Piraterna Motale oraz Poole Pirates łączy nawiązanie do piratów z przeróżnych baśni oraz… Ben Cook. Jednakże ten drugi zespół jest o wiele bardziej utytułowany i nie musi mierzyć się z kolejnymi porażkami. Motala natomiast czeka na swój pierwszy triumf w tym sezonie, co wydaje się kanonicznym wydarzeniem w tymże zespole. Działacze podjęli zatem ponowne rozmowy, aby do ich zespołu dołączyła naprawdę wyrazista twarz. Tym samym Cook podpisał istotną umowę na tenże sezon BAUHAUS-Ligan.
Czegoś musieli szukać
Oskar Fajfer w ostatniej kolejce prowadził wyraziście swoich kolegów z drużyny, ale natomiast Vaclav Milik oraz Oskar Polis wypadali nieco przeciętnie. Być może to pokusiło działaczy do przyśpieszenia dłużących się rozmów. Ben Cook przecież jest w świetnej formie, udowadniając to na każdym możliwym polu. Filigranowy Australijczyk wyraźnie wszedł w buty lidera King’s Lynn Stars, a do tego odwrócił losy spotkania dla Fogo Unii Leszno.
– Nie mogę się doczekać swojego pierwszego spotkania dla Piraterny – przyznał Ben Cook w klubowych mediach. – Długo czekałem na ten pierwszy krok w lidze szwedzkiej.
Poprzednio posiadł on umowę w Smedernie Eskilstuna, gdzie ostatecznie nie przejechał biegu z powodu kontuzji nadgarstka. Podobnie jak w Wielkiej Brytanii, Szwedzki muszą natychmiast działać w przypadku kadrowych braków.
Są zadowoleni
Przede wszystkim Piraterna Motala potrzebowała takiego nazwiska, które pociągnie zespół za sobą. Niezależnie od trudnych początków, Cook może okazać się strzałem w dziesiątkę dla działaczy tego klubu.
– Cieszę się, iż wreszcie znaleźliśmy porozumienie po latach rozmów – przyznał Daniel Davidsson, menedżer Piraterny. – Ma spore doświadczenie na mniejszych, wyjątkowo technicznych torach, a do tego świetnie jeździ w PGE Ekstralidze. Zadebiutuje już 26 maja przeciwko Lejonen Gislaved.















