Nowy talent MLS z polskimi korzeniami. Jak Zakrzewski Hall podbija USA?

3 godzin temu

Dwie asysty z Interem Miami, pięć goli w tym sezonie MLS i olśniewający talent, za pomocą którego przebojem wdarł się do pierwszego składu New York Red Bulls. Julian Zakrzewski Hall ma dopiero 18 lat, ale na pewno już znajduje się w notesach skautów wielu europejskich potęg z Premier League czy Bundesligi. Zresztą, nie tylko ich. Wysłannicy PZPN również od kilku lat mają go na radarze, gdyż jego mama Agnieszka pochodzi z Polski, a nazwisko „Zakrzewski” na koszulce podkreśla ich bliską relację. Eksplozja możliwości napastnika nie była jednak żadnym zaskoczeniem w Stanach Zjednoczonych, więc w najbliższych miesiącach czeka go trochę trudnych decyzji do podjęcia.

Ma tyle samo goli, co Leo Messi, a więcej niż takie postaci jak Thomas Muller, Wilfried Zaha, Marco Reus czy Son Heung-min. Do liderujących w klasyfikacji strzelców Petara Musy z FC Dallas i Sama Surridge’a z Nashville traci tylko dwie bramki. Urodził się w tym samym roku, co Oskar Pietuszewski i choć skalą talentu raczej mu nie dorównuje, to jego akcje z tego sezonu działają na wyobraźnię w Polsce coraz mocniej. A przecież jeszcze na początku sezonu nie było jasne, czy w ogóle będzie grał w pierwszym składzie. Teraz to od niego Michael Bradley rozpoczyna ustalanie formacji ataku.

Jak Zakrzewski Hall podbija USA? Nowy talent MLS z polskimi korzeniami

Poprzedni sezon zakończył się prawdziwą katastrofą dla kibiców Czerwonych Byków z Nowego Jorku. Po raz pierwszy od 15 lat ekipa New York Red Bulls nie zakwalifikowała się do play-offów. Rok po finale rozgrywek zajęła tylko 10. miejsce w Konferencji Wschodniej. To sprawiło, iż projekt Sandro Schwarza dobiegł końca, a działacze klubu zwrócili się z propozycją objęcia drużyny do 151-krotnego reprezentanta USA. Dla Michaela Bradleya był to sentymentalny powrót do ekipy, w której rozpoczynał swoją piłkarską przygodę. – W 2005 roku zadebiutował jeszcze w barwach MetroStars pod wodzą swojego taty – Boba. W roli trenera miał wcześniej półroczne przetarcie w drużynie rezerw i wygrał wraz z nią mistrzostwo MLS NEXT Pro. To tam zyskał rozeznanie wśród młodych zawodników. Zakrzewski Hall zagrał pod jego wodzą tylko raz, ale dobrze poznał tam choćby o rok młodszego Adriego Mehmetiego, z którym teraz stanowią nierozłączny duet – mówi Katarzyna Przepiórka, redaktor naczelna Amerykańskiej Piłki.

Pojawienie się Bradleya u sterów pierwszej drużyny z pewnością otworzyło mu szerzej drzwi do wyjściowej jedenastki, ale też nikt nie dał mu nic za darmo. – Imponująco wyglądał w okresie przygotowawczym i wygrał wtedy rywalizację choćby z Wiktorem Bogaczem. Polak miał w zeszłym sezonie duże kłopoty. Zdecydowanie lepiej wyglądał na treningach niż w meczach, więc być może była jakaś blokada mentalna. Nie potrafił zrobić użytku ze swoich znakomitych warunków fizycznych. Marnował sporo sytuacji i nie dał rady wygryźć ze składu Erica Maxima Choupo-Motinga – opowiada Przepiórka. Zakrzewski Hall zrobił to natomiast w tym sezonie w świetnym stylu. Zaczął od dwóch goli w 1. kolejce z Orlando City, a od tamtej pory tylko w dwóch meczach nie miał udziału przy żadnej bramce.

21-letni Bogacz, za którego w styczniu 2025 roku Amerykanie zapłacili Miedzi Legnica 2 miliony euro nie rozwinął na dobre skrzydeł w Stanach Zjednoczonych. W 19 meczach poprzedniego sezonu zdobył tylko jedną bramkę w MLS. Wobec tego czasami dostawał swoje szanse w rezerwach, gdzie strzelił choćby gola w meczu z rezerwami Cincinnati we wspomnianych rozgrywkach MLS NEXT Pro. W tamtym spotkaniu na listę strzelców wpisał się też Zakrzewski Hall, ale od czerwca 2025 roku ich drogi jednak nieco się rozjechały. Jeszcze w listopadzie to Polak był na topie, gdy został jednym z bohaterów spektakularnego zwycięstwa reprezentacji Polski U-21 nad Włochami 2:1. Wykończył wtedy z dużą pewnością indywidualną akcję Jana Faberskiego doprowadzając do wyrównania. Dziś Bogacz przebywa na wypożyczeniu w Cracovii, gdzie próbuje dojść do zdrowia po złamaniu obojczyka w ekstraklasowym debiucie przeciwko Widzewowi Łódź.

Zakrzewski Hall jako najmłodszy piłkarz w historii MLS zaczął sezon od 5 goli w pierwszych 6 występach. Zbiera mnóstwo pochwał za swoje występy, w czym pomogła mu zmiana pozycji. – W poprzednim sezonie często występował na skrzydle i popełniał błędy. Przegrywał pojedynki i tracił piłki w dryblingach. Można powiedzieć, iż popełniał sporo błędów typowych dla młodego piłkarza. Bradley ustawił go jednak jako środkowego napastnika i to wypaliło. W okresie przygotowawczym popracował nad poprawą fizyczności, ale dzięki swojemu sprytowi nie podejmuje aż tak zażartej walki z obrońcami. Potrafi im się wymknąć spod kontroli, dobrze kontroluje linię spalonego i strzela gole wykańczając akcje kolegów. Jest w tym pewne odniesienie do ostatnich lat Roberta Lewandowskiego, który jeszcze bardziej stał się lisem pola karnego. To zresztą jego piłkarski idol, o czym wspomniał niegdyś w jednym z wywiadów – zauważa Przepiórka.

Pod tym kątem jeszcze większe wrażenie zrobiła zwłaszcza jego druga asysta przeciwko Interowi Miami, kiedy na małej przestrzeni minął argentyńskiego mistrza świata Rodrigo de Paula i precyzyjnie dograł do o wspominanego Adriego Mehmetiego. Okazało się bowiem, iż Zakrzewski Hall w tym sezonie również potrafi brać udział w budowaniu ataku i jego wachlarz możliwości być może stał się szerszy.

Julian Zakrzewski Hall → Adri Mehmeti

Druga asysta 18-latka do 17-latka. Akcja zapewniająca NY Red Bulls remis na nowym stadionie aktualnych mistrzów MLS, Interu Miami. #MLSplpic.twitter.com/5CEJqxURx4

— Katarzyna Przepiórka (@pustulkaa) April 12, 2026

Dumny z rozwoju 18-latka na pewno może być także Bradley Wright-Phillips, a więc najskuteczniejszy gracz w historii New York Red Bulls. Wychowanek Manchesteru City, który w barwach tego klubu debiutował w 2004 roku wraz z bratem Shaunem, później zrobił za Oceanem wielką karierę. Dla Zakrzewskiego Halla jest kimś w rodzaju mentora, obaj mają dosyć podobny sposób grania. Dużo wyciąga również od wspominanego Choupo-Motinga, który ma przecież za sobą grę w Bayernie Monachium i Paris Saint-Germain.

– Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż odpuszczenie takiego talentu nie wyglądałoby korzystnie z perspektywy polskiej federacji. Nie mamy zbyt wielu młodych napastników grających na niezłym poziomie w seniorach – zauważa Przepiórka. Na ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 21 powołani zostali jedynie Marcel Reguła, który typowym napastnikiem też przecież nie jest oraz Daniel Mikołajewski z Parmy, który strzela jak na zawołanie, ale jednak pośród młodszych graczy w Primaverze. Na razie, zaliczył dopiero debiut w pierwszej drużynie, notując 18 minut w niedzielnym meczu Serie A z Napoli.

– O Julianie usłyszałem już 3,5 roku temu. Od razu pojechałem na mecz drużyny U15, gdzie New York Red Bulls grali z Orlando City – opowiada pracujący dla PZPN koordynator skautingu piłkarzy o polskich korzeniach w Nowym Jorku, Piotr Sala. To wtedy razem z mamą zgłosili się do projektu „Gramy dla Polski”. – Na tym meczu strzelił dwa gole i wywarł spore wrażenie. Pamiętam, iż jednym przyjęciem kierunkowym potrafił minąć choćby dwóch zawodników. Czy jestem więc zaskoczony jego rozwojem? Absolutnie nie. gwałtownie przekazałem wiadomość o nim do naszego szefa Maćka Chorążyka. Zaprosiliśmy go później na obóz do Chicago – dodaje Sala. Na rzeczonym zgrupowaniu Zakrzewski Hall zachwycił na tyle, iż został wybrany MVP i dzięki temu otrzymał specjalną koszulkę reprezentacji Polski z podpisami piłkarzy. Miesiąc po tym, w marcu 2023 roku, związek chciał go powołać do kadry U15 prowadzonej przez Dariusza Gęsiora, ale gracz New York Red Bulls nie zdecydował się przyjechać.

Mama, his full name is Julian Zakrzewski Hall https://t.co/HY0VuOfKIp pic.twitter.com/okpa0alEKY

— Daniel Rebain (@pvtmcbain) July 26, 2023

Amerykanie chyba wyczuli wówczas, co się święci. Zresztą, spore możliwości przejawiał już wcześniej, gdy w 2020 roku jako 12-latek dołączył do Red Bulla. W trzy lata w 39 meczach strzelił 28 goli. W 2023 roku poprowadził drużynę do zwycięstwa w Pucharze MLS NEXT U-15, zdobył również nagrodę Złotego Buta podczas Generation adidas Cup, gdzie strzelił pięć goli. To w tamtym czasie, niedługo po kontakcie z polskiej strony, otrzymał powołanie do kadry U-15 Stanów Zjednoczonych. Zagrał w niej w sumie 9 razy strzelając 4 gole. W kwietniu 2023 roku zmierzył się choćby z Anglią, gdzie po drugiej stronie znajdował się brylujący dziś w Liverpoolu Rio Ngumoha.

To, co wydarzyło się we wrześniu przekroczyło jednak najśmielsze oczekiwania. New York Red Bulls zdecydowało się podpisać ze swoim wychowankiem profesjonalny 3-letni kontrakt, a chwilę potem, 1 października, w wieku 15 lat i 190 dni zadebiutował on w pierwszej drużynie w MLS. Wszedł na końcówkę meczu z Chicago Fire. Stał się tym samym drugim najmłodszym graczem w dziejach tej ligi po słynnym Freddym Adu, który w chwili debiutu w 2004 roku dla DC United miał 14 lat i 306 dni. Rok później wyprzedził go jeszcze Cavan Sullivan z Philadelphia Union (14 lat i 293 dni w momencie debiutu).

Julian Zakrzewski Hall is the second-youngest player in MLS history to make an appearance.

Making history pic.twitter.com/mdBNQd5PLm

— Red Bull New York (@NewYorkRedBulls) October 1, 2023

Od tamtej pory jego kariera stopniowo nabierała rozpędu, choć początkowo nie mógł jeszcze występować w większości meczów ze względu na przepisy prawa pracy dla stanu New Jersey. Stanowią one, iż po godzinie 19:00 nie wolno pracować dzieciom poniżej 16. roku życia. Drugi występ w pierwszym zespole New York Red Bulls zaliczył więc w marcu 2024 roku z Interem Miami, kiedy mecz odbywał się wcześniejszym popołudniem.

Niedługo potem, w czerwcu 2024 roku, strzelił pierwszego gola w MLS, doprowadzając w 88. minucie do wyrównania i wyniku 2:2 przeciwko CF Montreal. Był już wtedy po 16. urodzinach. W klasyfikacji najmłodszych strzelców w dziejach ligi znów wyprzedził go tylko chyba najbardziej kojarzony na całym świecie piłkarz z łatką „złotego dziecka”, czyli Adu. Wiemy już dziś, iż jego losy nie potoczyły się zbyt korzystnie, gdyż nie potrafił on ustabilizować swoich występów na wysokim poziomie. Dość powiedzieć, iż nigdy nie przekroczył bariery 5 goli w jednym sezonie MLS, a tyle Zakrzewski Hall ma przecież już dziś, po zaledwie 7 meczach w tych rozgrywkach. Po wystrzale talentu i szansach w Benfice oraz Monaco, pod koniec kariery o Adu było głośno choćby z powodu kuriozalnych jednodniowych testów w Sandecji Nowy Sącz.

Zakrzewski Hall pracuje mocno, aby po ewentualnym transferze do Europy wywrzeć nieco lepsze wrażenie. To być może zbliżyłoby go do polskiej reprezentacji, bo w okresie, gdy przebijał się w MLS doszło do rozluźnienia jego związków z naszą federacją. Czuje się co prawda blisko związany z mamą i na jej cześć nosi na koszulce polskie nazwisko „Zakrzewski”, ale we wszystkich ligowych dokumentach oraz profilach widnieje jako „Julian Hall”. W języku polskim zna również jedynie podstawowe zwroty, jak „dzień dobry”, „cześć”, „kiełbasa” czy „pierogi”. Dodatkowo, po zakończeniu poprzedniego sezonu wziął udział w mistrzostwach świata U-17 z kadrą USA.

– Wystąpił tam w trzech meczach. W grupie opuścił tylko starcie z Tadżykistanem, zagrał przeciwko Burkina Faso oraz Czechom. Amerykanie odnieśli komplet zwycięstw i zmierzyli się w 1/16 finału z Marokiem. Tam po zażartej walce odpadli dopiero po rzutach karnych. Hall wyglądał w porządku, ale byli lepsi od niego, jak choćby Cavan Sullivan czy Mathis Albert. To też pokazuje, iż jeszcze sporo pracy przed nim, choć na pewno występ na takim turnieju tylko podkreśla, iż w Stanach wiążą z nim nadzieje – opowiada Przepiórka.

Redaktor naczelna Amerykańskiej Piłki studzi również emocje w kontekście ewentualnego powołania go na zbliżające się mistrzostwa świata. USA będzie współgospodarzem turnieju i zagra w grupie z Paragwajem, Australią i Turcją. – Myślę, iż szanse są na to niewielkie. W kontekście talentów z MLS więcej mówi się już choćby o Zavierze Gozo z Realu Salt Lake, który rok temu wygryzł zresztą ze składu Dominika Marczuka. Mauricio Pochettino na pozycji napastnika ma jednak do dyspozycji takich graczy jak znani występów w Europie Folarin Balogun, Ricardo Pepi, Haji Wright czy Josh Sargent. Musiałoby się wydarzyć naprawdę sporo kontuzji – wskazuje Przepiórka.

Ewentualny występ na mundialu zamknąłby mu jednak drogę do reprezentacji Polski, gdyż tak stanowią przepisy FIFA. Gdyby nie został powołany, może jeszcze dokonać zmiany kadry zanim zaliczy przed 21. rokiem życia trzy występy w meczach o punkty. – Selekcjonerzy naszych reprezentacji, łącznie z Janem Urbanem, wiedzą o jego sytuacji. Obserwują go i analizują jego przydatność. Pytanie, co będziemy w stanie mu zaoferować. Jesteśmy w stałym kontakcie z zawodnikiem i rodziną, ale zobaczymy co się wydarzy – mówi Maciej Chorążyk, szef skautingu zagranicznego PZPN. Te informacje potwierdził nam również selekcjoner kadry U-21 Jerzy Brzęczek.

Polish National Team head coach Czesław Michniewicz in Chicago to meet with Gabriel Slonina (via @pustulkaa_en). This is some first rate #DualNationalPanic right here. pic.twitter.com/pOKrXRY3Zl

— Brian Sciaretta (@BrianSciaretta) April 20, 2022

W kontekście Zakrzewskiego Halla przypomina się również historia z Gabrielem Sloniną, który w maju 2022 roku, kilka miesięcy przed mistrzostwami świata w Katarze, otrzymał powołanie do reprezentacji Polski. Czesław Michniewicz osobiście udał się choćby do USA i rozmawiał z bramkarzem o jego przyszłości. – Amerykanom wówczas trochę ugięły się nogi – wspomina Sala. Ostatecznie jednak bramkarz od najmłodszych lat związany z Chicago Fire nie zdecydował się przyjechać na zgrupowanie i wybrał grę dla kraju, w którym się urodził. W styczniu 2023 roku został najmłodszym golkiperem w historii kadry USA debiutując przeciwko Bośni i Hercegowinie. Kilka miesięcy wcześniej za 11 milionów dolarów przeniósł się do Chelsea. Na wypożyczeniach w Barnsley oraz Eupen nie pokazał się jednak na tyle dobrze, aby od tamtej pory przebić się na Stamford Bridge i zagrać dla USA po raz kolejny.

Nadal jest to młody 21-letni bramkarz i wiele na pewno przed nim. O ile jednak z perspektywy dostatku na pozycji bramkarza wydaje się, iż jego odmowa była nieco łatwiejsza do przełknięcia, o tyle ewentualna decyzja Zakrzewskiego Halla o grze dla USA może być bardziej bolesna. Trzeba się bowiem powoli przyzwyczajać do ery po Robercie Lewandowskim, a tacy napastnicy jak Karol Świderski, Krzysztof Piątek czy Adam Buksa mają jednak swoje ograniczenia. Nadzieję dla kibiców stanowi wystrzał formy Mateusza Żukowskiego, który zachwyca w Magdeburgu i jest najlepszym strzelcem w 2. Bundeslidze. Trudno jednak powiedzieć, na ile będzie on długotrwały.

– Na pewno też nie można oczekiwać, iż Zakrzewski Hall będzie wielką polisą ubezpieczeniową dla polskiej kadry. On dopiero rozkręcił się na dobre w dorosłej piłce. Mógłby jednak podjąć próbę przebicia się do pierwszej reprezentacji, a już na pewno przydałby się młodzieżówce. W kadrze Polski miałby możliwość rozwoju, natomiast myślę, iż jeżeli utrzyma formę, Amerykanie również mogą powołać go po mundialu. W niedalekiej perspektywie są też przecież Mistrzostwa Świata U-20 oraz Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku, a to każdemu sportowcowi urodzonemu w USA mocno działa na wyobraźnię – ocenia Przepiórka.

A co na to wszystko sam Zakrzewski Hall? – Bardzo szanuję moje pochodzenie, zarówno amerykańskie, jak i polskie. Odwiedzałem Polskę wiele razy. jeżeli chodzi o aspekt piłkarski, to czekam na to, co się wydarzy. Doceniam obydwie reprezentacje – mówił po tym, jak został wybrany MVP meczu 1. kolejki tego sezonu MLS z Orlando City. Działo się to w wywiadzie dla CBS Sports, który przeprowadzała Hannah Cash, a więc siostra Matty’ego, reprezentanta Polski. Dziennikarka zresztą w nieco żartobliwy sposób próbowała namówić Juliana na opowiedzenie się po polskiej stronie. – Trudno uwierzyć w to, iż masz dopiero 18 lat! – odpowiedziała doceniając jego dojrzałość. Takimi słowami zdecydowanie nie zamyka sobie bowiem drogi u żadnej ze stron, a nie każdy młodzieniec potrafi swoje naturalne dla takiego wieku rozterki odpowiednio ubrać w słowa.

– Cóż choćby jeżeli się nie uda, to warto obserwować innych zawodników z polskimi korzeniami w USA. W zespole rezerw New York Red Bulls jest choćby bramkarz Tobias Szewczyk. Ma 17 lat i bardzo dobre warunki fizyczne. Od dawna wyróżnia się na poziomie juniorskim, od tego sezonu również w MLS NEXT Pro. W odróżnieniu od Zakrzewskiego Halla on na swoich profilach w mediach społecznościowych ma umieszczoną polską flagę. Pozował też z nią przy oficjalnej sesji zdjęciowej przed sezonem. To są może małe detale marketingowe, ale trochę też nam mówią o obecnej sytuacji Juliana – dostrzega Przepiórka.

W każdym razie przed naszymi działaczami na pewno intensywny czas przy głowieniu się nad tym, czy warto, i jak ewentualnie pobudzić u wschodzącej gwiazdy MLS biało-czerwony rytm bicia serca. Dynamiczny rozwój Zakrzewskiego Halla też prawdopodobnie w pewnym momencie postawi go przed decyzją nie tylko wyboru kadry, ale również europejskiego klubu. – Być może będzie to któryś z projektów Red Bulla, bo do tej pory zdążył się już pokazać na treningach w Lipsku. Jest tam bardzo dobrze znany – uzupełnia ekspertka Amerykańskiej Piłki.

Wówczas nastąpi jeszcze większa weryfikacja jego możliwości, a zainwestowane w jego szybki kontrakt pieniądze na pewno mogą się zwrócić. Mowa będzie prawdopodobnie o sporych klubach, które będą w stanie zapłacić dwucyfrową kwotę. Swego czasu pojawiały się już przecież plotki o Barcelonie, Chelsea czy Bayernie Monachium. Na razie to dopiero początek — kilka goli, pierwsze zachwyty, pierwsze poważne decyzje na horyzoncie. Ale tempo, w jakim rozwija się Zakrzewski Hall, sugeruje jedno: zaraz zrobi się naprawdę poważnie. I wtedy nie będzie już miejsca na sentymenty, tylko na konkrety.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Szalał w meczu z zespołem Messiego. Może grać dla Polski [WIDEO]
  • Nastolatek z polskim paszportem wciąż strzela! [WIDEO]
  • Ma 16 lat i jest na liście życzeń Barcelony. „Reprezentacja Polski? Jestem otwarty”

fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału