Zupełnie inaczej układały się losy Galatasaray i Juventusu w fazie ligowej. Zespół ze Stambułu mocno zaczął, miał na koncie 9 punktów po czterech meczach, a na rozkładzie m.in. Liverpool (1:0 u siebie). Jednak kolejne cztery spotkania przyniosły im tylko jedno oczko, przez co "Galata" ledwo utrzymała się w Top 24, zajmując ostatecznie 20. miejsce. Juventus zaś punktował niemal idealnie na odwrót. Oni w czterech pierwszych meczach zdobyli tylko trzy punkty, a w kolejnych dziesięć. W ostatniej kolejce zremisowali 0:0 z Monaco, ale choćby gdyby tam wygrali, to nie dostaliby się do Top 8. Chyba iż zwyciężyliby sześcioma bramkami.
REKLAMA
Zobacz wideo Pierwsza taka olimpijka. Polka już przeszła do historii
Dwie minuty mocy w Stambule
Przez niespełna kwadrans oba zespoły wzajemnie się badały i grały ostrożnie. Jednak jak armaty w końcu zagrzmiały, to potężnie i z obu stron! Najpierw w 15. minucie fatalna strata Kenana Yildiza na własnej połowie zaowocowała kontrą gospodarzy. Do wystawionej w polu karnym piłki dopadł Gabriel Sara i huknął tuż przy słupku nie do obrony! Yildiz zaliczył poważną wpadkę przy okazji powrotu do Turcji, ale ledwie minutę później mógł głośno odetchnąć. Andrea Cambiaso dośrodkował na głowę wbiegającego w szesnastkę Pierre'a Kalulu. Strzał Francuza wybronił bramkarz, ale wobec dobitki nieupilnowanego Teuna Koopmeinersa był już bezradny. Ekspresowe wyrównanie Juventusu!
Juventus wkroczył na ścieżkę do zwycięstwa. Do czasu
Kapitalne dwie minuty, które w gruncie rzeczy aż tak bardzo wiele w przebiegu tego meczu nie zmieniły, bo Turyńczycy gwałtownie "zrestartowali" wynik. Natomiast to także oni zadali kolejny cios. W roli głównej znów Koopmeiners. W 32. minucie Holender rozklepał obronę gospodarzy wraz z Westonem McKenniem i wykorzystał prostopadłe podanie Amerykanina, uderzając potężnie lewą nogą z kilkunastu metrów pod poprzeczkę! Wspaniały gol, który dał gościom prowadzenie. Gospodarze mogli jeszcze przed przerwą wyrównać, gdy Yunus Akgun huknął ze skraju pola karnego. Jednak gdy obrońcy Juventusu się tylko patrzyli, bramkarz Michele Di Gregorio kapitalnie obronił, dzięki czemu Włosi schodzili do szatni, prowadząc.
W pierwszej połowie bramkarz Galatasaray nie mógł się ucieszyć ze świetnej obrony, bo zaraz euforia dobitką zabrał mu piłkarz Juventusu. Po przerwie to samo przydarzyło się Di Gregorio. Cóż bowiem z tego, iż Włoch wspaniale odbił płaski strzał Barisa Yilmaza w 49. minucie, jak sekundę później niepilnowany w szesnastce Noa Lang dobił to uderzenie i dał gospodarzom drugiego gola.
Wściekłe Galatasaray to bezlitosne Galatasaray. Juventus znalazł przycisk autodestrukcji
Tak szybka bramka po powrocie do gry dała gospodarzom pozytywnego kopa, by atakować z jeszcze większą pasją. Efektów nie zabrakło. Oto bowiem 60. minuta i dośrodkowanie Gabriela Sary z rzutu wolnego z prawej strony boiska, a w polu karnym Davinson Sanchez praktycznie barkiem lekko podbija piłkę, co zaskakuje Di Gregorio. Gospodarze w piorunującym stylu odwrócili wynik spotkania!
W przerwie trener Luciano Spaletti dokonał jednej zmiany. Na lewej obronie Andreę Cambiaso zmienił Juan Cabal. Włoch miał żółtą kartkę i trener nie chciał ryzykować, iż wyleci z boiska. Co więc zrobił zastępujący go Kolumbijczyk? Do 67. minuty złapał dwa głupie "żółtka" i sam musiał opuścić murawę z czerwoną kartką. Szkoleniowiec Juventusu mógł się tylko załamać. Po raz pierwszy. Bo po raz drugi w 75. minucie. Wówczas Lloyd Kelly nie wybił pod presją piłki w polu karnym. Zamiast tego wolał okiwać Victora Osimhena. Wyszło mu tak, iż Nigeryjczyk zabrał mu futbolówkę i wystawił do Langa, który z kilku metrów ustrzelił dublet.
Juventus do przerwy był w niebie, ale po niej zrobił prawdziwy chlew, bo podkładał sobie świnię za świnią. Fani z Turynu mogli tylko westchnąć do czasów trio Chiellini - Barzagli - Bonucci, gdy patrzyli na obronę gości. Obronę, którą w 86. znów kompletnie roznieśli rywale, a tym razem potężnym strzałem ze skraju pola karnego tuż przy słupku popisał się Sascha Boey. To był piąty, nokautujący cios. Gospodarze w drugiej połowie rozsmarowali Włochów na murawie i mają poważną, trzybramkową zaliczkę przed rewanżem.
Galatasaray - Juventus 5:2 (Sara 15', Lang 49', 75', Sanchez 60', Boey 86') - Koopmeiners 16', 32')
Galatasaray: Cakir - Sallai, Sanchez, Bardakci (77. Singo), Jakobs (83. Elmali) - Torreira, Sara - Yilmaz (77. Icardi), Akgun (70. Sane), Lang (83. Boey) - Osimhen
Trener: Okan Buruk
Juventus: Di Gregorio - Kalulu, Bremer, Kelly, Cambiaso (46. Cabal) - Thuram (80. Openda), Locatelli, Koopmeiners - Conceicao (70. Kostić), Yildiz (80. Miretti) - McKennie
Trener: Luciano Spaletti
Sędzia: Danny Makkelie (Holandia)
Żółte kartki: Bardakci (Galatasaray) - Cambiaso, Cabal x2 (Juventus)
Czerwona kartka: Cabal 67' (Juventus) - za dwie żółte,

2 godzin temu
















