Obrończyni tytułu wyrzucona z Australian Open! Oto pierwsze ćwierćfinalistki

1 godzina temu
Amanda Anisimova pokazała wielką formę, zwłaszcza serwisową w meczu IV rundy Australian Open i pokonała 7:6, 6:4 Xinyu Wang. Tymczasem z turniejem pożegnała się już obrończyni tytułu - Madison Keys.
Amanda Anisimova (USA, 4. WTA) była jedną z największych rewelacji w światowym tourze w ubiegłym sezonie. 24-letnia Amerykanka dotarła do dwóch z rzędu finałów turniejów wielkoszlemowych - Wimbledonu oraz US Open. W obu jednak przegrała - odpowiednio w Londynie 0:6, 0:6 z Igą Świątek (2. WTA) i w Nowym Jorku 3:6, 6:7 z Aryną Sabalenką (Białoruś, 1. WTA).

REKLAMA







Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"



Wielka forma Anisimovej. Obrończyni tytułu AO już za burtą
Teraz Anisimova świetnie spisuje się w pierwszym turnieju wielkoszlemowym w tym roku - Australian Open. Amerykanka w czterech pierwszych spotkaniach nie straciła seta! W nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego wyeliminowała Chinkę Xinyu Wang (46. WTA), wygrywając 7:6 (7:4), 6:4. W pierwszym secie Amerykanka prowadziła 5:4 i zmarnowała piłkę setową. W tie-breaku zagrała jednak świetnie i wygrała go 7:4. W drugiej partii dwa razy przełamała rywalkę, a sama tylko raz straciła swoje podanie i po raz pierwszy w karierze awansowała do ćwierćfinału Australian Open. Anisimova miała kapitalne statystyki serwisowe.


"Jeden z najlepszych występów Anisimovej, jaki kiedykolwiek widziałem. 1. serwis % - 74 %, wygranych punktów za pierwszy serwis - 77 %, wygranych punktów za 2. serwis - 80. Brutalna" - wyliczył w serwisie X znany dziennikarz tenisowy Jose Morgado.






"Amanda po raz pierwszy awansowała do ćwierćfinału Australian Open. Mentalność, którą wypracowała w ciągu ostatniego roku, to właśnie powód, dla którego dotarła do finału dwóch ostatnich turniejów wielkoszlemowych. Wygrała 16 z ostatnich 18 meczów w turniejach Wielkiego Szlema. Ma misję i ją realizuje" - czytamy na The Tennis Letter.






"Reakcja Anisimovej po pokonaniu Wang i awansie do pierwszego ćwierćfinału Australian Open. Ogromny uśmiech na jej twarzy. To jej trzeci z rzędu ćwierćfinał turnieju wielkoszlemowego. W ostatnich dwóch dotarła do finału. Jedna z najtwardszych tenisistek w tej chwili" - dodał The Tennis Letter kilka minut później.









W Melbourne nie ma już obrończyni trofeum - Amerykanki Madison Keys, która rok temu pokonała Sabalenkę 6:3, 2:6, 7:5. Dziewiąta rakieta świata źle zaczęła mecz ze swoją rodaczką Jessicą Pegulą (6. WTA) i przegrywała 0:3. Potem odrobiła stratę przełamania w siódmym gemie, by natychmiast w kolejnym gemie znów stracić swoje podanie. Po 32 minutach Pegula wykorzystała pierwszą piłkę setową. W drugiej partii Keys przegrywała już 1:4 z podwójnym przełamaniem. Wtedy wygrała dwa gemy z rzędu, ale na więcej nie było jej stać.
W ćwierćfinale AO są aż cztery Amerykanki: Pegula, Gauff, Anisimova oraz Jović. Taka historia ostatni raz zdarzyła się 25 lat temu - w 2001 roku.






Pegula w ćwierćfinale Australian Open zmierzy się właśnie z Anisimovą. W jej części drabinki jest Iga Świątek (2. WTA), która w poniedziałek o godz. 9 czasu polskiego w IV rundzie zmierzy się z Australijką Maddison Inglis (168. WTA).
Zobacz także: Było 3:0, gdy padły te słowa. Świątek czekała 371 dni na taki mecz



Relacja na żywo z tego pojedynku na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.


IV runda Australian Open kobiet:

Jessica Pegula - Madison Keys 6:3, 6:4
Amanda Anisimova - Xinyu Wang 7:6, 6:4
Idź do oryginalnego materiału