie pomyślałam: „dzięki Bogu, iż to już koniec” – wspomina Georgia w wywiadzie dla kanału High Performance.
Bell wróciła do kraju z poczuciem porażki. Wyjazd do USA miał być dla niej trampoliną, a okazał się źródłem kontuzji i rozczarowania. – Od zawsze mówili na mnie „to ta biegaczka”. Wszyscy kojarzyli mnie jako dziewczynę, która gwałtownie biega i nagle przestałam nią być – podkreśla.
Po drugiej stronie życia Brytyjka musiała znaleźć na siebie nowy pomysł. Padło na pracę handlowca. Początkowo sprzedawała usługi podatkowe, potem technologie z zakresu cyberbezpieczeństwa. – W sprzedaży pracuje dużo byłych sportowców. To środowisko pełne rywalizacji, rankingów i celów do zrealizowania, a ja lubiłam, kiedy moje nazwisko było na szczycie sprzedażowych tabelek. Przez chwilę dawało mi to spełnienie, ale nie było tym samym, co bieganie – przyznaje Georgia.
„Straciłam część swojej tożsamości”
Jak wspomina Bell pierwsze sześć miesięcy po – jak się wtedy wydawało ostatnim w życiu – wyścigu na 1500 m w Austin, było dla Brytyjki dobre. Kończyła studia w Stanach i po latach treningowego reżimu mogła wreszcie wrzucić na luz. Kryzys pojawił się po przylocie do Londynu i rozpoczęciu życia na nowo. Praca przy biurku od 9 do 17 nie przynosiła jej pełnej satysfakcji.
– Nie byłam najlepszą wersją siebie. Czułam, iż straciłam coś ważnego, część swojej tożsamości. Nie chodziło choćby o ściganie, ale o codzienną treningową rutynę – mówi i dodaje, że, aby poradzić sobie z depresją trafiła na terapię.
Po roku od powrotu do kraju i poradzeniu sobie z demonami, Georgia wróciła do sportu, ale w formie rekreacyjnej. Poza bieganiem upodobała sobie przejażdżki na rowerze. W styczniu 2020 roku postanowiła sprawdzić formę podczas jednego z londyńskich biegów na 10 km. Wyszło nieźle, ponieważ 27-letnia wówczas specjalistka ds. sprzedaży minęła kreskę w 35:33.
Później była pandemia. Bell z wypiekami na twarzy oglądała przełożone na 2021 rok igrzyska olimpijskie w Tokio. W reprezentacji Wielkiej Brytanii widziała m.in. Katie Snowden i jak wspomina, pomyślała wtedy – „kurczę, kiedyś z nią wygrywałam”. Kiedy igrzyska dobiegły końca, a na Wyspach ogłoszono definitywny koniec lockdownu, Bell ponownie pojawiła się na linii startu. Startu, który wszystko zmienił.
Cześć, pobiegłam w parkrunie, mogę potrenować z elitą?
W zimny marcowy poranek 2022 roku Georgia Bell pojawiła się w londyńskim parku Bushy, aby spróbować swoich sił w biegu na 5 km z serii parkrun [Więcej o idei tych rozgrywanych na całym świecie biegów można dowiedzieć się z naszego podcastu: Czym jest parkrun? – Bank Wiedzy o Bieganiu – Bieganie.pl].
29-latka spisała się imponująco, finiszując jako pierwsza kobieta i druga w kategorii OPEN. Zegar na mecie pokazał 16:14. Po tym biegu Georgia postanowiła odezwać się do swojego byłego trenera, Trevora Paintera, pod którego okiem trenowała wówczas m.in. wicemistrzyni olimpijska na 800 m z Tokio, Keely Hodgkinson.
– Zadzwoniłam i powiedziałam: wiem, iż rozstaliśmy się, jak wyjechałam do Ameryki, ale doszłam już sama do niezłej formy i znowu chciałabym pracować na Twoim planie, bo wiem, iż jesteś jednym z najlepszych trenerów na świecie.
Painter miał wątpliwości czy przyjąć 29-latkę do elitarnej grupy. Jego żona i zarazem współpracowniczka, Jenny Meadows (czołowa brytyjska biegaczka na 800 m z pierwszej dekady XXI wieku) miała skwitować powrót Bell słowami „ten statek już odpłynął”. Trevor Painter odpowiedział jednak: „Ona kiedyś była naprawdę dobra. Spróbujmy.” I tak też się stało.
W dwa lata znikąd do gwiazd
Bell łączyła treningi w grupie Paintera i Meadows z pracą na etacie. Żeby pojechać na zgrupowanie do RPA wzięła urlop w firmie. Forma rosła w zawrotnym tempie. W sierpniu 2023 roku pobiegła 1500 m w życiowe 4:06. Sezon 2024 kończyła już z olimpijskim brązem w Paryżu i kosmicznym rekordem kraju 3:52.61.
– Obudziłam się rano z nastawieniem, iż cokolwiek wydarzy się na biegu, zdobędę medal. Urodziłam się w Paryżu 30 lat wcześniej, cały sezon był jak z bajki, byłam w najlepszej formie w życiu. Brąz był dla mnie jak złoto. choćby wychodząc na ostatnią prostą na 4 miejscu z dużą stratą, wiedziałam, iż wezmę medal – przekonuje biegaczka.
Jesienią 2024 roku Georgia wzięła ślub i dziś znana jest w lekkoatletycznym świecie jako Hunter Bell. Olimpijski brąz nie był jednorazowym sukcesem. Rok później w Tokio 32-letnia lekkoatletka została wicemistrzynią świata na 800 m (z drugim czasem w brytyjskiej historii – 1:54.90). Zimą 2026 roku w Toruniu sięgnęła po pierwszy międzynarodowy tytuł i została halową mistrzynią świata na 1500 m. W sierpniu w Birmingham dorzuciła złoto ME, choć dużą ochotę, żeby dogonić Brytyjkę na finiszu miała nasza Klaudia Kazimierska.

– Przez to, iż poznałam życie bez biegania, dziś czuję większy głód, wychodząc na bieżnię. Wiem jak wygląda druga strona życia. Wiem, iż życie to coś więcej niż kręcenie kółek. Dziś, gdy stoję na bieżni moja historia daje mi dużą siłę. Kto jeszcze z tych dziewczyn odbył taką podróż jak ja? Kto jeszcze siedział w biurze i pracował od 9 do 17? Kto jeszcze poddał się i wrócił? Nikt – mówi Hunter Bell.
Brytyjka szkoła treningu? Go hard or go home
Wyspiarze w treningu biegowym nie uznają miękkiej gry. Można przekonać się o tym oglądając dokument BBC Sport z jednego z treningów tempowych elitarnej grupy M11 skupionej wokół Jenny Meadows i Trevora Paintera. Jej największymi gwiazdami są Georgia Hunter Bell i Keely Hodgkinson.
M11 to kod pocztowy w Manchesterze, po którym można zlokalizować bazę klubu założonego przez Meadows i Paintera. Małżeństwo dzieli się obowiązkami w ten sposób, iż to głównie Trevor zajmuje się prowadzeniem treningów, a Jenny więcej czasu poświęca na pracę biurową, m.in. ustalając harmonogram zajęć.
– Praktycznie co tydzień pojawiają się prośby o przyjęcie do grupy. Charakter jest najważniejszym czynnikiem, ponieważ proszę zawodników o robienie okropnych rzeczy na treningu. Nie da się u nas uciec od bólu. Ci którzy są na to gotowi, a przy okazji potrafią dobrze się bawić, są u nas mile widziani – tłumaczy panujące w grupie zasady Painter. – Trenujemy ciężko, żeby na zawodach było łatwo – wtóruje mężowi Meadows.
Trening uwieczniony przez kamery BBC Sport odbył się w deszczowy dzień, ale w żaden sposób nie wpłynęło to na założenia. Zawodnicy do wykonania mieli mocną jednostkę tempową na odcinkach 400 m. Z filmu wynika, iż najszybsi mężczyźni okrążenia pokonywali w granicach 50 sekund, a najlepsze kobiety w 55.
– Mało powtórzeń, długie przerwy. Można by pomyśleć, iż będzie łatwo, ale to nieprawda. Dłuższy odpoczynek pozwala na szybszy bieg. Szybszy bieg to wzrost stężenia kwasu mlekowego, który sprawia, iż nagle robi ci się niedobrze. Zawodnik staje się oszołomiony. Ma problemy z normalnym mówieniem. Są ludzie, którzy nie wytrzymują takich sesji. Keely i Georgia do nich nie należą. Są w stanie roznieść przeciwnika. Przebiją każdą ścianę bólu, jeżeli je o to poprosisz – mówi Painter.
W materiale BBC widzimy, jak podczas ostatniego powtórzenia nad stadionem rozpętuje się ulewa. Zawodnicy nie zwalniają jednak tempa. Po wszystkim Hunter Bell jest w stanie dotrzeć pod dach. Tyle sił nie ma Hodgkinson, która zalega na bieżni w strugach deszczu. Koledzy ratują ją parasolką. Na następnych kadrach widzimy jak obie liderki grupy wymiotują.
– To wspaniały widok, prawda? Jestem trochę rozczarowany, iż „zachorowały” tylko dwie osoby – mówi do kamery trener Painter i dodaje: – Keely i Georgia dały z siebie wszystko. Jestem z nich bardzo dumny. Ciężko pracowały pomimo fatalnej pogody.
„Trzeba doświadczyć trudnych chwil, żeby sukcesy miały sens”
Niezwykły powrót Georgii Bell był szeroko opisywany w brytyjskich mediach. W publikacjach przeważała narracja, iż zdolna juniorka wyjechała do USA i tam nie wytrzymała dużych obciążeń treningowych. Fakty nie do końca przystają jednak do tej opowieści, bo kryzys w rozwoju Bell pojawił się dużo wcześniej, jeszcze na Wyspach.
Po tym jak 15-latka zachwyciła 2:08 na 800 m w kolejnych sezonach zaczęła się cofać w biegowym rozwoju. Ostatni rok juniorki Bell kończyła z wynikiem 2:20.
– Nagle rówieśnicy zaczęli mnie doganiać. To, co jeszcze rok wcześniej było dla mnie łatwe, zrobiło się rzeczą nie do wykonania. Na dodatek przechodziłam okres dojrzewania, burzę hormonów. Było mi z tym wszystkim ciężko psychicznie – wspomina Georgia w podcaście Untapped.
Mistrzyni Europy mimo trudnych doświadczeń przekonuje, iż nie zamieniłaby się na życie z dziewczynami, które płynnie przeszły z wieku juniora do dorosłych wyników. – Trzeba doświadczyć trudnych chwil, żeby sukcesy miały sens. Wiem, iż to brzmi jak banał ale myślę, iż zdobycie złotego medalu olimpijskiego przez 19-latka sprawi, iż życie potem będzie mieć ciężkie.
Z perspektywy czasu Bell przestrzega przed mocnym treningiem dzieci. Według niej na początku sportowej przygody akcent – zamiast na wynikach – powinien być położony na czerpanie euforii z aktywności fizycznej. – W Wielkiej Brytanii odsetek zdolnych dzieci rezygnujących ze sportu jest duży – twierdzi i dodaje: – Jestem dumna z małej dziewczynki Georgii, która zaczęła biegać ale jeszcze bardziej z dorosłej, która musiała zmagać się odnalezieniem swojej tożsamości i potrafiła wrócić.
Złote zasady: 9 godzin snu i dzień na smutki
Hunter Bell przekonuje, iż warto mieć zainteresowania poza bieżnią, bo jak podkreśla „najlepszymi sportowcami są szczęśliwi ludzie”. Inna zasada, którą stara się stosować dotyczy przeżywania porażek i sukcesów. W obu przypadkach radzi, aby nie popadać w skrajności.
– Nie można za bardzo odlatywać po sukcesach i pozwolić sobie na zbyt mocne cierpienie po porażkach. Zachowanie takiego balansu jest niesamowicie trudną umiejętnością. jeżeli masz słaby wyścig, daj sobie dzień lub dwa, żeby się nim smucić, ale nie więcej.
Jako przepis na odniesienie sukcesu w sporcie biegaczka na pierwszym miejscu wskazuje utrzymanie zdrowia. W tym ma pomóc odpowiednia dieta czy sen. Jak bardzo Georgia zwraca uwagę na to, aby wygospodarować w ciągu doby odpowiednią liczbę godzin snu, dobrze ilustruje opowiedziana przez nią historia z biletami do teatru.
– jeżeli nie prześpię 9 godzin w nocy nie nadaję się do życia. Kiedy dostała od mamy w prezencie bilet do teatru, wyszłam w połowie sztuki. Pomyślałam, iż nie wyśpię się wystarczająco, jeżeli zostanę do końca.
33-letnia biegaczka w ciągu ostatnich dwóch lat zgromadziła wiele medali, ale ma apetyt na więcej. W jej głowie są igrzyska olimpijskie w Los Angeles, podczas których będzie już w wieku tzw. mastersa. – Zdobywanie medali a zdobywanie tytułów to dwie różne sprawy. Ja chcę wygrywać – podsumowuje i nie ukrywa, iż jej celem jest olimpijskie złoto za 2 lata.
W walce o tytuły Brytyjka będzie miała wielką rywalkę w postaci naszej Klaudii Kazimierskiej. Historie obu biegaczek są skrajnie różne. Niedawno w Brukseli 25-letnia Polka ustaliła swoją życiówkę na 3:54.05, co dało jej zwycięstwo w Diamentowej Lidze. Hunter Bell w tym samym wieku „odbijała kartę na zakładzie” po nieudanej karierze sportowej. Kazimierska podczas studiów w USA rozwinęła talent. Hunter Bell cofnęła się w biegowym rozwoju.
Jak wyliczył niezwodny Tomasz Spodenkiewicz z profilu Athletics News do tej pory obie biegaczki stoczyły ze sobą 7 pojedynków na 1500 m i w sześciu z nich triumfowała Brytyjka. Jak na razie jedyna wygrana naszej reprezentantki to wspomniany finał Diamentowej Ligi w stolicy Belgii. Do statystyk należy doliczyć też zwycięstwo Klaudii na 1 milę podczas lipcowego Prefontaine Classic w Eugene. Ponowne starcie zawodniczek odbędzie już wkrótce, bo 12 września podczas Ultimate Championship w Budapeszcie.

1 tydzień temu














