12 - to liczba turniejów, które w swojej karierze wygrała Anastazja Pawluczenkowa. Ostatni triumf reprezentantki Rosji miał miejsce w maju 2018 r., kiedy to wygrała turniej WTA w Strasbourgu, pokonując 6:7 (5), 7:6 (3), 7:6 (6) Dominikę Cibulkovą. W 2021 r. Pawluczenkowa dotarła do finału Roland Garros, ale tam uległa Barborze Krejcikovej w trzech setach. We wrześniu 2013 r. Rosjanka mogła wygrać turniej w Seulu, natomiast wtedy lepsza okazała się Agnieszka Radwańska (7:6, 3:6, 4:6). Teraz Pawluczenkowa nie ma najlepszych wyników.
REKLAMA
Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
0-6. Rosjanka nie wygrała ani jednego meczu w sezonie
Pawluczenkowa zagrała sześć meczów w tym sezonie. Do tej pory Rosjanka nie wygrała żadnego z nich. Wszystko zaczęło się od turnieju w Brisbane, gdzie tenisistka z Rosji przegrała 3:6, 1:6 z Soraną Cirsteą.
Później Pawluczenkowa odpadała w pierwszym meczu w Australian Open (4:6, 6:2, 6:7 z Zhuoxuan Bai), Abu Dhabi (3:6, 3:6 z McCartney Kessler), Dosze (2:6, 1:6 z Elise Mertens) i Dubaju (4:6, 4:6 z Barborą Krejcikovą). We wtorek Pawluczenkowa skreczowała w trzecim secie meczu z Teną Lukas w Challengerze w Dubrovniku.
Aktualnie Pawluczenkowa zajmuje 114. miejsce w rankingu WTA. Jeszcze na samym początku Rosjanka była notowana na 44. miejscu, ale brak zwycięstw w okresie sprawił, iż spadek był nieunikniony. W poprzednim sezonie Pawluczenkowa była na 23. pozycji w światowym notowaniu.
Pawluczenkowa zakończyła poprzedni sezon już we wrześniu, choć lekarze jej zalecali zrobić przerwę trzy miesiące wcześniej, po wielkoszlemowym Roland Garros. - To, co zrobiłam wówczas na trawie w turniejach w Eastbourne i Wimbledonie, było cudem, bo byłam chora i grałam z gorączką - tłumaczyła tenisistka. W trakcie przerwy Pawluczenkowa przyjęła oświadczyny.
Zobacz też: Znany komentator broni Darii Abramowicz
Rosjanka zachwiała narrację Świątek. "Narzekają i jęczą w szatniach"
W poprzednim sezonie Iga Świątek grała w turnieju WTA w Seulu i była jedyną tenisistką z czołowej dziesiątki, która znalazła się w drabince. To mocno skrytykowała Pawluczenkowa, choć nie wymieniała Polki z imienia i nazwiska.
- Wszystkie dziewczyny narzekają i jęczą w szatniach: "Co za długi sezon", a potem widzę, iż wszystkie są już w Korei. Już zaczynają grać. Myślę… dosłownie narzekałaś na sezon, a teraz już odleciałaś do Korei. Dlaczego? Trzeba być mądrzejszą, ustalając swój harmonogram, a jednak i tak wszyscy grają - komentowała Rosjanka.
- Niedawno pewna starsza tenisistka powiedziała mi, iż po US Open od razu pojechali na Puchar Davisa, który rozgrywano w pięciu setach. A dziewczyny? Mam wrażenie, iż ciągle narzekają, ale nie rozumiem dlaczego. Poza tym zarabiają więcej niż kiedykolwiek - dodawała Karolina Pliskova, popierając koleżankę z Rosji.
- Harmonogram jest niezwykle napięty. Nie ma sensu, żebyśmy grali ponad 20 turniejów w roku. Czasami musimy poświęcić grę dla swojego kraju, bo musimy nadążać na przykład za turniejami WTA 500, bo w przeciwnym razie dostaniemy zero w rankingu. Zobowiązania i przepisy dotyczące obowiązkowych turniejów po prostu wywierają na nas presję. Myślę, iż ludzie przez cały czas oglądaliby tenis, a może choćby więcej, gdybyśmy grali mniej turniejów, bo nasza jakość byłaby lepsza - tak z kolei wypowiadała się Świątek o napiętym terminarzu.

1 godzina temu













