Oburzenie w Barcelonie. Hiszpanie węszą spisek po blamażu

1 godzina temu
W Barcelonie wciąż wrze po bolesnej porażce 0:4 z Atletico Madryt. Honorowe trafienie dla Dumy Katalonii zanotował Pau Cubarsi, ale po długiej analizie VAR odgwizdano spalony. Hiszpańscy dziennikarze dopatrują się spisku. Wszystko przez decyzje Komisji Technicznej Sędziów (CTA). Co takiego zrobili?
FC Barcelona doznała bolesnej porażki z Atletico Madryt w Pucharze Króla. Podopieczni Hansiego Flicka ulegli rywalom 0:4 i kończyli mecz w osłabieniu po czerwonej kartce dla Erica Garcii. Co prawda Blaugrana strzeliła gola na 4:1, a jej autorem był Pau Cubarsi, ale po interwencji VAR to trafienie zostało anulowane.

REKLAMA





Hansi Flick reaguje na spalonego w meczu z Atletico
Analiza trwała bardzo długo, około siedmiu minut i ostatecznie Juan Martínez Munuera poinformował, iż Pau Cubarsi był na spalonym. Hansi Flick na pomeczowej konferencji prasowej powiedział, iż on nie dopatrzył się spalonego.


- Dla mnie to jest chaos. Chaos. Ile trzeba było czekać? 7 minut? No zobaczcie. Przez te 7 minut coś znaleźli - okej. Dla mnie, kiedy ja patrzę na tę sytuację, to nie ma spalonego. Ale ostatecznie, może oni zobaczyli coś innego... - powiedział, cytowany przez fcbarca.com.
Oburzenie w Barcelonie. Hiszpańskie media węszą spisek
Dziennikarze "Mundo Deportivo" zauważyli, iż "w czasie spotkania nie pokazano zwykłej technologii SAOT służącej do potwierdzania pozycji katalońskiego środkowego obrońcy, ale wykorzystano rysowanie linii, co stosowano w przeszłości".
Komisja Techniczna Sędziów (CTA) wydała komunikat, w którym informuje, iż: "zespół VAR, oceniając ją i postępując zgodnie z protokołem, przeanalizował ją dzięki półautomatycznego systemu wykrywania spalonych SAOT. Podczas tej analizy wykryto, iż system wygenerował błąd w modelowaniu zawodników poprzez szkielety, po wykryciu sytuacji z dużą gęstością zawodników" - czytamy.



To wywołało kolejne oburzenie w klubie, który "uważa, iż ??awaria systemu półautomatycznego odliczania spalonych w tej akcji jest poważna" - czytamy. Ponadto serwis sugeruje możliwy "spisek", gdyż CTA nie opublikowała nagrania rozmowy między Juanem Martínezem Munuerą , sędzią głównym, a sędzią VAR Pablo Gonzálezem Fuertesem na temat tego incydentu.
Zobacz też: Klasy nie kupisz. Oto co zrobili piłkarze Barcelony po blamażu
Jedyne nagranie, jakie udostępniono, dotyczyło decyzji o wyrzuceniu Erica Garcii. "Dobrze, Pablo, jestem przed monitorem, proszę, pozwól mi to mieć. Dobrze, pozwól mi to mieć w normalnej prędkości, proszę. To prawda, piłka nie leci daleko. Dobrze, zatrzymaj ją na chwilę, na chwilę, jeszcze trochę... pozwól jej polecieć trochę dalej. Dobrze, Ronald Araujo jest bardzo daleko. Dobrze, zmienię kartkę. Ronald Araujo jest bardzo daleko. Znacznie dalej, niż się spodziewałem" - mówił arbiter Martinez Munuera w opublikowanym nagraniu (cyt. za "MD").






"CTA nie tylko pominęła nagranie dźwiękowe nieuznanego gola Cubarsiego , ale również nie poinformowała, czy odbyła się rozmowa między Martínezem Munuerą i Gonzálezem Fuertesem po brutalnym wślizgu Giuliano na Balde, za który zdaniem Barcelony piłkarz Atletico Madryt powinien dostać czerwoną kartkę" - zakończono.
Idź do oryginalnego materiału