Była 20. minuta meczu. Właśnie wtedy Antonio Colak usiadł na murawie, a po chwili musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Zmienił go największe rozczarowanie Legii Warszawa ostatnich miesięcy - Mileta Rajović. Po zaledwie ośmiu minutach na boisko Rajović cieszył się z przełamania. Wszystko zaczęło się od świetnego pressingu Vahana Biczachcziana, przez którego piłkę stracił Brahim Traore. Kacper Chodyna gwałtownie podał do Biczachczian, ten dośrodkował w pole karne, a tam piłkę odbili Gustav Henriksson i Sebastian Madejski, a dopadł do niej Rajović i strzałem z czterech metrów trafił do siatki. To jego pierwszy gol od 18 grudnia ubiegłego roku i meczu z zespołem Lincoln FC w Lidze Konferencji. Na ligowe trafienie czekał od września!
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki o decyzji Królewskiego: Dziwię się jego decyzji, Wiśle może zabraknąć punktów w walce o Ekstraklasę
Mileta Rajović dał wygraną Legii Warszawa
Gol napędził Legię do lepszej niż dotychczas gry. W 37. minucie Juergen Elitim zatańczył w polu karnym z obrońcami, ale jego strzał z 14 metrów świetnie odbił Madejski. Bramkarz Cracovii dwa razy obronił też próby Biczachcziana zza pola karnego.
Cracovia? W pierwszej połowie brakowało jej jakości w ofensywie. Nie stworzyła żadnej bardzo dobrej okazji i oddała tylko jeden celny strzał. W efekcie do przerwy przegrywała 0:1.
W 59. minucie na boisku w Cracovii pojawił się 21-letni Pau Sans, który zmienił Minczewa. Hiszpan mógł mieć kapitalne wejście, bo po zaledwie 120 sekundach otrzymał świetnie dośrodkowanie od Mateusza Klicha, ale strzelił głową z siedmiu metrów obok słupka. Goście dłużej byli przy piłce (59-41 proc. w meczu), ale kompletnie nic z tego nie wynikało, brakowało w ich grze polotu, zaskoczenia czy choćby większej ilości podań w pole karne.
- Sporo deficytów jakościowych dostrzegamy w grze Cracovii. Nie potrafi tutaj zawiązać dobrej akcji. Trener Elsner będzie miał na pewno sporo uwag. Jest wielu piłkarzy, którzy grają poniżej swojego poziomu - mówił komentator Canal+Sport.
Problem w ofensywie w tej części mieli też gospodarze. kilka dały zmiany, bo już w 58. minucie trener Marek Papszun wprowadził aż trzech zawodników (Ermal Krasniqi, Damian Szymański i Rafał Adamski). Ostatecznie gospodarze dowieźli skromne zwycięstwo do samego końca. Kibice ryknęli z radości, gdy w drugiej minucie doliczonego czasu gry rumuński bramkarz Otto Hindrich złapał dośrodkowanie Klicha z rzutu wolnego.
Legia Warszawa po tej wygranej wydostała się ze strefy spadkowej i awansowała na 15. miejsce. Ma jednak tylko punkt przewagi nad Widzewem Łódź i dwa nad Arką Gdynia (mecz mniej). Krakowianie nie wygrali już piątego meczu z rzędu i z 33 punktami zajmują siódmą pozycję.
Zobacz także: Magiczny rajd Pietuszewskiego! Ośmieszył mistrza świata i huknął
Legia Warszawa w następnej kolejce zagra na wyjeździe z Radomiakiem (piątek, 13 marca, godz. 20.30), a Cracovia zmierzy się u siebie z Wisłą Płock (sobota, 14 marca, godz. 20.15).
W innych niedzielnych meczach Motor Lublin bezbramkowo zremisował z Górnikiem Zabrze, Radomiak przegrał z GKS-em Katowice 0:1 (0:1), a Raków Częstochowa pokonał Pogoń Szczecin 2:0 (1:0).
Legia Warszawa - Cracovia 1:0 (1:0)
Bramka: Rajović (31.).
Legia: Hindrich - Piątkowski, Augustyniak Ż, Pankov - Chodyna, Kapustka (58. Szymański), Elitim (80. Jędrzejczyk), Kun - Biczachczian (58. Adamski), Colak (24. Rajović), K. Urbański (58. Krasniqi).
Cracovia: Madejski - Wójcik Ż, Henriksson (46. Sutalo), Traore (83. Hasić) - Piła, Klich Ż, Al Ammari (59. Selan), Perković - Praszelik, Zahiroleslam, Minczew Ż (59. Sans).
Sędziował: Patryk Gryckiewicz. Widzów: 21083.

20 godzin temu







