Nieprawdopodobne, kogo bierze Jagiellonia. Niedawno trafił do aresztu

1 godzina temu
Łukasz Masłowski następcę Oskara Pietuszewskiego odnalazł w Szwajcarii. Pierwotnie sądzono, iż Jagiellonia za Keyana Varelę zapłaci rekordowy milion euro, ale cena okazała się być niższa o połowę. Jednym z powodów są problemy finansowe Servette Genewa. Innym - problemy z prawem młodzieżowego reprezentanta Portugalii. W październiku został bowiem aresztowany w związku z porwaniem innego piłkarza.
Odejście Oskara Pietuszewskiego z Jagiellonii Białystok przyniosło wielkie zyski - FC Porto zapłaciło 10 milionów euro - ale też wyrwę w składzie drużyny prowadzonej przez Adriana Siemieńca. Duma Podlasia nie chciała rozstawać się z 17-latkiem w zimowym okienku transferowym, jednak odpowiednio wysoka oferta transferowa przekonała działaczy.

REKLAMA







Zobacz wideo Nigeria z brązowym medalem PNA! Zdecydowały karne [SKRÓT MECZU]



Dyrektor sportowy klubu, Łukasz Masłowski, stanął więc przed zadaniem zastąpienia jednego z najciekawszych młodych piłkarzy w Europie. Poszukiwania zawiodły go do Szwajcarii, a celem transferowm stał się przebojowy Portugalczyk, 19-letni Keyan Varela.


Keyan Varela jednak bez rekordu
Pierwotnie informowano, iż Jagiellonia ściągnięciem Vareli pobije swój rekord transferowy. Młodzieżowy reprezentant Portugalii miał kosztować milion euro, znacząco przebijając kwotę, za którą do Białegostoku trafili Ongjen Mudrinski oraz Bogdan Tiru. Za obu tych zawodników Duma Podlasia wyłożyła 600 tysięcy euro.
Zobacz też: Dogadali się! Reprezentant Polski w końcu się doczeka. Zagra w topowej lidze
Okazuje się jednak, iż Servette Genewa otrzyma kwotę mniejszą niż pierwotnie zapowiadano. Wczoraj przekazywaliśmy informację, iż Keyan Varela kosztować ma zaledwie pół miliona euro. Na promocyjną cenę za skrzydłowego wpływ prawdopodobnie ma niepewna sytuacja finansowa szwajcarskiego klubu, ale jego sytuacja pozaboiskowa również może mieć znaczący związek.



Czarna karta nowej gwiazdki Jagiellonii
Meczyki przywołują relacje ze szwajcarskich mediów, wedle których Varela ma być zamieszany w... porwanie. "Piłkarz Servette FC jest zamieszany w sprawę wymuszenia i porwania młodego francuskiego piłkarza z Nyon. Pod koniec września trzy osoby czekały na niego, żeby odebrać 5000 franków tajemniczego długu. Ofiara miała spotkać się z wierzycielami lub ich pośrednikami. Policja dokonała aresztowań, wśród nich jest piłkarz Servette FC, który twierdzi, iż nie był świadomy całej sytuacji. Ograniczył się do podwiezienia innego oskarżonego, który chciał spotkać się z poszkodowanym" - czytamy.
19-latek faktycznie został aresztowany, a w połowie października - wypuszczony na wolność. Weszło dotarło do otoczenia piłkarza. Według nich Varela faktycznie jest niewinny, a znalazł się jedynie w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Sam Portugalczyk od wybuchu afery nie wyszedł na boisko w lidze, ale brał udział w meczach towarzyskich i uczestniczył w zimowym obozie przygotowawczym. Strzelił choćby bramkę w spotkaniu z niemieckim Holsten Kiel.


Problemy z prawem Vareli nie odstraszyły Jagiellonii Białystok. Natomiast ryzyka nie chciał podjąć Raków Częstochowa, który również interesował się ściągnięciem młodzieżowego reprezentanta Portugalii. Wywiad środowiskowy negatywnie zaopiniował 19-latka. Częstochowscy działacze zrezygnowali więc z negocjacji, a skrzydłowy Servette trafi na Podlasie.
Jagiellonia rundę jesienną zakończyła na trzecim miejscu w Ekstraklasie. Do liderującej Wisły Płock traci punkt, ale ma też jeden mecz zaległy. Listopadowy pojedynek z GKS-em Katowice został przełożony ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne. W piątek 16 stycznia podopieczni Adriana Siemieńca poznali też rywala w 1/16 finału Ligi Konferencji. Białostoczan czeka dwumecz z Fiorentiną.
Idź do oryginalnego materiału