Kamil Semeniuk nie gra w podstawowym składzie na mistrzostwach Europy, ale jest zawodnikiem, od którego Nikola Grbić zaczyna wszelkie ruchy taktyczne, gdy chce wzmocnić siłę zespołu. Paradoks, prawda? Trzykrotny triumfator Ligi Mistrzów i wicemistrz olimpijski odniósł się m.in. do pytania Interii o to, czy w zespole pojawił się w Sofii moment niepokoju, który udało się zamaskować przed światem.