O. Paluch: Losy macierzystego klubu zawsze są ważne

stalgorzow.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: 6V2A5927


Sezon 2025 był dla nas wszystkich roller-coasterem. Jak oceniasz go już na chłodno?

Myślę, iż każdy z nas przed sezonem wiedział, iż to będzie trudny rok. Celem było utrzymanie w PGE Ekstralidze i udało nam się to osiągnąć. To całe ciśnienie z nas zeszło dopiero, gdy wiedzieliśmy, iż mamy zapewniony byt.

W wywiadach po decydującym barażowym meczu podkreślałeś, iż to wszystko miało dla Ciebie ogromne znaczenie.

W końcu jestem wychowankiem, więc losy macierzystego klubu zawsze są ważne, a zwłaszcza, kiedy jeździ się w niej. Bardzo mi zależało na tym, żeby się utrzymać. W końcu spędzam tu bardzo dużo czasu, nie tylko wtedy, gdy mam treningi, czy też mecze. Kiedy miałem tam swój warsztat, to wraz z teamem siedzieliśmy tam dosłownie do nocy, aby popracować, albo się integrować. Jancarz to mój drugi dom! Niekiedy spędzam tam więcej czasu niż w domu, zdarzają się takie dni.

Niemniej zdobycia z bonusami 18 punktów w 6 startach chyba się nie spodziewałeś?

Tamtego wieczoru chciałem zrobić wszystko, abyśmy się utrzymali, ale też, chciałem spisać się lepiej niż w Bydgoszczy. Tam zabrakło kilku rzeczy, więc chciałem się odkuć. Wyszło lepiej niż myślałem. Bardzo mnie podbudowało to, iż te 16+2 zdobyłem w dużej mierze na seniorach Polonii. Z pamięci mogę wymienić, iż dojeżdżałem do mety przed Łoktajewem, Buczkowskim i Huckenbeckiem. Byłem bardzo interesujący pojedynku z Brennanem, który też sobie świetnie radził, ale Tom upadł na prowadzeniu zaraz po starcie. Chciałem się z nim bardzo pościgać, bo myślę, iż w tamtym biegu kapitalnie byśmy powalczyli.

Rafał Gurgurewicz po meczu pisał, iż ostatnim juniorem w meczu rozgrywanym wedle zasad PGE Ekstraligi, którego nikt nie pokonał po 6 swoich startach, był Bartosz Zmarzlik. Miało to miejsce w 2015 roku na naszym stadionie, gdy przyjechała do Gorzowa drużyna z Torunia.

I po dekadzie doczekaliśmy się kolejnego takiego przypadku. Z tą różnicą, iż jak potem z ciekawości spoglądałem na wyniki, to zobaczyłem, iż Stal wtedy przegrała. Teraz nie było żadnego marginesu błędu.

Poza tym barażem miałeś kilka swoich momentów. W derbach w samej końcówce wróciłeś na adekwatne tory, ale sporo kibiców pamięta również o Twoich występach w Rybniku.

Oba mecze rozgrywane przy G72 mi dobrze wyszły, a do tego roku nigdy nie miałem okazji pojechać ligowo w Rybniku. Pierwszy mecz przegraliśmy. Złożyło się na to kilka czynników, m.in. defekt Martina i beniaminek nas ograł, co trzeba było “przyjąć na klatę”. Ja odjechałem wtedy jeden z najlepszych meczów w mojej dotychczasowej karierze. I to pomimo upadku, który przytrafił mi się w biegu juniorskim.

We wrześniu również było solidnie, a trzeba wspomnieć, iż gospodarze przygotowali dwa różne tory.

Generalnie za pierwszym razem wyprzedzanie praktycznie nie było możliwe. Kurzyło się niesamowicie, a to nie szło z odsypywaniem się toru. Drugi występ, który miał miejsce w fazie play-down, był również solidny. Punktowo wypadł on trochę słabiej, ale za to wygraliśmy, a było nam to bardzo potrzebne. Do tego dało się pościgać.

I to właśnie w fazie play-down wraz z Andzejsem daliście niesamowity popis jazdy zespołowej. To kandydat do Twojego najlepszego biegu w 2025 roku?

Myślę, iż tak. Mieliśmy wtedy wypracowaną pewną przewagę, ale trzeba było kuć żelazo póki gorące. Dość nieoczekiwanie ze startu najlepiej wystrzelił Paweł Trześniewski. Ja aż do początku drugiego okrążenia nie wiedziałem, kto jedzie za mną. Jak zobaczyłem, iż to Andzejs, to go puściłem, bo widać było, iż ma szansę, aby już za chwilę wyjść na prowadzenie. On wyprzedzając Trześniewskiego sprawił, iż rywal wypadł z rytmu i wykorzystałem to. Wtedy zapewniliśmy sobie przy okazji nasze pierwsze zwycięstwo na wyjeździe w sezonie.

A jakbyś podsumował swoje występy w indywidualnych zawodach?

Niestety, znowu czegoś w nich zabrakło. Nie wykorzystałem szans w Poznaniu z IMP i Świętochłowicach, gdzie walczyliśmy w Srebrnym Kasku o przepustki do eliminacji SGP2. Tam miałem pecha, bo przed ostatnią serią startów przestało chodzić pole D, jak wcześniej, co dawało sporą przewagę. Żałowałem tym bardziej, iż zawody zacząłem od pokonania głównych faworytów, więc niedosyt był ogromny. Taki jest jednak żużel. Zawody indywidualne dla mnie są ogromną huśtawką.

No masz niestety jakąś niemoc w nich. A już na początku mogłeś poszczycić się wygraną w jednym z turniejów, ale do tego zabrakło kilkuset metrów.

W Tarnowie w 2022 roku przegrałem Brązowy Kask, gdy przez deszcz nagle zmieniła się linia jazdy i dosłownie na kolejnym okrążeniu, gdy wjechałem w pierwszy łuk, to nie miałem prawa utrzymać motocyklu w rękach, a wjechałem w niego identycznie. Te 15 sekund mniej więcej sporo jednak zmieniły…. Niemniej nie śni się on mi po nocach, jak już kiedyś rozmawialiśmy.

Ani w tym turnieju, ani w Indywidualnych Mistrzostwach Europy do lat 19 już nie wystartujesz, bo niedługo zmieniasz kod na dwójkę z przodu. Jakie wyzwania Cię zatem teraz czekają?

Żałuję tegorocznego IMEJ, bo tam sporo mi zepsuł uraz, którego nabawiłem się podczas półfinału DMPJ. Ale szczerze mówiąc to tylko raz odjechałem finał tej imprezy bez przygód, co miało miejsce 2 lata temu w Herxheim. Na Węgrzech 4 lata temu zaliczyłem kilka piruetów, a w Gorzowie chyba największy dzwon w mojej karierze, który skończył się na strachu. Chciałbym bardzo za rok awansować do SGP2, a także powalczyć o kolejny medal MIMP. Mam już brązowy, więc teraz trzeba zaatakować te cenniejsze.

W sezonie 2025 zadebiutował w Bauhaus-Ligan. Wcześniej jeździłeś w niższej lidze szwedzkiej. Jak wielki to był przeskok?

W najwyższej klasie rozgrywkowej mierzymy się z zawodnikami, którzy jeżdżą w PGE Ekstralidze lub są czołowymi postaciami w Metalkasie. Allsvenskan z założenia jest ligą, gdzie trafiają juniorzy, aby oszlifować się przed przejściem w górę. Jak na pierwszy rok spędzony w Piraternie Motala poszło dobrze. Już w pierwszym spotkaniu otarłem się o dwucyfrówkę, a w Eskilstunie zdobyłem raz prawie 50% punktów całej drużyny. Szwecja uczy jazdy na trudniejszych torach, co jest bardzo ważne. Jestem pozytywnie nastawiony o ile chodzi o kontynuację startów w zagranicznych ligach.

Idź do oryginalnego materiału