Nsame przypomniał o sobie kibicom. Błysnął… w rezerwach [WIDEO]

4 godzin temu

Wydawało się, iż w przypadku Jeana-Pierre’a Nsame wszystko zmierza ku lepszemu. Wrócił po kontuzji, dostał szansę od pierwszej minuty z Rakowem, choćby trafił do siatki, po czym… Marek Papszun schował go do szafy. Kameruńczyk trzy ostatnie spotkania w całości przesiedział na ławce rezerwowych. Teraz zagrał w trzecioligowych rezerwach i od razu wpisał się na listę strzelców.

Kibice Legii doskonale pamiętają jak świetnie w sezon wszedł Jean-Pierre Nsame. Skutecznością szczególnie błyszczał w eliminacjach europejskich pucharów, jednak z powodu kontuzji wypadł na kilka kolejnych miesięcy. Istniało choćby ryzyko, iż nie zagra już do końca sezonu, ale dzięki skutecznej rehabilitacji piłkarz już w marcu wrócił do gry. Teraz po okresie kolejnych meczów bez minut dostał szansę na złapanie formy w rezerwach.

Jean-Pierre Nsame pokazał się w rezerwach. Gol na wagę zwycięstwa

Nsame był jednym z zawodników z pierwszego zespołu Legii, którzy dostali okazję na złapanie minut w meczu trzecioligowych rezerw z Wigrami Suwałki. W podstawowym składzie poza Kameruńczykiem znaleźli się także Jakub Żewłakow, Jan Leszczyński czy Gabriel Kobylak. Z kolei całe spotkanie na ławce rezerwowych przesiedział Claude Goncalves.

32-letni snajper zszedł z placu gry po pierwszej połowie, jednak było to dla niego wystarczająco dużo czasu, by wpisać się na listę strzelców. W 38. minucie rywalizacji świetnie odnalazł się w polu karnym rywala i po dośrodkowaniu od jednego z kolegów głową pokonał bramkarza Wigier. Jak się okazało, była to jedyna bramka w tym meczu.

Nsame łapie rytm i trafia w meczu rezerw pic.twitter.com/NNDxhzuEVM

— Oskar Mochnik (@Oskar_M04) April 19, 2026

Nsame w tym sezonie w pierwszym zespole na wszystkich frontach rozegrał 14 meczów, strzelił siedem goli oraz zaliczył jedną asystę. Spośród tych trafień jedno z nich zanotował już po powrocie po kontuzji – wykorzystał rzut karny w starciu z Rakowem Częstochowa. Spotkanie z Medalikami zaczął od pierwszej minuty i jak dotąd był to jego ostatni występ pod wodzą Marka Papszuna. Kontrakt Kameruńczyka wygasa wraz z końcem bieżącego sezonu i patrząc na to, iż w ostatnich trzech spotkaniach nie podniósł się z ławki rezerwowych, można przypuszczać, iż nie zostanie on przedłużony.

Rezerwy Legii, dzięki tej wygranej umocniły się na pozycji lidera swojej grupy Betclic 3. Ligi. Na siedem kolejek przed końcem sezonu mają aż 13 punktów przewagi nad drugą Wartą Sieradz i wszystko wskazuje na to, iż po latach nieudanych prób uda im się awansować na trzeci szczebel rozgrywkowy.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Bramkarz Lecha: Myślałem, iż nie dokończę tego meczu
  • Prezes Rakowa: Nie widzę przesłanek do zmiany trenera
  • Kibice Bruk-Betu zabłysnęli z nietypowym transparentem. „Wiara to…”

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału