Chris Holder przejechał dokładnie jeden wyścig w Australii, bo w drugim doznał urazu. Żużlowiec miał złamany obojczyk, żebra i problem z klatka piersiową. Kibice z niecierpliwością czekali na doniesienia odnośnie stanu zdrowia zawodnika. Podczas 3. rundy IM Australii w Mildurze, Holder powiedział nieco więcej o powrocie do jazdy.
– W takim upale to zdecydowanie jestem szczęśliwy, iż stoję tutaj, a nie w kombinezonie – przyznał Chris Holder na antenie British Speedway Network. – Oczywiście wróciłem, aby pojechać w mistrzostwach Australii, ale brałem udział w wypadku i tak się zakończył mój sezon w Australii. Mój bark jest okej. Tak naprawdę odczuwam jedynie ból w żebrach i klatce piersiowej. Powinienem być gotowy za kilka tygodni.
Część zawodników zrezygnowała z jazdy w lidze brytyjskiej. Chris Holder nie zalicza się do tego grona, stawiając na sprawdzone rozwiązanie. Australijczyk ma zamiar przez cały czas rywalizować w Premiership, ale umowy nie zdradza. Dotychczas startował dla Sheffield Tigers i nie wykluczone, iż tak pozostanie. W końcu, może ścigać się razem ze swoim bratem – Jackiem.
– Niedługo powinienem mieć wszystko na papierze, ale na sto procent zostaję. Nie mogę się doczekać, podobnie jak powrotu na motocykl. Przejechałem na dobrą sprawę jeden bieg, potem zostałem zrzucony z motocykla i tyle.
Dla Holdera to koniec australijskiego sezonu. W najbliższą środę wraca do Europy i zaczyna przygotowania do startów w innych ligach. Ma natomiast nadzieje, iż w tym roku deszcz będzie łaskawy i nie przełoży kilku imprez.
– W środę wracam do Europy, więc nie mam możliwości, aby jeszcze tutaj pojeździć. Mam nadzieję, iż deszcz nieco odpuści, bo chcę trochę ścigania zaliczyć przed sezonem w Wielkiej Brytanii. Zobaczymy. Oby sezon był spokojny, a kontuzje omijały mnie szerokim łukiem – liczy Chris Holder.
Chris Holder (CZ), Rohan Tungate (N)














