Dallas Mavericks podpisali umowę z Tarikiem Biberoviciem, 25-letnim skrzydłowym, który przez osiem ostatnich sezonów grał w Fenerbahce. Klub oficjalnie nie podał szczegółów kontraktu, ale według Marca Steina chodzi o dwa lata i około 6 mln dolarów, z opcją zespołu na drugi sezon.
Prawa do Biberovicia Mavericks pozyskali od Memphis Grizzlies w wielkiej wymianie z udziałem sześciu klubów. Wybrany z 56. numerem draftu w 2023 roku zawodnik długo nie spieszył się z wyjazdem do NBA. Został w Stambule, zbierał doświadczenie i trofea. Teraz spróbuje wykorzystać je w Dallas.
Mavericks nie ryzykują zbyt wiele. Potrzebowali strzelca, więc sprawdzą tureckiego skrzydłowego. Jak nie wypali, to nikt się nie przejmie. Historia pokazuje jednak, iż także w Europie można znaleźć perełki, które potem stają się bardzo dobrymi graczami na poziomie NBA.
Kim jest Biberović?
Biberović urodził się w Bośni i Hercegowinie, ma 201 centymetrów wzrostu i waży około 99 kilogramów. Nie przyjeżdża do NBA jako nastolatek, który musi nauczyć się zawodowej koszykówki. Jest dojrzałym graczem, który od 17. roku życia funkcjonował w jednym z najtrudniejszych klubowych środowisk w Europie.
Z Fenerbahce zdobył mistrzostwo Euroligi w 2025 roku. W lutym został też MVP finału Pucharu Turcji. W wygranym 91:74 meczu z Besiktasem zdobył 28 punktów, miał 10 zbiórek i dwie asysty.
Jego najlepszą wizytówką jest 48,9 proc. za trzy w ostatnim sezonie ligi tureckiej. To znakomity wynik, osiągnięty w 25 meczach. Według profilu przygotowanego przez środowisko Mavericks Biberović trafiał w Europie 42,3 proc. rzutów z dystansu w ciągu ośmiu zawodowych sezonów.
W Eurolidze jednak jego ostatni sezon był bardziej nierówny. Notował średnio 9,3 punktu, 3,1 zbiórki i 41 trafionych trójek na 118 prób – 34,7 proc.
W Dallas nikt nie będzie oczekiwał, iż zacznie trafiał połowę rzutów z dystansu. Może jednak być ważnym elementem układanki i wziąć udział w budowie nowej drużyny. Dla zawodników z Europy największym wyzwaniem w NBA jest intensywność rozgrywanych spotkań i ciągłe podróże. Będzie więc przede wszystkim musiał wytrzymać psychicznie.
Dlaczego Mavs go potrzebują?
Mavericks zakończyli poprzedni sezon na 29. miejscu w NBA pod względem liczby trafionych trójek na mecz i na 26. miejscu pod względem skuteczności zza łuku. To problem, którego nie rozwiąże jedna osoba, ale zespół budowany wokół Coopera Flagga potrzebuje więcej zawodników, których obrona nie może odpuszczać na obwodzie.
Biberović ma tu kilka atutów. Potrafi ustawić się do rzutu bez piłki, gwałtownie ją wypuścić i nie potrzebuje kilku kozłów, żeby stworzyć sobie pozycję. Jest też wysoki. Przy 201 centymetrach nie będzie łatwym celem przy przekazywaniu krycia.
Nie oznacza to, iż od razu dostanie dużą rolę. Początek może być trudny: wejść z ławki, biegać po zasłonach, stać w rogu, trafić otwartą trójkę i nie popełniać błędów w obronie. W NBA takie zadania są często trudniejsze, niż nam się wydaje. Zwłaszcza dla gracza, który musi jednocześnie oswoić nową ligę, język, podróże i 82 mecze w sezonie.
Najważniejsza będzie obrona
Mówi się, iż rzut da Biberoviciowi szansę, ale to obrona zdecyduje, czy ją wykorzysta. Mavericks muszą sprawdzić, jak będzie reagował na szybszych skrzydłowych, zmiany krycia i akcje, w których rywal spróbuje zaatakować go jeden na jeden. W Eurolidze można być użytecznym zawodnikiem dzięki sprytowi, ustawieniu i zespołowej dyscyplinie. W NBA te elementy przez cały czas są potrzebne, ale znacznie częściej trzeba wytrzymać pojedynek przeciwko świetnemu atlecie na dużej przestrzeni.
Biberović nie musi zostać kolejnym Bogdanem Bogdanoviciem, aby ten transfer uznać za udany. Dallas nie sprowadzało go jako gwiazdy. Sprowadzało go jako zawodnika, który może wejść do rotacji za niewielkie pieniądze i rozwiązać konkretny problem.
Jeżeli będzie trafiał, nie zawiedzie w obronie i zaakceptuje rolę bez piłki, może zostać wartościowym ósmym lub dziewiątym graczem Mavericks. o ile nie przystosuje się do fizyczności NBA, klub ma opcję na drugi sezon i nie ponosi wielkiego ryzyka.
Nie zagrał na EuroBaskecie, ale pomógł w kwalifikacjach
Jeśli nie interesujecie się europejską koszykówką i oglądacie tylko NBA oraz czasem EuroBasket czy mistrzostwa świata, to pewnie pomyśleliście „który to był zawodnik z reprezentacji Turcji”? Spieszymy z wyjaśnieniem, iż Biberović nie zagrał ani jednego meczu na EuroBaskecie 2025. Turcja rozegrała w nim dziewięć spotkań i zdobyła srebrny medal, ale skrzydłowego Fenerbahce nie było w kadrze. Urodzony w Bośni i Hercegowinie zawodnik występował wcześniej w młodzieżowej reprezentacji tego kraju, a przed turniejem nie zakończono procedury, która pozwoliłaby FIBA traktować go jako miejscowego gracza Turcji. W praktyce Biberović zajmowałby miejsce przeznaczone dla jednego naturalizowanego koszykarza, a Turcy wybrali Shane’a Larkina.
Jego wkład w awans był jednak wyraźny. W pierwszym oknie kwalifikacji zagrał dwa mecze i notował średnio 19 punktów, 6 zbiórek oraz 2,5 asysty. Debiut przeciwko Włochom zakończył z 27 punktami, 8 zbiórkami i 4 asystami, a trzy dni później zdobył 11 punktów w zwycięstwie nad Islandią. Właśnie wtedy trafił rzut równo z syreną, dając Turcji wygraną 76:75. Co tylko potwierdza, iż Biberović potrafił wielokrotnie udźwignąć odpowiedzialność w koszykówce nie tylko klubowej, ale też reprezentacyjnej. Może więc poradzi sobie w NBA?

5 dni temu














