Przez wpadkę ze smarem Paweł Wąsek został zdyskwalifikowany po kwalifikacjach do konkursu w Innsbrucku. On sam niczemu nie zawinił, smar był zanieczyszczony fluorem. Sztab szkoleniowy Polaków i kontrolerzy FIS byli zdziwieni, iż do tego doszło. Wąsek został pierwszym skoczkiem w historii, którego wykluczono z powodu zakazanej substancji w smarze do nart.
REKLAMA
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
Norwegowie zrównują sprawę Wąska z własnym oszustwem
Dla Norwegów to nie jest wystarczające tłumaczenie, nie wierzą w przypadek i zarzucają polskiemu zespołowi celowe działanie. Na łamach "Dagbladet" pojawił się tekst z wypowiedziami Johanna Andre Forfanga, po których można tylko złapać się za głowę.
Zdaniem norweskiego skoczka nie można mówić o braku celowości, skoro to nie były śladowe ilości fluoru. Według kontrolerów było go dość sporo. Forfang wyklucza przypadek oraz sabotaż ze strony konkurencji.
Norweg przekonuje, iż Wąska powinna spotkać surowa kara. Dla niego nie ma znaczenia, iż Polak nie miał świadomości, iż narty były smarowane fluorem.
- Naprawdę nie wierzę. To na pewno nie był sabotaż. Były tam spore ilości fluoru. To nie były tylko jego śladowe ilości. Nie sądzę, żeby to był wypadek. To kolejny przykład na to, iż świat nie jest sprawiedliwy - powiedział Forfang.
Sam "Dagbladet" uznał sprawę Wąska za skandaliczną, a w swoich oskarżeniach poszedł o krok dalej. Dziennik adekwatnie zrównał sytuację ze smarem z tym, co się stało w trakcie mistrzostw świata w Trondheim, Wówczas na jaw wyszło oszustwo Norwegów z kombinezonami, ujawnił je dziennikarz Sport.pl Jakub Balcerski. Forfang, który był jednym z zamieszanych w aferę, został zawieszony na trzy miesiące. To była największa afera w historii skoków narciarskich.
Zobacz też: Zawrzało po meczu Świątek. Tak eksperci reagują na to, co zrobiła Polka
Według gazety Wąsek także powinien być zawieszony na dłużej. "Johann André Forfang i Marius Lindvik zostali złapani z powodu sztywnych nici w kombinezonach narciarskich podczas mistrzostw świata w Trondheim. Zostali zawieszeni na trzy miesiące, mimo iż uważano, iż nic nie wiedzieli. Jaka jest różnica między sztywnymi nitkami a przyłapaniem na fluorze na nartach? Dlaczego jedno oznacza dyskwalifikację, a drugie zakaz?" - pytają Norwegowie.
"To jest przegięcie" - zareagował Balcerski na tekst "Dagbladet" w mediach społecznościowych.
Fluor jest zakazaną substancją w skokach narciarskich od sezonu 2023/2024. FIS zakazał go ze względu na negatywny wpływ na zdrowie i środowisko.

1 dzień temu















