Nowa gwiazda Milanu znowu skuteczna. To już osiem goli

1 godzina temu

Milan rozczarowuje w Lidze Europy, w której w czwartek przegrał 0:2 z Ferencvarosem, ale w Serie A to inna melodia. Po triumfie w derbach Mediolanu, teraz piłkarze Rubena Amorima wygrali także z Genoą. Pokonali tego rywala na wyjeździe 2:1.

Szybkie gole Milanu

Choć pewnie mówilibyśmy o innym scenariuszu tego meczu, gdyby już w 1. minucie Milutin Osmajić wykorzystał świetną sytuację, w której znalazł się wobec kiepskiego, niezbyt zdecydowanego krycia Koniego De Wintera. Czarnogórzec posłał jednak piłkę obok bramki Mike’a Maignana, a Rossoneri takiego marnotrawsta swoim przeciwnikom nie wybaczyli.

Najpierw co prawda Goncalo Ramos dwukrotnie tylko nastraszył piłkarzy Genoi, którzy byli w stanie poradzić sobie z zagrożeniem. W 13. minucie Mediolańczycy przeszli już jednak do czynów. Christian Pulisic odebrał piłkę i podał ją do Adriena Rabiota, a Francuz wyłożył futbolówkę wbiegającego w pole karne Alphadjo Cisse.

Świętujący niedawno 20. urodziny piłkarz pewnym strzałem zapewnił swojej drużynie prowadzenie. Zawodnik, który jeszcze w zeszłym sezonie grał w Serie B w barwach Catanzaro, teraz ma na koncie już osiem trafień w okresie w barwach Milanu, z czego pięć w Serie A.

Na początku października pisaliśmy o historii Cisse nieco więcej.

8 – Alphadjo #Cisse è uno dei soli tre giocatori nati dal 2006 in avanti dei cinque maggiori campionati europei 26/27 ad aver segnato otto o più gol considerando tutte le competizioni, insieme a Lamine Yamal (13) e Paris Brunner (otto). Generazionale.

#GenoaMilan https://t.co/Lk0Oht4LTO

— OptaPaolo (@OptaPaolo) November 8, 2026

Po chwili Genoa postarała się o to, żeby prowadzenie gości było bardziej komfortowe. Hamed Junior Traore podał piłkę fatalnie wprost we własne pole karne pod nogi Ramosa, Portugalczyk obsłużył Pulisica, a ten nie zwlekał i trafił na 0:2.

W pierwszej połowie gospodarze walczyli jeszcze o zmniejszenie strat, ale albo czujny był Maignan, albo tak jak w przypadku gola Osmajicia – Rossoneri skutecznie zastawiali pułapki ofsajdowe. Do przerwy ekipa Amorima prowadziła w Genui dwiema bramkami i była zwyczajnie lepsza od swoich przeciwników.

Spokojna druga połowa…

Niedługo po zmianie stron boiska kontrowersje wywołała żółta kartka dla Alessandro Marcandallego. Piłkarz Genoi w okolicach linii środkowej powalił rozpędzonego Rabiota, który ruszał z czystą sytuacją bramkową, dodatkowo mając wsparcie Cisse. Mimo wszystko sędzia Davide Massa zdecydował się tylko napomnieć piłkarza Gryfów, nie zaś wyrzucić go z boiska.

Druga odsłona była dużo spokojniejsza i mniej emocjonująca od pierwszej. Milan, mający w garści komfortowe prowadzenie, po prostu kontrolował grę. Genoi natomiast brakowało argumentów, żeby nawiązać do Rossonerich, choć raz Maignan musiał się wysilić, iż sparować uderzenie Vitinhi.

… do czasu

Wszystko zmieniło się w 88. minucie. Na strzał z dystansu zdecydował się Mikael Egill Ellertsson, wykorzystując fakt, iż żaden piłkarz rywali nie kwapił się z doskokiem do niego przed polem karnym. Futbolówkę kopnął idealnie. Wylądowała w siatce, a Maignan choćby nie podjął próby interwencji.

To wygenerowało dużo wyższą temperaturę w doliczonym czasie gry, ale ostatecznie krzywda Rossonerim już się nie stała. Z Ligurii wywieźli wygraną 2:1.

Zespół Amorima ma 24 punkty po jedenastu kolejkach i jest to najlepszy wynik Mediolańczyków od czterech lat, kiedy byli drużyną broniącą tytułu mistrza Włoch. Przekłada się to aktualnie na czwarte miejsce w tabeli. Gdyby jednak Como pokonało na wyjeździe Inter, wówczas Milan spędziłby listopadową przerwę reprezentacyjną na piątej lokacie.

Genoa – Milan 1:2 (0:2)

0:1 – Cisse 13′

0:2 – Pulisic 19′

1:2 – Ellertsson 88′

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału