NBA: Sobotni wieczór z play-offami NBA! najważniejsze starcie już o 19:00

6 dni temu

Piątkowe spotkania dostarczyły nam ogromną dawkę emocji, ale to dopiero początek weekendowych zmagań w play-offach na parkietach NBA. Dziś czekają nas dwa spotkania o wyśmienitych godzinach, których nie możecie przegapić. Już o 19:00 Orlando Magic powalczą przed własną publicznością o objęcie prowadzenia w serii z rozstawionymi z „jedynką” Detroit Pistons. Nieco później Phoenix Suns będą próbowali ratować serię z OKC Thunder. Co należy wiedzieć o tych spotkaniach?

[19:00] Orlando Magic – Detroit Pistons

Najważniejszą informacją z pierwszych dwóch pojedynków obu ekip jest fakt, iż Orlando Magic zdołali wyprowadzić niezwykle bolesny cios i odebrać Detroit Pistons przewagę własnego parkietu. Złośliwi, a może uważni, próbowali już zasugerować, iż Magic wiedzieli, co robili, przegrywając z Philadelphia 76ers i spadając z „siódemki” na „ósemkę”, by w pierwszej rundzie mierzyć się właśnie z Tłokami, a nie Boston Celtics.

Magic wygrali Game 1, choć w dwóch pierwszych spotkaniach tej serii kiepsko radzą sobie zza łuku. Nie można powiedzieć, iż to wyjątkowa sytuacja, bo w trakcie rozgrywek zasadniczych wykorzystywali oni tylko 34% swoich prób, ale 18/66 (27%) to wynik zdecydowanie gorszy. To jest ten aspekt gry, w którym podopieczni Jamahla Mosleya wręcz proszą się, by zostać zdominowanymi.

Z 66 tych rzutów, aż w 62 przypadkach obrońca Pistons nie znajdował się w zasiegu 1,2 metra od rzucającego, z czego 29 prób klasyfikowało się jako rzuty z „czystej pozycji”, czyli bez rywala bliżej niż 1,8 metra. Magic wykorzystali jednak tylko 16 z nich. Nie radził sobie choćby Jalen Suggs, który zwykle uważany jest za jednego z najbardziej regularnych strzelców Magic (3/10).

W obu spotkaniach Pistons radzili sobie jednak równie fatalnie, wykorzystując 6 z 26 prób w drugim, wygranym meczu (23%). To raczej seria stojąca pod znakiem twardej walki, która może przypominać nieco starą szkołę koszykówki. o ile jednak któraś ze stron zaliczy pod względem strzeleckim kapitalną noc, to gwałtownie może przesądzić o losach rywalizacji.

Trener J. B. Bickerstaff wie, jak poukładać swoich podopiecznych. Nie bez powodu otrzymał on nagrodę Trenera roku NBCA im. Michaela H. Goldberga za sezon 2025/26. W swojej karierze jeszcze nie doczekał się oficjalnego wyróżnienia Trenera Roku, ale bieżące rozgrywki nagrody jeszcze nie przydzielono, a on znajduje się w gronie dwóch głównych kandydatów.

— [Trener Bickerstaff] naprawdę wpłynął na nas w szatni. [Jego wiadomość] mówiła, iż nie ma już miejsca na „mój błąd”. Oni angażują się bardziej od nas, zbierają ofensywne zbiórki pod naszym koszem. Pozwalamy na zbyt dużo. Wiemy, iż to nie nasz standard. Udało nam się znaleźć tę małą iskrę — mówił niedawno Tobias Harris.

Przede wszystkim należy docenić jego pracę za okres, w którym zespół nie mógł liczyć na wsparcie Cade’a Cunnninghama. W 19 spotkaniach bez swojego rozgrywającego Tłoki zaliczyły bilans 14-5 i czuć było w tym rękę szkoleniowca.

— Gramy przeciwko świetnemu zespołowi. o ile byliby zdrowi przez większość sezonu, to na pewno nie byliby rozstawieni z ósemką. Są bardzo utalentowani, to naprawdę dobry zespół. Mamy dla nich wiele szacunku, są dobrze wyszkoleni, ale o ile będziemy grać koszykówkę Pistons, to czuję, iż możemy pokonać każdego — mówi Bickerstaff.

Pistons widzą z pewnością, co dzieje się w serii Knicks – Hawks, gdzie Nowojorczycy znaleźli się w kiepskim położeniu i o ile przegrają kolejny mecz w Atlancie, to mogą przegrywać już 1-3. Wpadka w Game 3 również nałoży na Detorit ogromną presję, na którą nie mogą sobie pozwolić jako „jedynka”.

Nie mogą z pewnością polegać przede wszystkim na Cunninghamie. W kluczowym momencie starcia ekipy z Wielkiego Jabłka Jalen Brunson został osaczony przez rywali, bo każdy spodziewał się, iż to właśnie do niego trafi piłka. Kiedy podobna sytuacja będzie miała miejsce z Cadem, gotowi musi być Tobias Harris, który oprócz Cunninghama jako jedyny notuje w tej serii dwucyfrową zdobycz punktową (16,5), ale także Duncan Robinson, Jalen Duren czy Ausar Thompson.

— Zasługują na uznanie. W pierwszej połowie mieliśmy kilka dobrych pozycji strzeleckich. Powstrzymywali nas przy obręczy kilka razy, byli naprawdę intensywni w defensywie. My dochodziliśmy do pozycji, ale nikt tak naprawdę nie radził sobie tej nocy dobrze pod względem rzutów. Po rzucie okiem na statystyki, po takim meczu nie oczekujesz zwycięstwa, ale nie jest to coś, co nas demotywuje — mówił po Game 2 Banchero.

Na pewno z lepszej strony musi pokazać się Desmond Bane, szczególnie o ile weźmiemy pod uwagę to, jak ogromną cenę zapłacili za niego Magic. W dwóch pierwszych spotkaniach zdobywał on co prawda stosunkowo solidne 14,5 punktu, ale trafiał zaledwie 29% swoich rzutów z gry, w tym 20% zza łuku (3/15).

Bane wielokrotnie znajdował się już w ogniu krytyki, a teraz znalazł się przed doskonałą okazją do zamknięcia ust krytykom. Póki co daje im jednak pożywkę do dalszych ataków w jego stronę. Więcej spodziewamy się też od Franza Wagnera, który jeszcze w poprzednim sezonie notował 24,2 punktu na mecz. W rozgrywkach 2025/26 jego średnia spadła do 20,6 oczek, na co wpłynęły m.in. problemy ze zdrowiem, ale obecne 15,5 oczka to i tak wynik znacząco poniżej oczekiwań.

Pomimo przewagi własnego parkietu i sporej ilości niewykorzystywanego potencjału, to Pistons będą zdaniem bukmacherów faworytem dzisiejszej rywalizacji. Kurs oferowany przez Superbet na ich zwycięstwo to 1.67.

[21:30] Phoenix Suns – Oklahoma City Thunder

W dwóch pierwszych spotkaniach Oklahoma City Thunder przypomnieli, dlaczego to oni właśnie walczą o obronę mistrzowskiego tytułu, choć drugi z nich wiązał się ze sporą dawką kontrowersji. Gracze Phoenix Suns nie gryźli się w język, komentując decyzje sędziowskie, a za poniższą wypowiedź Devin Booker otrzymał grzywnę w wysokości 35 tysięcy dolarów.

— Przez 11 lat nigdy nie wskazałem żadnego sędziego z imienia, ale James [Williams] był dziś fatalny. To złe dla sportu, złe dla integralności sportu. Ludzie zaczną postrzegać to jak WWE, o ile nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności — powiedział lider Suns.

To element trwającej już od długich miesięcy nagonki w kierunku arbitrów spotkań z udziałem OKC, którzy oskarżani są o nierówne traktowanie obu ekip z uwagi na sporą liczbę rzutów osobistych oddawanych przede wszystkim przez Shaia Gilgeousa-Alexandra. Działa to jednak w obie strony, bo często wyraźne, słusznie odgwizdane przewinienia wywołują oburzenie w mediach społecznościowych.

Przejdźmy jednak do rozmowy stricte na temat koszykówki i zacznijmy od tego, iż w drugim spotkaniu z gry ze względu na uraz ścięgna udowego wypadł Jalen Williams. Zanim opuścił parkiet, w 23 minuty zapisał na swoim koncie 19 punktów (7/11 z gry) i cztery asysty. Wszystko wskazuje na to, iż skrzydłowego zabraknie nie tylko w dzisiejszym spotkaniu, ale i choćby do końca tej serii.

Już przez znaczną część sezonu zasadniczego Grzmoty musiał radzić sobie bez 25-latka, który przez problemy zdrowotne pojawił się jedynie w 33 spotkaniach. Thunder odnotowali w nich solidny bilans 25-8. Jak wyglądali jednak bez „JDuba”? Wynik 39 wygranych w 49 spotkaniach musi sam za siebie.

OKC dysponują prawdopodobnie najlepszą głębią składu w lidze, więc choćby uporczywe urazy nie powstrzymały ich przed osiągnięciem najlepszego bilansu w całej NBA. Geniuszem Sama Prestiego było podpisanie trzyletniej umowy z Ajayem Mitchellem o wartości zaledwie 8,7 miliona dolarów (średnio 2,9 miliona za rok). Jego dorobek w dwóch pierwszych spotkaniach z Suns to 11,5 punktu, 5,0 zbiórek, 3,5 asysty oraz 2,0 przechwyty na mecz.

— Największą różnicą w drugim meczu było Phoenix. Pokazali ostrość, która była imponująca. Po pierwszym meczu musisz utrzymać tempo, bo oba zespoły mają takie same możliwości, by się poprawić i myślę, iż właśnie to zrobili i postawili nas w trudniejszym położeniu — mówił o swoim rywalu po Game 2 trener Mark Daigneault.

Mitchell to czwarty najlepszy punktujący swojego zespołu po SGA, Williamsie oraz Holmgrenie. Cenne punkty z ławki dostarczają również Alex Caruso, Cason Wallace, Jaylin Williams, a także Kenrich Williams. Na swoją szansę czekają również Aaron Wiggins i Nikola Topic.

Trzeba tu oczywiście wspomnieć o Jaredzie McCainie, który został ściągnięty z Philadelphia 76ers za cztery wybory w drafcie, z czego tylko jeden pierwszej rundy. Ekipa z Miasta Aniołów próbowała w ten sposób ograniczyć swoje wydatki, co ostatecznie im się udało. Od przenosin do OKC 22-latek notuje jednak solidne 10,4 punktu oraz 2,1 zbiórki na mecz, trafiając przy tym 46,2% wszystkich rzutów z gry, w tym 39,1% zza łuku.

W czym swojej szansy, szczególnie przed własną publicznością, mogą doszukiwać się Phoenix? Pierwszym krokiem musi być na pewno ograniczenie strat, których w Game 1 popełnili aż 17 (przy zaledwie 6 w wykonaniu Thunder). W drugim spotkaniu podopieczni Damiena Hardwicka „poprawili” swój wynik aż do 21, co znacznie ułatwiło OKC zadanie.

W pierwszym starciu Suns pozwalali również zbyt swoim rywalom na zbyt wiele pod własnym koszem, przez co Grzmoty zaliczył aż 19 ofensywnych zbiórek. Gospodarze kolejnego pojedynku nie mogą pozwolić sobie na oddanie inicjatywy w tym aspekcie, dlatego kluczowa może okazać się obecność Khamana Maluacha.

Zaledwie 19-letni środkowy mierzy aż 2,16 metra i może być odpowiedzią na bolączki Suns. Trzeba jednak pamiętać, iż w dwóch pierwszych spotkaniach spędził na parkiecie kolejno 15 i 19 minut, a mimo to zaliczył łącznie pięć zbiórek. Musi stanąć na wysokości zadania, jeżeli ekipa z Arizony chce myśleć o przedłużeniu serii. W obu spotkaniach Malauch notował pełne 12 minut w czwartych kwartach, a w drugim z nich jego wskaźnik +/- wyniósł +10. Choć wciąż jest on debiutantem, to ma dziś kluczową rolę do odegrania.

Świetny mecz zaliczył już Dillon Brooks, ale cały czas czekamy na wielki występ Devina Bookera, który jak dotąd był po prostu solidny, ale nie wyglądał jak zawodnik, który w pojedynkę przesądzi o losach rywalizacji.

Thunder to zdecydowany faworyt tego pojedynku i nie powinno dziwić, iż bukmacherzy stawiają ich w roli faworyta. Kursy Superbet mówią same za siebie, ale nigdy nie można wykluczyć niespodzianki.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Idź do oryginalnego materiału