Sezon 2025/26 w Pucharze Świata w skokach narciarskich trwa w najlepsze. Zawodnicy aktualnie rywalizują w Turnieju Czterech Skoczni, który zakończy się we wtorek 6 stycznia. Liderem TCS, jak i całego cyklu PŚ jest Słoweniec Domen Prevc. Najlepszy z Polaków, Kacper Tomasiak, walczy o utrzymanie miejsca w czołowej dziesiątce niemiecko-austriackiego turnieju.
REKLAMA
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
Nie do wiary, na co wpadli skoczkowie. Oszukują poprzez... powiększenie genitaliów?
Jak co roku, skoczkowie szukają coraz to nowszych pomysłów, żeby uzyskać przewagę nad resztą stawki. To z reguły przekłada się na dyskwalifikacje w trakcie zawodów - najczęściej z powodu niewymiarowych kombinezonów.
Do ciekawych informacji na tym polu dotarł niemiecki dziennik "Bild", który pisze o... powiększaniu sobie przez skoczków genitaliów. I jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi - wygląda na to, iż w skokach narciarskich rozmiar ma znaczenie - zwłaszcza, jeżeli chodzi o aerodynamikę.
"Przed rozpoczęciem sezonu każdy skoczek przeszedł pomiary wykonane z użyciem skanera 3D. Określono tzw. pomiar kroku, który zaczyna się w najniższym punkcie okolic genitaliów. Ta wartość stanowi podstawę do wykonania kombinezonu na cały sezon. jeżeli więc uda się przesunąć ten punkt w dół, automatycznie zyskuje się większą powierzchnię naciągu materiału, co daje przewagę w nośności" - czytamy.
W przeszłości skoczkowie w celu oszukania pomiarów umieszczali wokół jąder specjalną piankę, która pozostawała niewidoczna ze względu na to, iż badanie wykonuje się w bieliźnie. Jak twierdzi "Bild", niektórzy zawodnicy uzyskiwali kilka dodatkowych milimetrów, dzięki założeniu prezerwatywy. Niektórzy jednak poszli o krok dalej - ponoć używali kwasu hialuronowego. To jednak nie było do końca skuteczne.
- Istnieje możliwość wstrzykiwania parafiny lub kwasu hialuronowego, aby uzyskać tymczasowe, optyczne pogrubienie penisa. Nie pozwala to jednak na jego wydłużenie. Taki zabieg nie jest medycznie wskazany i wiąże się z ryzykiem - mówi dr med. Kamran Karim w rozmowie z "Bildem".
Hafele zaprzecza. Reprezentacje domagają się kolejnych pomiarów
Do całej sytuacji odniósł się również kontroler sprzętu FIS, Mathias Hafele. Austriak, który kontrolowaniem sprzętu zajmuje się od 2025 roku, jednak stanowczo zaprzecza, jakoby takie sytuacje miały miejsce. Przynajmniej za jego kadencji.
- Mogę wykluczyć, iż podejmowane są próby powiększenia genitaliów dzięki widocznych środków. Podczas pomiaru obecny jest personel medyczny, który bardzo dokładnie wszystko kontroluje - stwierdził na łamach niemieckiego dziennika. Z tym iż nie wszystko da się wykryć - chociażby wspomniane wcześniej pianki.
"Bild" poinformował również, iż niektóre kadry narodowe są chętne na przeprowadzenie kolejnych pomiarów ciał skoczków przez FIS przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi. Celem miałaby być korekta ewentualnych błędów w pomiarach przedsezonowych.
- w tej chwili nie planujemy kolejnego pomiaru. Pracujemy natomiast w tle nad metodami poprawy tego trudnego zagadnienia - przyznał Hafele. FIS ma pracować nad tym, aby pomiary opierały się na strukturze kostnej, a nie na możliwych do "modelowania" tkankach miękkich.
Gdyby takowe doniesienia o próbie oszukania pomiarów okazały się prawdziwe, moglibyśmy mieć do czynienia z jedną z największych afer w historii skoków narciarskich. Do tej pory najbardziej zszokowani mogliśmy być, gdy Norwegowie w poprzednim sezonie wszywali w swoje kombinezony specjalne sznurki w celu uzyskania przewagi nad rywalami.
Zobacz też: Ależ skok Stocha w Bischofshofen! Polak odpalił petardę

1 dzień temu









