Od dawna spekuluje się, iż Stephen Curry może na koniec swojej kariery zdecyduje się na powrót w rodzinne strony i grę dla Charlotte Hornets, dla których grał również jego tata Dell. Okazuje się zresztą, iż Steph poczynił już pewne… przygotowania w tej sprawie.
Dell Curry to jedna z legend Charlotte Hornets. Łącznie spędził 10 sezonów w Charlotte, rozgrywając tam 701 meczów (najwięcej w historii drużyny). Trafił też 929 trójek, co aż do wtorku było drugim najlepszym wynikiem w dziejach klubu – właśnie przegonił go jednak LaMelo Ball. Mimo wszystko Curry to z pewnością postać niezwykle dla Hornets ważna.
To także dlatego doczekał się on zastrzeżenia numeru „30”, z jakim grał dla Hornets przez dekadę swojej kariery w NBA:
Na ceremonii obecna była w zasadzie cała rodzina Currych, w tym także Stephen Curry, który już jakiś czas temu mówił, iż wcale nie wyklucza, iż kiedyś zagra tam, gdzie jego tata. I choć teraz trudno sobie wyobrazić go w jakiejkolwiek innej koszulce niż tej Golden State Warriors, to kto wie, co przyniesie przyszłość. Zresztą sam Curry, który też gra z numerem „30”, przyznał, iż to cały czas jest możliwe.
– Zawsze należy trzymać sobie otwarte drzwi na różne sprawy – oznajmił lider Warriors. – Wiem, co znaczy zastrzeżenie koszulki. Stajesz się w jakimś sensie nieśmiertelny. Nikt inny nie powinien już dotykać tego numeru. Ale jestem pewien, iż zrobiłby dla mnie wyjątek, gdyby do tego doszło – dodał najlepszy strzelec z dystansu w historii ligi.
W koszulce Hornets z numerem „30” przez dwa sezony grał już Seth Curry, czyli młodszy brat Stepha. Jego też jak widać trochę „ciągnie” do Szerszeni ze względu na przeszłość. A skoro już sobie „załatwił”, iż tata zrobi dla niego wyjątek i pozwoli mu zagrać z jego numerem, to w sumie nie można wykluczyć, iż do tego rzeczywiście dojdzie. Na razie jednak 38-latek ma jeszcze istotny kontrakt w Golden State aż do końca rozgrywek 2026-27.

4 godzin temu
















