Kamil Grabara: 5. Nieoczywisty bohater meczu z Albanią. To jego dopiero czwarty mecz w narodowych barwach, ale z pewnością najważniejszy. Zagrał w miejsce kontuzjowanego Łukasza Skorupskiego. Jan Urban nie pożałował, iż postawił na niego, a nie Drągowskiego.
REKLAMA
Pierwsze, odważne wyjście z bramki zanotował w 13. minucie - musiał uprzedzić Uzuniego. Przy golu bezradny - wyszedł z bramki, ale nie chciał faulować Hoxhy. W 71. minucie utrzymał nas w meczu, broniąc w sytuacji sam na sam uderzenie Broji.
Tomasz Kędziora: 4. Najstarszy z tercetu stoperów wskoczył do pierwszego składu od domowego meczu z Holandią (1:1), ale w czwartek po raz pierwszy zagrał obok etatowego duetu z Porto: Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora. Zagrał i z całego tercetu był najlepszy: grał na wyprzedzenie, agresywnie, a raz uratował Zielińskiego, naprawiając jego stratę. Zmieniony przez Świderskiego, kiedy Urban uznał, iż nie ma już czego bronić.
Jan Bednarek: 2. To on w 42. minucie nie trafił czysto w piłkę, która dotarła do Arbera Hoxhy - strzelca gola na 1:0. Przez ostatnie miesiące skutecznie zrywał z łatką pechowca i "zapalnika" - niestety, w półfinale baraży zawinił. Może podziękować kolegom, iż jego błąd nie pozbawił nas marzeń o awansie na mistrzostwa świata.
Jakub Kiwior: 3. W 7. minucie był bliski gola. Po jego strzale głową piłkę sprzed linii bramkowej wybijał Elseid Hysaj. W jego grze brakowało jednak tego, z czego był znany - nie pokazywał się do gry ofensywnej, nie wspomagał rozegrania, nie grał na obieg.
Matty Cash: 3-. W 2025 roku był jednym z najlepszych zawodników reprezentacji Polski i Jan Urban liczył na to, iż równie udanie rozpocznie 2026 rok. Niestety - w pierwszej połowie, choć na początku był aktywny i grał wysoko - w oczy rzuciły się głównie jego błędy. Piłkarzowi z Premier League nie przystoi tak wyprowadzać piłkę, zresztą reprezentantowi Polski też. Obrońcy Aston Villi przede wszystkim brakowało dokładności. Po przerwie na plus odnotowujemy dobre dośrodkowanie do Lewandowskiego.
Sebastian Szymański: 4. Miał niezły początek, starał się grać kombinacyjnie, a od Zielińskiego w pierwszej połowie odróżniało go to, iż nie notował tylu strat. Po zmianie stron świetnie wypatrzył wbiegającego w pole karne Kamińskiego - problem w tym, iż zawodnik FC Koeln był na spalonym. To on w 63. minucie posłał dośrodkowanie z rzutu rożnego prosto na głowę Lewandowskiego.
Piotr Zieliński: 4. W pierwszej połowie nie poznawaliśmy pomocnika Interu. Dwie straty piłki, z których jedną musiał naprawiać ratujący sytuację Kędziora. Nie takiego poziomu wymagamy od lidera reprezentacji. Po zmianie stron Zieliński zanotował kolejną stratę, ale próbował też strzałów z dystansu. Próbował, aż ten jeden, najważniejszy, trafił do siatki. Przepięknym uderzeniem z dystansu naprawił swoje wcześniejsze błędy, dał nam awans do finału baraży. Wybaczamy straty. Pytanie: czy we wtorek wybaczą Szwedzi?
Michał Skóraś: 3. Czwarty mecz z rzędu w podstawowym składzie reprezentacji. Widać, iż jego rola w kadrze jest coraz ważniejsza. Problem w tym, iż w pierwszej połowie meczu z Albanią był niewidoczny. Po zmianie stron był trochę lepiej - w ofensywie, bo w defensywie raz zbyt łatwo dał się wyprzedzić Broji.
Jakub Kamiński: 3. Może i się starał, może i raz podłączył się odważniej i wywalczył rzut rożny, ale to nie była taka wersja Kamińskiego, jaką pokazał chociażby w listopadowym meczu z Holandią. Symbolem tego występu była sytuacja z 48. minuty, gdy po otrzymaniu prostopadłego podania od Szymańskiego w polu karnym źle przyjął piłkę. Nie usprawiedliwia go, iż w tej sytuacji i tak był na spalonym.
Filip Rózga: 4. Z ręką na sercu - przed rozpoczęciem zgrupowania prawdopodobnie nikt nie spodziewał się 19-letniego pomocnika Sturmu Graz w pierwszym składzie meczu z Albanią. Do tej pory miał w dorobku dwa minutowe występy w reprezentacji. W czwartek zagrał od początku i od pierwszej minuty starał się pokazać jak bardzo mu zależy. Był zaangażowany, nie bał się fizycznych starć z Albańczykami, zaliczył jeden dobry odbiór i "zarobił" żółtą kartkę dla rywala. To wymowne, iż w pierwszej połowie był najlepszym zawodnikiem na boisku. Wiele mówi o pozostałych zawodnikach, którzy na jego tle prezentowali się słabo, bardzo słabo lub choćby katastrofalnie. Zmieniony w przerwie - najwyraźniej Jan Urban uznał, iż reprezentacja nie pozostało gotowa na grę nastoletniego duetu Rózga - Pietuszewski.
Robert Lewandowski: 4+. Znów musiał grać w masce. Już w szóstej minucie oddał pierwszy strzał na bramkę Strakoshy, ale jeżeli chodzi o pierwszą połowę, to by było na tyle. Po zmianie stron - w dość trudnej sytuacji - nie zdołał skierować piłki w kierunku bramki, po dobrym dośrodkowaniu Casha. W końcu jednak nadeszła 63. minuta. Wyskoczył najwyżej w albańskim polu karnym, wykorzystał błąd Strakoshy i strzałem głową skierował piłkę do bramki.
Konkluzja jest taka, iż może nie mieć ani jednej sytuacji przez cały mecz, być odciętym od podań, ale w tej jednej jedynej minucie znajdzie sobie miejsce, uprzedzi rywala, wykorzysta błąd bramkarza i trafi do bramki. Zatęsknimy za tym instynktem strzeleckim.
REZERWOWI:
Oskar Pietuszewski: 3+. Choć jest tegorocznym maturzystą, czekała na niego cała piłkarska Polska. Wszedł po przerwie, zastępując drugiego z nastolatków w kadrze Urbana - Rózgę. Po wejściu na boisko koledzy często szukali go na lewej stronie boiska. Jedno interesujące podanie do Kamińskiego w pole karne, jeden zablokowany strzał z dystansu. Doceniamy. Zresztą tak jak akcję z 88. minuty, gdy Asllani musiał ratować się faulem na kartkę, bo nie był w stanie dogonić skrzydłowego Porto.
Karol Świderski: 3. Ma patent na Albanię. Strzelał za Sousy, strzelał za Santosa i liczyliśmy też, iż strzeli za Urbana. Wszedł na boisko w 62. minucie za Kędziorę, a chwilę później Polacy wyrównali stan meczu. Z czego go zapamiętamy? Zagrał pod faul przed własnym polem karnym w momencie, w którym wszyscy chcieliśmy, żeby mecz już się skończył.
Jakub Moder: Bez oceny. Grał zbyt krótko, by go ocenić. Wszedł w 82. minucie za Piotra Zielińskiego.
Arkadiusz Pyrka: Bez oceny. Grał zbyt krótko, by go ocenić. Wszedł w 92. minucie za Jakuba Kamińskiego.
Bartosz Slisz: Bez oceny. Grał zbyt krótko, by go ocenić. Wszedł w 92. minucie za Roberta Lewandowskiego.

3 godzin temu
















