W kwalifikacjach do sprintu każdy zawodnik musi pokonać trasę w jak najlepszym czasie, ma do tego tylko jedno podejście. Nie ściga się bezpośrednio z innymi rywalami. Maciej Staręga głęboko liczył na awans, ale zabrakło szczęścia.
REKLAMA
Zobacz wideo
Polak przegrał awans dosłownie o włos
Polski biegacz narciarski ukończył eliminacje sprintu na pechowym, 31. miejscu. Awans mogła wywalczyć tylko najlepsza 30. Staręga naprawdę może mówić o pechu, bo do awansu zabrakło mu zaledwie czterech setnych sekundy (0,04 sek.). Tyle stracił do Czecha Ondreja Cernego.
Po eliminacjach Staręga wyznał, iż to jego ostatnie mistrzostwa świata. Ma na koncie zatem start w ośmiu imprezach mistrzowskich.
- Dałem z siebie wszystko. Nie mogłem więcej, ktoś musiał być 31. Szkoda, iż padło na mnie. Jestem już starym lisem, to moje ostatnie mistrzostwa świata. Jest wielu lepszych, młodszych, ale cieszę się, iż miałem okazję tu z nimi porywalizować - powiedział Polak na antenie Eurosportu.
Sprint to jedyna konkurencja biegowa, w której Staręga startował na każdych mistrzostwach świata od 2011 r. Najlepszy wynik to ósme miejsce wywalczone w Lahti w 2017 r. Brał też udział w sprincie drużynowym, Polska zajęła dwukrotnie ósme miejsce ze Staręgą w składzie - w Falun w 2015 r. i w Planicy w 2023 r.
Maciej Staręga skończył 31 stycznia 35 lat.
Zobacz też: Świątek i Sabalenka mogą się pakować? To ma być przyszła nr 1 na świecie
Kwalifikacje wygrał Norweg Johannes Klaebo, który miał ponad sekundę przewagi nad drugim Edvinem Angerem ze Szwecji. Staręga stracił 9.64 sek. W eliminacjach wzięło udział łącznie 183 biegaczy, wśród nich czterech Polaków. Oprócz Staręgi pobiegli Dominik Bury (49.), Kamil Bury (53.) i Piotr Jarecki (65.).