– Uważam, iż jest to transfer win-win. Dla wszystkich stron: Jagiellonii, Pietuszewskiego, Piekarskiego, Siemieńca, Porto. To znakomity news – twierdzi w swoim cotygodniowym felietonie na Weszło Zbigniew Boniek. Na naszych łamach opowiada też, co powinien zrobić Widzew, przyznaje, iż pograłby w piłkę dłużej, gdyby selekcjonerem nie został Wojciech Łazarek i wspomina sytuację, gdy w środku nocy natknął się w hotelu na wstawionego Artura Boruca.
Ten tekst jest elementem stałego cyklu Zibi Top, który co piątek ukazuje się na łamach Weszło!
Przypominamy, iż pytania Zbigniewowi Bońkowi możecie zadawać co tydzień pod dedykowanymi postami w naszych social mediach (Facebook, Instagram, X), a także w komentarzach do tego tekstu. A tymczasem – miłej lektury!
O Arturze Borucu:
W czasie mojej kadencji nie było żadnych problemów z Arturem Borucem. Często słyszę, iż był ciężki do prowadzenia… Artur miał swój charakter, swoją charyzmę i doskonale zdawał sobie sprawę, jakiej klasy jest bramkarzem. Podczas mojej prezesury Artur nie był bramkarzem numer jeden w kadrze, ale zachowywał się porządnie, adekwatnie do zajmowanej pozycji.
Oczywiście, miał swoje, jak to się mówi, nałogi. Lubił sobie czasami zapalić papierosa i się z tym nie krył, czasami lubił wypić dwa czy trzy piwa. Raz zdarzyło się nawet, iż po meczu tych piw pewnie wypił więcej i w nocy spotkałem go w hotelowym holu, gdzie zaproponował mi przejście na „ty”. Nie miałem z tym żadnego problemu, ale widziałem, iż na następny dzień taki trochę był zawstydzony, chyba sobie zdawał sprawę co zrobił (śmiech).
Moje relacje z Arturem były bardzo dobre, zrobiliśmy mu wspaniałe pożegnanie na Stadionie Narodowym. Trochę mnie ugryzło, iż potem powiedział, iż jedyne prawdziwe pożegnanie było gdzieś indziej, z kimś innym. Ale to się Arturowi zdarza, lubi mieć swoje zdanie, czasami palnie jakąś głupotę, ale moje wspomnienia z Arturem są bardzo dobre, miłe i sympatyczne. To relacja z obustronnym szacunkiem, nigdy mu nie brakowało respektu ani do trenera, ani do mnie, ani do nikogo z PZPN.
O Wiśle Kraków i Jarosławie Królewskim (pytanie od czytelnika):
Jak Pan Prezes ocenia obecną sytuację Wisły Kraków i prezesa Jarosława Królewskiego?
Czy awansuje bez problemu do Ekstraklasy w tym sezonie?
Pozdrawiam serdecznie
— Adam Po (@AdamPo1905) January 7, 2026
Wydaje mi się, iż nie ma innej możliwości, niż to, żeby Wisła wróciła do Ekstraklasy. Dziś Biała Gwiazda jest tak zdecydowanym faworytem rozgrywek, iż brak awansu do Ekstraklasy byłby tragedią i w ogóle takiego scenariusza do siebie nie dopuszczam.
Natomiast nie mam żadnej więzi i informacji, jak to wygląda w środku. Widzę pana Królewskiego, który często produkuje się w mediach społecznościowych. Jest bardzo aktywny, jest inteligentny, ma swoje spojrzenie na piłkę. Natomiast jak zarządza klubem i co się w środku dzieje? Tego nie wiem. Moja sympatia do Wisły zawsze była mocna i głęboka, bo z jej piłkarzami zawsze miałem bardzo dobry kontakt podczas zgrupowań reprezentacji. Szymanowski, Maculewicz, Kusto, Kapka, Kmiecik, Lipka, Nawałka… Było tam naprawdę wielu zawodników, z którymi miałem bardzo fajne koneksje.
O wzmocnieniach Widzewa:
Widzew musi odbudować sytuację, która powstała zaraz po przejęciu drużyny przez pana Dobrzyckiego. Wydaje mi się, iż powierzenie drużyny zagranicznemu trenerowi i zagranicznemu dyrektorowi sportowemu spowodowało, iż Widzew ruszył na zakupy, ale były one chaotyczne i bez pomysłu. Wyglądało to jak wejście do supermarketu i ściąganie z półek tego, co było do wzięcia. Nie było tam żadnego spokoju, żadnej strategii i potrzebnej ciszy.
A trzeba pamiętać, iż drużyny się nie kupuje, tylko drużynę się konstruuje. Widzew, który przejął pan Dobrzycki, był drużyną środka tabeli. Tam trzeba było dokupić na początku trzech-czterech dobrych piłkarzy, którzy byliby liderami na każdej formacji, a nie wymienić od razu czternastu zawodników. Dlatego dziś panowie Adamczuk i Burlikowski oraz dział skautingu mają trochę inną robotę. Nie tylko muszą kogoś kupić, ale z wielu zawodników muszą zrezygnować.
Ale o przyszłość Widzewa jestem spokojny. Nowy właściciel i ludzie, którzy w tej chwili są w klubie, są gwarantem, iż powinien odbić się od dna i pójść w dobrą stronę.
O transferze Oskara Pietuszewskiego (pytanie od czytelnika):
Pietuszewski w Porto. Jak Pan ocenia ten ruch?
— Piotr (@PiotrNieBot) January 7, 2026
Uważam, iż jest to transfer win-win. Dla wszystkich stron: Jagiellonii, Pietuszewskiego, Piekarskiego, Siemieńca, Porto. To znakomity news. Młody chłopak, utalentowany, już dobry, ma szansę rozwijać się w klubie, który jest pod pewnymi względami stworzony, idealny dla takiego piłkarza. Dlaczego? Bo liga portugalska ma trzy-cztery bardzo silne drużyny, ale pozostałe są zbliżone poziomem do Ekstraklasy, a więc nie jest to jakiś wielki skok na głęboką wodę. Natomiast jest to duży skok pod względem prestiżowym i sportowym, bo są też silne europejskie puchary.
Pietuszewski jest zawodnikiem utalentowanym, który bardzo dobrze grał w Ekstraklasie i młodzieżówce, zaczyna notować interesujące liczby, aczkolwiek w 2025 roku zagrał 12 spotkań w eliminacjach i fazie ligowej Ligi Konferencji i nie zdobył w nich żadnej bramki, ani nie zaliczył żadnej asysty. Ale w tak młodym wieku to rzecz normalna. Jest to piłkarz, który mimo 17 lat fizycznie jest już ukształtowany, trzymam za niego kciuki.
Widzę, ze w Polsce wszyscy się martwią, czy Pietuszewski kosztował za dużo, czy za mało. Uważam, iż za piłkarzy nie ma stałej ceny, bo nie jest to produkt o określonej wartości. Za piłkarza można żądać tyle, ile druga strona chce zapłacić. Nie ma jakiegoś cennika. Uważam, iż to transakcja dobra dla wszystkich, a jeżeli Pietuszewski będzie się dobrze rozwijał i zrobi kolejny ruch do przodu, a na to liczę, to będzie to też dobre okno wystawowe dla Jagiellonii, dla polskich klubów. Będzie to sygnał, iż warto kupować młodych chłopaków z Polski. Na pewno skorzysta też na tym reprezentacja Polski. Choć z drugiej strony pewnie trochę szkoda, iż wszyscy młodzi wyjeżdżają, bo zagranicą mają większe szanse rozwoju i zarobienia pieniędzy niż w Polsce.
O sytuacji Arka Milika:
Muszę powiedzieć, iż spotkałem niedawno Arka w samolocie. Jest to chłopak, który naprawdę miał nieprawdopodobny potencjał, ale kontuzje zawsze hamowały jego rozwój i możliwości na boisku. Jego obecna pauza trwa już wyjątkowo długo i po tak długim okresie dojść do siebie nie jest rzeczą łatwą. Życzę Arkowi z całego serca, żeby uporał się z tymi problemami.
Jestem pewny, iż gdyby zdrowie pozwoliło mu grać na co dzień bez kontuzji, to byłby to zawodnik o którym mówiliby wszyscy i należałby do elity środkowych napastników w Europie
O Wojciechu Łazarku i szybkim końcu kariery (pytanie od czytelnika):

Trenera Łazarka już z nami nie ma, więc do pewnych rzeczy trudno nawiązywać, ale… Tak, muszę powiedzieć, iż to prawda. Gdyby nie było trenera Łazarka, to pewnie nie skończyłbym grać w reprezentacji, bo byłem jeszcze młody, pewnie jeszcze ze dwa lata bym w piłkę pograł. A była to reprezentacja niesamowicie utalentowana i silna, która potrzebowała lidera. Byłem z tą drużyną na jednym meczu w Irlandii Północnej, gdzie zremisowaliśmy, ale widziałem w niej niesamowicie dużo utalentowanych piłkarzy. Wdowczyk, Kubicki, Dziekanowski, Kosecki, Prusik, Urban, Ziober… I pewnie jeszcze wielu uszło mojej uwagi. To była drużyna, która dobrze pokierowana na pewno mogła awansować na mundial Italia ’90.
Niestety sposób prowadzenia tej drużyny i zarządzania… choćby w stosunku do mojej osoby, kiedy padały stwierdzenia, iż nie chcemy zawodników przyjeżdżających z zagranicy w okularach przeciwsłonecznych i tak dalej, sprawiały, iż było jasne, iż trener Łazarek chce pójść w inną stronę.
Szkoda, bo uważam, iż gdyby ktoś inny był trenerem, to mogłoby to wyglądać inaczej. Lata 88-92 to ogromny niewykorzystany potencjał. Polska drużyna mogła osiągnąć dużo, dużo, dużo więcej.
O tym, czy Polska była bliżej złota w 1974 czy 1982 roku i Jacku Gmochu (pytanie od czytelnika):

Trudno powiedzieć mi dokładnie, jak wyglądała sytuacja w 1974 roku, bo byłem wtedy kibicem. Ale do dzisiaj pamiętam mecz z Niemcami i porażkę, która spowodowała, iż graliśmy w meczu o trzecie miejsce. O trzecie miejsce graliśmy też w 1982 roku i w obu przypadkach wygraliśmy te spotkania.
W półfinale z Włochami nie zagrałem przez żółtą kartkę wymyśloną przez sędziego – nie wiadomo dlaczego i z jakiej przyczyny. A przecież w meczu z Rosją specjalnie pilnowałem się, żeby jej nie dostać, bo bardzo chciałem grać półfinałowe starcie. Miałem wrażenie, iż ta kartka spowodowała, iż trochę z moich kolegów uszło powietrze.
W jednym i drugim przypadku byliśmy blisko i kilka brakowało, żeby grać w meczu decydującym o złocie. Natomiast niewykorzystany potencjał mieliśmy przede wszystkim w 1978 roku. Trafiliśmy do bardzo trudnej grupy, gdzie graliśmy z Brazylią, z Argentyną i z Peru. Tam działy się dziwne rzeczy pozaboiskowe, które nie powinny się nigdy zdarzyć. Natomiast potencjał tej drużyny był szalony. Jakość w niej była szalona.
Moim zdaniem trochę za dużo było wówczas kombinowania ze składem. Przerzucania piłkarzy z jednej formacji do drugiej, zmian na bramce, zmian na środku obrony. Szkoda, bo mieliśmy wtedy naprawdę fajnego, nowoczesnego trenera, który wymyślał wiele rzeczy, natomiast chyba czasami pan Jacek przesadzał ze zmianami na każdej pozycji. Brak stabilizacji sprawił, iż zajęliśmy 5-8. miejsce, a potencjał był znacznie większy. Byli doświadczeni piłkarze, była interesująca młodzież, można było osiągnąć dużo więcej.
CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW ZBIGNIEWA BOŃKA NA WESZŁO:
- Co zrobi Grosicki? Kulisy propozycji z Barcelony
- Rok według Zibiego! Kto Piłkarzem, a kto Baronem Roku?
- Zmiany w Legii, pensja Grosika i Gianni Infantino
- Jedenastu Lewandowskich kontra jedenastu Bońków!
- Awans Zawiszy, zero głosów dla Polski i konflikt z Tłokińskim!
- Górnik mistrzem, policzek od Papszuna i igrzyska w Warszawie
- Papszun w Legii – to nieetyczne! Sukcesy Brzęczka i ataki… Kowala
- Boniek znów w Widzewie? Wyjazd Lewandowskiego i mecz z Holandią
- Kara dla Maccabi, Lewandowski i bunt w PZPN!
Fot. Newspix.pl

14 godzin temu





![Dramat Eintrachtu, euforia Borussii. To była ostatnia akcja meczu [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69617753c2a3b4_06938355.jpg)


