30-letnia Madison Keys (5. WTA) w styczniu tego roku zachwyciła kibiców tenisa. Wygrała bowiem turniej wielkoszlemowy Australian Open, pokonując w finale faworyzowaną Białorusinkę, liderkę światowego rankingu - Arynę Sabalenkę 6:3, 2:6, 7:5. W półfinale Amerykanka wygrała z Igą Świątek (2. WTA) 5:7, 6:1, 7:6, broniąc piłki meczowej.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamery są prawie wszędzie. "Świątek będzie musiała się tłumaczyć"
Madison Keys ma nietypowy problem po Australian Open
Madison Keys od triumfu w Melbourne wzięła udział w dwóch turniejach - w Indian Wells i w Miami. W tym pierwszym gładko przegrała w półfinale z Aryną Sabalenką 0:6, 1:6. Amerykanka w Miami również zawiodła swoich kibiców i już w III rundzie uległa 4:6, 2:6 rewelacji imprezy - 19-letniej Filipince Alexandrze Eali.
Teraz Keys rywalizuje w imprezie na kortach ziemnych w amerykańskim Charleston. W pierwszym swoim meczu pokonała 26-letnią rodaczkę Caroline Dolehide (73. WTA) 6:3, 7:6 (7:4). W drugim secie Keys zmarnowała aż siedem piłek meczowych!
Triumfatorka tegorocznego Australian Open po meczu zdradziła, iż po Australian Open ma nietypowy problem.
- Mam nadzieję, iż będę kontynuować swoją dobrą grę. Muszę przyznać, iż dziewczyny teraz bardzo podnoszą swój poziom, kiedy grają ze mną. Takie mam przeczucie. Nie będzie łatwo ten problem rozwiązać. Powiedzmy, iż to moja nowa rzeczywistość odkąd wygrałam w Australii, jakby cały świat mnie teraz gonił. To nie jest najprzyjemniejsza część ze wszystkich. To właśnie robi wygranie Wielkiego Szlema, wystrzeliwujesz w górę w rankingu i stawiasz się w pozycji, w której wielu chciałoby się znaleźć - powiedziała Keys dla "Puntodebreak".
Zobacz: Kolejny psycholog obnażył Darię Abramowicz. O tych słowach będzie głośno
Madison Keys w 1/8 finału turnieju w Charleston, w którym jest rozstawiona z "2" zmierzy się z Rosjanką Anną Kalinskają (33. WTA).
Na zwyciężczynie tego starcia czekać będzie lepsza ze starcia: Sofia Kenin (USA, 44. WTA) - Daria Kasatkina (Australia, 12. WTA).