Nagłe zakończenie kariery przez Chrisa Paula, jednego z najwybitniejszych rozgrywających w historii NBA, wciąż budzi ogromne emocje w świecie koszykówki. Po tym, jak został odesłany do domu przez Los Angeles Clippers, a następnie wytransferowany do Toronto Raptors i ostatecznie zwolniony z kontraktu, dwunastokrotny uczestnik Meczu Gwiazd postanowił przerwać milczenie. W szczerej rozmowie w podcaście „7PM in Brooklyn” 40-latek rzucił nowe światło na wydarzenia, które doprowadziły do jego niespodziewanego rozstania z klubem, w którym chciał zakończyć swoją sportową drogę.
To, co najbardziej uderza w przedstawionej przez Chrisa Paula relacji, to skrajnie sprzeczne sygnały, jakie otrzymywał od kierownictwa klubu. Jeszcze na początku sezonu prezydent Los Angeles Clippers ds. operacji koszykarskich, Lawrence Frank, zdawał się być zachwycony postawą weterana. Doszło choćby do sytuacji, gdy przesłał doświadczonemu koszykarzowi artykuł chwalący jego wpływ na zespół.
– Na początku sezonu Lawrence Frank przesłał mi SMS-em artykuł o tym, jak świetnie rzekomo wywiązuję się z roli lidera — wcześniej go nie widziałem. W wiadomości dopisał tylko: „Stary, to właśnie jest prawdziwe przywództwo.” – przyznał CP3.
Dla zawodnika, który planował rozegrać swój ostatni sezon w Los Angeles, by móc występować przed własną rodziną, te słowa były niezwykle ważne. Paul podkreślił, iż czuł ogromną wdzięczność i wzruszenie związane z powrotem do Clippers, co czyni późniejszy obrót spraw jeszcze trudniejszym do zrozumienia.
"Lawrence Frank told me I was being a great leader a week before he sent me home"
– Chris Paul on the Clippers sending him home
( @7PMinBrooklyn / h/t @big_business_ )
pic.twitter.com/v9ioTvzO7D
Problemy zaczęły narastać już podczas obozu szkoleniowego, a ich natura wydaje się wręcz absurdalna. Rozgrywający, sprowadzony do drużyny w dużej mierze jako mentor dla młodszych graczy, nagle usłyszał, że… jego zaangażowanie jest niewskazane.
– Podczas obozu przygotowawczego rozmawiałem przez chwilę z jednym z moich kolegów z drużyny, a gdy tylko wszedłem do jadalni, ktoś podszedł i powiedział mi, iż nie chcą, abym udzielał zawodnikom rad – wspomniał były koszykarz.
Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej w relacjach ze sztabem szkoleniowym. Chociaż Frank obiecywał Paulowi spotkanie wyjaśniające sprawę z trenerem Tyronnem Lue, ostatecznie do rozmowy nigdy nie doszło. Kiedy zawodnik upomniał się o obiecaną dyskusję, usłyszał jedynie: – Przykro mi, nie byłem w stanie tego załatwić. Wracaj do domu.
Raporty sugerują, iż szkoleniowiec nie widział już swojego doświadczonego podopiecznego w rotacji. Rzekomo miał sądzić, iż konfrontacyjny styl bycia CP3 źle wpływa na atmosferę w szatni.
The Clippers told Chris Paul they’ll still retire his jersey despite releasing him this season, per @7PMinBrooklyn pic.twitter.com/r6nO24PrgL
— Legion Hoops (@LegionHoops) February 17, 2026Zresztą sam moment, w którym Paul dowiedział się o zakończeniu współpracy z Clippers, był przesycony gorzką ironią. Lawrence Frank, informując zawodnika, iż nie jest już potrzebny drużynie, jednocześnie złożył mu obietnicę uhonorowania jego zasług w przyszłości. Jak zauważył żartobliwie prowadzący podcast Carmelo Anthony, przekaz klubu brzmiał niemal jak: – CP, twój numer zostanie przez nas zastrzeżony, ale nie potrzebujemy już twoich usług.
Mimo fatalnego stylu, w jakim pożegnano legendę, w Los Angeles potwierdzono zamiar, by w przyszłości uhonorować byłego koszykarza i zastrzec jego numer. Nic dziwnego – Chris Paul pozostaje statystycznie najlepszym zawodnikiem w historii organizacji, notując w swojej karierze średnio 16,8 punktu oraz 9,2 asysty na mecz. Chociaż jego powrót „na stare śmieci” nie zakończył się w najlepszej możliwej atmosferze, kibice prawdopodobnie będą mieli jeszcze okazję podziękować mu za lata świetności, gdy jego koszulka zawiśnie pod dachem Intuit Dome — choćby jeżeli nastąpi to prawdopodobnie dopiero za kilka lat, gdy emocje po tym burzliwym rozstaniu nieco opadną.

2 godzin temu












