Kto dziś ma największe szanse na mistrzostwo NBA, a kto powinien raczej myśleć o przetrwaniu sezonu? Michael Pina z The Ringer przygotował własny Power Ranking NBA przed nadchodzącym sezonem. To oczywiście nie jest zestawienie oparte na statystykach czy jakichkolwiek danych, które można potwierdzić w liczbach. To przede wszystkim subiektywna ocena doświadczonego autora, który bierze pod uwagę siłę składu, zdrowie, potencjał i ryzyka, które mogą się wydarzyć.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Największe zaskoczenie? San Antonio Spurs są przed mistrzowskimi New York Knicks i Oklahoma City Thunder. Portland Trail Blazers zajmują dopiero 21. miejsce, a na końcu zestawienia znaleźli się Sacramento Kings, Milwaukee Bucks oraz Washington Wizards.
Pełny power ranking The Ringer
- San Antonio Spurs
- New York Knicks
- Oklahoma City Thunder
- Boston Celtics
- Houston Rockets
- Toronto Raptors
- Detroit Pistons
- Denver Nuggets
- Los Angeles Lakers
- Philadelphia 76ers
- Minnesota Timberwolves
- Cleveland Cavaliers
- Indiana Pacers
- Atlanta Hawks
- Orlando Magic
- Utah Jazz
- Miami Heat
- Charlotte Hornets
- Phoenix Suns
- New Orleans Pelicans
- Portland Trail Blazers
- Golden State Warriors
- Dallas Mavericks
- Brooklyn Nets
- Memphis Grizzlies
- Los Angeles Clippers
- Chicago Bulls
- Washington Wizards
- Milwaukee Bucks
- Sacramento Kings
Dlaczego Spurs są pierwsi?
Według Michaela Piny Spurs zasłużyli na pierwsze miejsce, bo do składu, który dotarł do finałów, dołożyli Tobiasa Harrisa. Autor uważa, iż drużyna ma jednocześnie wszechstronną ofensywę, fizyczną obronę i bardzo mało słabych punktów w rotacji.
Kluczowy pozostaje oczywiście Victor Wembanyama. Autor The Ringer przypomina, iż 22-latek był w poprzednim sezonie zawodnikiem na poziomie MVP, choć w play-offach zabrakło mu jeszcze trochę paliwa. Pina widzi też Dylana Harpera jako faworyta do nagrody dla najlepszego rezerwowego, o ile wcześniej nie wywalczy miejsca w pierwszej piątce.
2. miejsce dla Knicks nie jest oczywiście lekceważeniem Nowego Jorku. Autor podkreśla, iż mistrzowie wciąż zasługują na ścisłą czołówkę, ale zastanawia się, czy w okresie regularnym będą równie mocni jak w play-offach. Mitchell Robinson nie jest już ich źródłem dodatkowych posiadań pod koszem, a zdrowie i niesamowita skuteczność rzutowa z fazy posezonowej nie muszą się powtórzyć w rozgrywkach trwających aż 82 mecze.
Oklahoma City Thunder znaleźli się na 3. miejscu. Pina uważa, iż Shai Gilgeous-Alexander przez cały czas stoi na czele najlepszej defensywy w NBA i iż drugi tytuł w trzy lata jest jak najbardziej realny. Jednocześnie zwraca uwagę na mniejszą głębię w składzie niż ostatnio, ponieważ z drużyny odeszli Lu Dort, Aaron Wiggins i Isaiah Joe. To bardzo interesujące jak trener Thunder uzupełni te luki i czy znów wykreuje zawodników, którzy pokażą się z bardzo dobrej strony.
Raptors bardzo wysoko, ostrożnie wobec Lakers
6. miejsce dla Toronto Raptors to jedna z najodważniejszych ocen całego rankingu. Pina przyznaje, iż historia zdrowotna Kawhiego Leonarda budzi jego obawy, ale uważa, iż dopóki skrzydłowy jest zdrowy i przez cały czas gra na poziomie zbliżonym do MVP, to Toronto dostało dokładnie takiego zawodnika, jakiego potrzebowało.
Według autora skład Raptors, a więc młodzi zawodnicy i wszechstronność Scottiego Barnesa bardzo dobrze pasują do obecnej fazy kariery Leonarda. To dość odważna opinia, bo zakłada, iż najważniejsza gwiazda będzie dostępna w najważniejszym momencie sezonu. Pina uważa jednak, iż ryzyko warto podjąć, bo potencjał tej drużyny jest wyższy, niż w większości zespołów Wschodu.
Detroit Pistons, najlepsza drużyna Wschodu z sezonu zasadniczego znalazła się dopiero na 7. miejscu w sumie, a na 4. na Wschodzie. Pina dostrzega pytania o rzut za trzy, o odpowiedzialność ofensywną Cade’a Cunninghama oraz dalszy rozwój Ausara Thompsona i Jalena Durena, ale uważa, iż zespół nie będzie już opierał się wyłącznie na sile i fizyczności. Ma być bardziej wszechstronny i lepiej poukładany w ataku, co może uczynić go jeszcze trudniejszym rywalem.
Dopiero 9. miejsce (4. na Zachodzie) zajęli Los Angeles Lakers. Pina uważa, iż patrząc długofalowo klub ma problem z brakiem wartościowych picków w drafcie, którymi mógłby handlować, ale na dziś nie widzi też powodu, by skreślać zespół z Luką Donciciem. Autor bardzo wysoko ocenia zdolność Doncicia do podnoszenia poziomu całej ofensywy i uważa, iż Austin Reaves oraz nowi zadaniowcy tworzą wokół niego wystarczająco sensowną grupę, aby powalczyć w play-offach.
Na 10. miejscu (5. na Wschodzie) znaleźli się Philadelphia 76ers. Tu ocena Piny jest bardzo prosta. Zgadza się, iż talentu mają najwięcej w całej NBA, ale iż ich problemem będzie zdrowie kluczowych zawodników. Chodzi tu prawdopodobnie Joela Embiida i LeBrona Jamesa, bo przecież Jaylen Brown, Tyrese Maxey i VJ Edgecombe nie mieli jak na razie poważnych urazów. Autor zwraca jednak uwagę, iż jako drużyna Sixers będą potrzebowali wielu meczów, aby nauczyć się nowego stylu i współpracy. Dodatkowo presja w szatni i oczekiwania kibiców mogą im w tym nie pomagać.
Blazers mają talent, ale…
Najciekawszy z polskiej perspektywy jest komentarz o Portland Trail Blazers. Pina umieścił ich na 21. miejscu i nie kryje, iż nie rozumie, w jakim kierunku idzie ta drużyna. Autor pyta, dlaczego Ja Morant ma od razu zaczynać sezon w pierwszej piątce i co w takim układzie stanie się ze Scootem Hendersonem. Zastanawia się też, jak długo Deni Avdija będzie akceptował rolę w zespole, w którym wielu zawodników chce piłki, oraz co po powrocie po kontuzji stanie się z Damianem Lillardem – w jakiej będzie formie i czy odnajdzie się w tym towarzystwie?
Według Piny problem nie polega na braku nazwisk. Portland ma ich dużo: Morant, Lillard, Henderson, Avdija, Holiday, Camara i oczywiście Sochan. Autor uważa jednak, iż te elementy nie tworzą jeszcze logicznej odpowiedzi na wyzwania współczesnej NBA. Blazers mają tłok na obwodzie, a podział minut, ról i odpowiedzialności będzie jednym z najważniejszych tematów obozu przygotowawczego. Skorzystać może na tym Sochan, bo bez względu na to z kim będzie grał na boisku, to może liczyć, iż na obwodzie będą gracze, którzy będą mu podawać, jeżeli znajdzie się na czystej pozycji.
Warriors już bez szans?
Pina jest realistą. Postawił Golden State Warriors dopiero na 22. miejscu (11. na Zachodzie). Uważa, iż wiek podstawowych zawodników nie pozwala na wiarę w tę drużynę. Zdrowie 38-letniego Stepha Curry’ego, wracający po poważnej kontuzji 37-letni Jimmy Butler, 36-letni Draymond Green i 40-letni Al Horford, to nie jest skład, który można stawiać w gronie faworytów do gry w play-offach na Zachodzie. Wiadomo, iż na pewno będziemy świadkami pojedynczych znakomitych spotkań, ale w sezonie, który trwa aż 82 mecze trzeba swoją grę opierać też na młodszych i wybieganych zawodnikach. Tego Warriors na pewno brakuje, dlatego będzie im bardzo ciężko zająć miejsce, z którego będą mogli chociaż w play-inach powalczyć o play-offy.
Nisko są też Los Angeles Clippers. Autor każe na chwilę odłożyć na bok aferę wokół klubu i ocenia sam skład. Dostrzega dobrych strzelców oraz obrońców, ale nie wierzy, iż grupa z Dariusem Garlandem, Brandonem Ingramem, Maxem Strusem, Rui Hachimurą i Krisem Dunnem może awansować chociaż do play-inów.
Denver Nuggets zajęli 8. miejsce, choć Pina wyraźnie krytykuje ich letnie decyzje. Jego zdaniem organizacja niepotrzebnie utrudniła życie Nikoli Jokiciowi, ale dopóki najlepszy koszykarz świata gra w Denver, to nikt nie może skreślić tego zespołu w walce o tytuł.
Na samym dole autor umieścił Kings, Bucks i Wizards. W przypadku Sacramento Kings nie wierzy ani w defensywę ani w spójność składu. Milwaukee Bucks widzi jako klub po sportowej traumie, który musi teraz znaleźć nową tożsamości. Washington Wizards natomiast ocenia jako drużynę próbującą jednocześnie rozwijać młodych, wygrywać mecze i gromadzić weteranów, czyli robiącą kilka sprzecznych rzeczy naraz, co jego zdaniem się po prostu nie uda.
To subiektywny Power Ranking autora The Ringer, a poza tym robiony jeszcze przed sezonem. Pierwsze tygodnie pokażą nam wiele, ale pamiętajmy, iż sezon jest długi i bardzo wiele może się w jego trakcie wydarzyć. Warto też docenić, iż Pina nie ułożył bezpiecznej, oczywistej listy, ale pokusił się o kilka zaskakujących typów, z którymi my możemy teraz dyskutować. A Waszym zdaniem kto znalazł się zdecydowanie za wysoko, a kto zdecydowanie za nisko?
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

3 dni temu













