Mac McClung przez trzy lata był jedną z największych gwiazd konkursu wsadów NBA. Teraz zrobił coś, czego podczas All-Star Weekend nie dałoby się choćby wyreżyserować. W trakcie turnieju nowej ligi DUNKMAN zawodnik hiszpańskiej Girony szybował pod koszami, pokazując zagrania, które rzadko widuje się na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata.
Chyba nikogo nie zdziwi, iż to akurat Mac McClung stał się twarzą pomysłu Shaquille’a O’Neala na stworzenie profesjonalnej ligi dla zawodników, którzy nie muszą mieć miejsca w rotacji NBA, by być światowej klasy specjalistami w jednej konkretnej dziedzinie – lataniu nad obręczą. A 27-latek akurat wie dokładnie „z czym to się je”, co udowodnił choćby wsadzając piłkę do kosza nad dwoma mężczyznami siedzącymi w zaparkowanym samochodzie.
W ostatniej rundzie grupowej ligi DUNKMAN McClung rywalizował z Brandonem Ruffinem, Marlowem Gilmore’em, Antonio Eaglanem, Dylanem Haugenem i Willem Buntonem. Finał pierwszego sezonu odbędzie się 25 sierpnia, a na zwycięzcę czeka 500 tysięcy dolarów, co wbrew pozorom nie jest premią do kontraktu ani jednorazową nagrodą za efektowny występ. Pół miliona dolarów ma być dowodem, iż wsady mogą być czymś więcej niż tylko atrakcją podczas All-Star Weekend – osobną dyscypliną i pełnoprawnym sposobem na zawodową karierę.
Tym bardziej, iż DUNKMAN powstał jako odpowiedź na problem, z którym najlepsza koszykarska liga świata mierzy się od lat. Choć konkurs wsadów wciąż ma wielką historię i nazwiska Michaela Jordana, Vince’a Cartera czy Dwighta Howarda w swoim dziedzictwie, coraz trudniej przyciągnąć do niego największe gwiazdy.
Ryzyko jest po prostu zbyt duże. Zawodnik z maksymalnym kontraktem kilka zyskuje na zwycięstwie, za to nieudana próba może kosztować go zdrowie, reputację i tygodnie internetowych żartów. Sam Shaq określił tegoroczną edycję wręcz mianem „najgorszego konkursu wsadów w historii”. Jego zdaniem liga nie daje kibicom tego, czego oczekują, choć na świecie istnieje już grupa profesjonalnych dunkerów, dla których tworzenie coraz trudniejszych wsadów jest istotą pracy.
Nie chodzi oczywiście o to, iż zawodowy dunker jest lepszym koszykarzem od gracza NBA. Jego przewaga polega na czymś innym: może poświęcić miesiące na dopracowanie jednego efektownego ruchu, budować repertuar wsadów i traktować każdą próbę jak najważniejszy występ sezonu.
Właśnie na tym ma opierać się DUNKMAN. Liga składa się z 24 uczestników rywalizujących w czterech turniejach grupowych, po których odbędzie się finał mistrzostw świata. Zawody transmitują TNT i HBO Max, a materiały trafiają również do Bleacher Report, House of Highlights i na YouTube. Oceniane są przede wszystkim trudność, wykonanie, kreatywność i skuteczność – czyli elementy, które mają sprawić, iż wsady przestaną być efektownym dodatkiem, a staną się samodzielnym widowiskiem sportowym.
History just showed up.
Mac McClung is officially in Dunkman pic.twitter.com/L2iY8hY6xD
Czyżby więc McClung znalazł scenę, której NBA nie potrafiła mu dać? Nowy nabytek Girony ma 27 lat, w CV trzy kolejne zwycięstwa w konkursach wsadów i status jednego z najbardziej rozpoznawalnych zawodników G League. W 2026 roku został również MVP zaplecza NBA, a w barwach Windy City Bulls notował średnio 31,8 punktu i 7,9 asysty na mecz.
Jego kariera toczyła się jednak – jak dotąd – co najmniej nietypowo. W NBA pojawiał się epizodycznie, zmieniał kluby i nigdy nie otrzymał stabilnego miejsca w rotacji. Ostatecznie tego lata zdecydował się więc na wyjazd do Europy. Jednocześnie nie jest tajemnicą, iż w repertuarze posiada umiejętność, która uczyniła go jednym z najlepszych dunkerów na świecie: z niewielkiego rozbiegu potrafi wznieść się na wysokość, na której większość zawodników choćby nie rozpoczyna swojego ruchu.
W 2023 roku wygrał konkurs wsadów jako zawodnik G League. Rok później obronił tytuł, pokonując w finale Jaylena Browna z Boston Celtics, a w 2025 roku dokonał czegoś, czego wcześniej nie zrobił nikt – triumfował trzeci raz z rzędu. Rok później nie dostał jednak kolejnej szansy. Jeszcze niedawno sugerował, iż to on sam nie zdecydował się na udział. Później przedstawił jednak inną wersję wydarzeń. Jak wyjaśnił w lipcu podczas rozmowy z Shaquille’em O’Nealem, początkowo był brany pod uwagę, ale organizatorzy ostatecznie zdecydowali się na inny skład.
– Szczerze mówiąc, to była bardziej ich decyzja. Na początku chcieli, żebym wystąpił, ale pod koniec powiedzieli, iż mają inne plany. Po prostu to zaakceptowałem – mówił McClung, a Shaq nie krył zdziwienia.
– Przez ostatnie trzy lata on ratował ten konkurs. Gdybym to ja decydował, występowałby co roku – stwierdził były środkowy Los Angeles Lakers.
DUNKMAN rozwiązuje więc problem, który w przypadku McClunga stawał się coraz bardziej oczywisty. Mac nie musi już czekać na jedno zaproszenie w lutym. Ma regularną rywalizację, przeciwników specjalizujących się w tej samej dziedzinie i stawkę, która pozwala traktować wsady jak pełnoprawną profesję.
O’Neal od początku przekonuje, iż nowe rozgrywki mają zapewnić profesjonalnym dunkerom „globalną scenę, prawdziwą stawkę i szansę zbudowania kariery na tym, co kochają robić”. McClung jest najlepszym dowodem na to, dlaczego taki projekt w ogóle może mieć sens. W najlepszej lidze świata jego wsady stały się większe niż jego rola na parkiecie. W lidze Shaqa nie jest to ograniczenie, ale największy atut. DUNKMAN nie potrzebuje kolejnej supergwiazdy NBA, ale raczej zawodników, którzy potrafią zrobić coś, czego największe gwiazdy ligi nie zawsze chcą ryzykować.
Nawet jednak, gdyby Mac ponownie wykonał wsad nad samym Shaqiem, jak podczas konkursu wsadów NBA w 2024 roku, niie gwarantuje to, iż DUNKMAN przetrwa pierwszy sezon. Nowa liga musi stworzyć coś więcej niż bibliotekę efektownych klipów. Potrzebuje zawodników, rywalizacji i historii, które sprawią, iż kibic będzie chciał zobaczyć kolejną rundę choćby wtedy, gdy na parkiecie nie pojawi się McClung.
27-latek daje DUNKMAN coś, czego nie da się kupić samą promocją: wiarygodność. Ma trzy tytuły „króla” wsadów, rozpoznawalność wśród fanów NBA i – co najważniejsze – świadomość, iż na tym poziomie nie wystarczy powtarzać tego, co już raz zadziałało. Sam zapowiedział, iż część pomysłów zachował właśnie na tę ligę.
– Mam jeszcze w zanadrzu kilka wsadów, których nikt wcześniej nie widział ani nie zrobił. To idealna scena, żeby wreszcie pokazać tę kreatywność – stwierdził przed startem sezonu.
Dla McClunga DUNKMAN to kolejna scena, na której może pokazać, dlaczego w najlepszej lidze świata uważany jest za niekoronowanego „króla” dunkerów. Dla Shaqa – pierwszy dowód, iż wsady mogą być czymś więcej niż jedną konkurencją podczas All-Star Weekend. NBA stworzyła konkurs. O’Neal próbuje stworzyć cały sport.

2 dni temu













