Wygląda na to, iż wieloletni „romans” między Memphis Grizzlies a ich największą gwiazdą, Ja Morantem, zbliża się do bolesnego końca. To, co miało być wieczorem celebracji i jedności z lokalną społecznością, stało się symbolicznym przypieczętowaniem rozłamu, który od miesięcy dojrzewał w kuluarach FedExForum. Podczas ostatniego domowego meczu sezonu regularnego przeciwko Cleveland Cavaliers, fani zgromadzeni na trybunach byli świadkami sceny, która dla wielu ekspertów jest ostatecznym dowodem na to, iż czas kontrowersyjnego zawodnika w Tennessee nieuchronnie minął.
Tradycja „Fan Appreciation Night” zakłada, iż po końcowej syrenie każdy aktywny zawodnik oddaje swoją meczową koszulkę jednemu z kibiców w geście podziękowania za całosezonowe wsparcie. Tego wieczoru zwyczaj ten został jednak złamany w wyjątkowo wymowny sposób. Podczas gdy koledzy z drużyny Ja Moranta rozdawali swoje trykoty, on sam pozostał z boku, jedynie obserwując całą ceremonię.
– Po prostu tam stał i patrzył, jak jego koledzy oddają swoje koszulki, Kto tak postępuje? Wyrok jest już jasny – zasugerował Brandon „Scoop B” Robinson, powołując się na anonimowe źródło zbliżone do Memphis Grizzlies.
Obraz tej sytuacji staje się jednak bardziej złożony, gdy spojrzymy na nią z perspektywy samego zawodnika. Inne źródło zbliżone do zespołu wskazało, iż Morant został poinformowany o tym, iż nie weźmie udziału w akcji, zaledwie godzinę przed rozpoczęciem meczu, co pozbawiło go możliwości przygotowania koszulki dla fanów.
[VIDEO] Memphis Grizzlies star Ja Morant was notably absent from the jersey gifting presentation during Fan Appreciation Night on Monday.
While Scotty Pippen Jr.—also in street clothes—was the final name called to gift a jersey to a fan, Morant did not participate in the… https://t.co/23zHil2WD7
pic.twitter.com/kV11dYRAsz
– Jest nieszczęśliwy z powodu tego, jak go traktują. Sprawia wrażenie wyobcowanego – stwierdziła z kolei osoba z otoczenia koszykarza.
Nie jest tajemnicą, iż upadek relacji między Morantem a zarządem Grizzlies nie nastąpił z dnia na dzień. Przez lata Ja był twarzą odrodzenia franczyzy, prowadząc zespół do czołówki Konferencji Zachodniej. Tymczasem ostatnie sezony to pasmo kontrowersji, kontuzji i zawieszeń, które skutecznie nadwyrężyły zaufanie kierownictwa. Incydenty z bronią palną na transmisjach na żywo oraz doniesienia o nieodpowiednim zachowaniu poza boiskiem sprawiły, iż zarząd zaczął postrzegać swojego lidera jako postać niedojrzałą i niestabilną emocjonalnie.
Dodatkowo, publiczna krytyka sztabu szkoleniowego dotycząca mniejszej roli w ofensywie, uczyniła z 26-latka niemalże „persona non grata” w Memphis. Nie mówiąc już o tym, iż drużyna, która jeszcze niedawno była uważana za przyszłą potęgę ligi, w tej chwili znajduje się w stanie głębokiego regresu po rozczarowującym sezonie z bilansem 25-55. Wytransferowanie Jarena Jacksona Jr. w trakcie sezonu było jasnym sygnałem, iż obecny trzon zespołu przestał być postrzegany jako fundament przyszłych sukcesów.
Mimo iż – na przekór doniesieniom – Morant nie został wypchnięty z klubu przed lutowym trade deadline, wszystko wskazuje na to, iż lato będzie czasem wielkich zmian. Sam zawodnik, choć utrzymywany przez klub w niepewności co do zainteresowania innych drużyn, wydaje się pogodzony z losem.
– Do samego końca nie miał informacji, które kluby są nim zainteresowane. Narracja była taka, jakby nie było na niego chętnych, choć rzeczywistość wyglądała inaczej – przekazało wspomniane wcześniej źródło zbliżone do zawodnika.
Według doniesień, Morant nie skupia się już na konkretnym mieście, ale na szansie na nowy start. Chce trafić tam, gdzie będzie mógł udowodnić swoją wartość i po prostu grać w koszykówkę. Wśród potencjalnych kierunków najczęściej wymienia się Miami Heat, gdzie charyzma Pata Rileya mogłaby pomóc niepokornemu graczowi wrócić na szczyt, a także Toronto Raptors, Brooklyn Nets czy Minnesota Timberwolves.
SJ Pyron, an 11-year-old Grizzlies fan was hospitalized and is fighting for his life after being hit by a car.
To help cover costs, the SJ’s family started a $15,000 fundraiser on Facebook.
Ja Morant donated the entire amount himself & shared the message on Facebook, helping… pic.twitter.com/eqSLumhNLE
Sytuację dodatkowo podgrzewa fakt, iż 26-latek już wystawił na sprzedaż swoją posiadłość w Eads za kwotę 3,5 miliona dolarów. Choć na boisku jego statystyki zanotowały spadek, a skuteczność z gry była najniższa w karierze, poza nim wciąż potrafi zaskoczyć – jak wtedy, gdy po cichu sfinansował zbiórkę na rzecz chłopca potrąconego przez samochód. To pokazuje, iż pod warstwą kontrowersji wciąż drzemie potencjał na bycie nie tylko wielkim sportowcem, ale i liderem społeczności. Pytanie tylko, w jakim mieście przyjdzie mu go realizować w przyszłym sezonie.

3 tygodni temu













