Niecodzienne słowa Mateusza Borka po meczu Polski ze Szwecją. „Aż mnie przytkało”

2 godzin temu
Screen: YouTube / Kanał Sportowy Extra

Mateusz Borek po meczu w Sztokholmie przez kwadrans nie był w stanie wydusić z siebie słowa. Kiedy w końcu zabrał głos w Kanale Sportowym, nie zostawił złudzeń — i wskazał dwa powody, dla których Polska zostaje bez mundialu.

Borek przyznał, iż Polska przez większość spotkania wyglądała lepiej od Szwecji. Tyle iż to za mało, gdy w decydujących momentach brakuje zimnej krwi. — Byliśmy drużyną lepszą momentami, ale nie mamy takiego cwaniactwa. Takiej umiejętności zamykania meczów — ocenił komentator.

To zdanie bolenie celne. Polska dwukrotnie doprowadzała do remisu, ale za trzecim razem już nie zdążyła odpowiedzieć na gola Gyökeresa w 88. minucie. Drużyna miała charakter, ale nie potrafiła dopiąć sprawy wtedy, kiedy trzeba było.

Defensywa jako systemowy problem

Drugim grzechem w oczach Borka była obrona — a raczej jej powtarzające się słabości. Komentator zwrócił uwagę, iż strata trzech goli ze Szwecją to nie incydent, ale element niepokojącego wzorca.

— jeżeli tracisz trzy gole ze Szwecją, tracisz z Albanią, wcześniej z Maltą… Jest jakiś problem. Dajemy się czasami nabierać na formę klubową. Za duża była dysproporcja między poszczególnymi zawodnikami — punktował Borek. To twarda diagnoza, ale trudno jej odmówić racji — seria słabych interwencji defensywnych w kolejnych meczach to już nie przypadek, ale sygnał, który powinien trafić do sztabu szkoleniowego.

„Jestem zmiażdżony”

Borek nie ukrywał osobistego rozgoryczenia. — Jestem zmiażdżony. Nie byłem w stanie przez 15 minut nic powiedzieć mądrego, aż mnie przytkało. W najczarniejszych snach sobie tego nie wyobrażałem — podsumował.

To słowa człowieka, który piłkę zna od środka i na porażkę patrzył nie jako widz, ale jako ktoś naprawdę przejęty losem kadry. Ból po tej przegranej będzie długo obecny — i dobrze, żeby nie stał się jedynie pretekstem do dyskusji, ale bodźcem do realnych zmian.

Idź do oryginalnego materiału