Gdy w sobotni wieczór w hali Target Center w Minneapolis miały wybrzmieć pierwsze takty hymnu, trybuny pozostały puste. NBA podjęła decyzję o przełożeniu meczu Minnesota Timberwolves z Golden State Warriors ze względów bezpieczeństwa. Przez miasto przeszła fala protestów po tym jak agenci federalni zastrzelili kolejnego obywatela USA. Spotkanie rozegrano w niedzielę, a Steve Kerr nie krył emocji komentując narastający kryzys w w Ameryce.
W ostatnich dniach w Stanach Zjednoczonych nasilają się protesty przeciwko działaniom ICE (federalnej agencji podległej Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego USA), która egzekwuje prawo imigracyjnego (m.in. poprzez zatrzymania, detencję i deportacje) oraz przeciwko rozszerzonym operacjom prowadzonym w różnych miastach. Jednym z głównych punktów napięć stało się Minneapolis.
W styczniu w Minneapolis doszło do dwóch śmiertelnych postrzeleń w trakcie działań federalnych służb imigracyjnych. Na początku miesiąca zginęła Renée Good, a w sobotę Alex Pretti. Śmierć Prettiego wywołała masowe oburzenie oraz żądania pełnego, niezależnego i transparentnego śledztwa w tej sprawie.
W mieście, które w pamięci Ameryki wciąż nosi traumę po śmierci George’a Floyda, kolejne dramatyczne zdarzenia z udziałem służb federalnych zabrzmiały jak ponowne uderzenie w tę samą ranę. W tym kontekście głos zabrał Steve Kerr. Trener Golden State Warriors od lat znany jest z tego, iż nie unika ważnych tematów społecznych. Jego wypowiedzi miały w sobie jednocześnie ton empatii i ostrzeżenia.
Miasto pogrążone w żałobie
Kerr zaczął konferencję prasową po niedzielnym spotkaniu Wolves – Warriors od osobistego tonu. Mówił o Minneapolis jak o miejscu, które od zawsze kojarzyło mu się z życzliwością i spokojem, i dlatego obecna atmosfera uderzyła go szczególnie mocno.
– Minneapolis zawsze było jednym z tych miejsc, gdzie czułem się dobrze. Ludzie tutaj mają w sobie ciepło, które trudno znaleźć gdzie indziej. Dlatego to, co się dzieje jest tak bolesne. To miasto jest pogrążone w żałobie. I każdy, kto tu przyjeżdża, to czuje. To nie jest abstrakcyjny smutek, to jest ciężar, który wisi w powietrzu, w rozmowach, w spojrzeniach ludzi na ulicy – powiedział Kerr.
– Kiedy ktoś traci bliską osobę, nie ma takiego komunikatu prasowego, który to naprawi. Nie ma takiej konferencji, która przywróci im normalność. I to właśnie jest najtrudniejsze, świadomość, iż te rodziny będą żyły z tą raną już zawsze – dodał.
Mecz Wolves – Warriors miał być rozegrany w sobotę, ale z uwagi na sytuację przeniesiono go na niedzielę.
Kerr opisał też obraz, który trudno skojarzyć z typowym wyjazdem drużyny NBA. Zamiast rutyny trening–hotel–hala, pojawiła się izolacja i poczucie zagrożenia. – Zobaczyć 20 000 ludzi z okien naszego hotelu… ulice były wypełnione ludźmi. Spotkaliśmy się jako zespół i rozmawialiśmy o tym, co się dzieje, by zachować ostrożność i bezpieczeństwo. To było podobne do czasów pandemii, gdzie wszyscy byliśmyniejako uwięzieni w hotelach. W mieście i we wszystkim, co się dzieje panuje bardzo straszna aura. Ale ogólnym uczuciem jest po prostu smutek. Smutek dla Minneapolis, dla miasta, które przeszło już tak wiele – relacjonował.
– Wszystko powinno opierać się na bezpieczeństwie i trosce, nie tylko o zawodników i fanów, ale o każdego mieszkańca Minneapolis w obliczu tego, co się dzieje – podkreślił Kerr.
W wypowiedziach Kerra wielokrotnie powracało pojęcie „Minnesota nice”, skrótowe określenie kultury życzliwości i troski, z której słynie ten stan.
– Współczujemy tutejszym obywatelom, organizacji Timberwolves i ich fanom. To wspaniałe miejsce. Wyrażenie 'Minnesota nice’ jest prawdziwe, ludzie tutaj naprawdę dbają o siebie nawzajem, troszczą się o sąsiadów i starają się sobie pomagać. To piękne miasto i po prostu ciężko jest widzieć wszystkich przechodzących przez tak wielki lęk, gniew, smutek i żałobę – mówił.
W tym miejscu Kerr powiedział też, co może zaskoczyć kibiców, ale jego zdanim w sytuacjach krytycznych sport, choćby na najwyższym poziomie, nie ma dziś pierwszeństwa. – Naszym nadrzędnym obowiązkiem jest dbanie o siebie nawzajem – podkreślił.
Ameryka w kryzysie
Najmocniejsze fragmenty jego wypowiedzi dotyczyły jednak nie samego Minneapolis, ale kondycji kraju. Kerr mówił o Ameryce podzielonej jak nigdy wcześniej, o gniewie, który jest wszechobecny, i o ekstremizmie, który jak to ujął „czuć z każdej strony”.
– „Jako Amerykanin jestem zaniepokojony. Nigdy nie byliśmy idealni, nigdy tacy nie byliśmy, ale myślę, iż nasze ideały przez długi czas były na adekwatnym miejscu. Nasze wartości bez względu na to, po której stronie sceny politycznej stoisz, pamiętanie o wartościach, które płyną z Konstytucji i obywatelstwa, o wartościach dbania o siebie nawzajem. To jest teraz niezwykle ważne, bo to one trzymały nas razem. A teraz mam wrażenie, iż o nich zapomnieliśmy. Zamiast szukać wspólnego języka, szukamy wrogów – mówił, podkreślając, iż kraj nie potrafi już rozmawiać, bo zanim padnie argument, w powietrzu wisi oskarżenie. Wskazywał, iż protesty po śmierci Good i Prettiego są odbiciem głębszego pęknięcia. Jedni domagają się rozliczeń, inni bronią narracji o „uzasadnionym użyciu siły”.
W ocenie Kerra obecny kryzys jest nie tylko polityczny, ale przede wszystkim moralny, a Ameryka potrzebuje powrotu do podstaw, czyli uczciwości, empatii i gotowości do słuchania drugiego człowieka. Jak zaznaczył „jeśli nie potrafimy zgodzić się co do tego, kim chcemy być jako naród, to żaden system, żadna instytucja i żadna partia nas nie uratuje”.
Dezinformacja
Kerr poświęcił sporo miejsca chaosowi informacyjnemu. Mówił o społeczeństwie „dzielonym dla zysku” i o dezinformacji, która sprawia, iż choćby obraz wideo nie jest już punktem odniesienia, tylko kolejnym polem bitwy.
– Jesteśmy dzieleni przez media dla zysku, przez dezinformację… jest tego tak dużo, iż wszystkim nam trudno to pogodzić. W takich chwilach musisz oprzeć się na wartościach. Na tym, kim jesteś i kim chcesz być jako jednostka oraz jako kraj – podkreślał i opisał doświadczenie, które jego zdaniem w ostatnich latach stało się jednym z najbardziej destrukcyjnych elementów debaty publicznej. – Ludzie kłócą się o to samo nagranie wideo, mówiąc 'to się wydarzyło’, 'nie, tamto się wydarzyło’. To bardzo dezorientuje. To trudny czas, by żyć i być Amerykaninem – stwierdził.
Powrót do konstytucyjnych fundamentów
Finał wystąpienia Kerra miał formę apelu. Trener Golden State Warriors nie wzywał do politycznej deklaracji po jednej stronie. Wzywał do przypomnienia sobie punktu wspólnego, a więc konstytucyjnego fundamentu, który w jego ocenie powinien wyznaczać standard traktowania współobywateli, niezależnie od poglądów.
– To, o co apeluję do wszystkich, to pamiętanie o tym, co oznacza nasza Konstytucja, jakie są nasze wartości i co to oznacza dla sposobu, w jaki traktujemy siebie nawzajem i naszych współobywateli. Powinno nastąpić odwołanie się do naszych 'lepszych aniołów’, abyśmy dbali o siebie nawzajem i uznali to, co się dzieje – mówił.
W jego przekonaniu empatia nie jest miękkim dodatkiem do roli lidera, ale obowiązkiem. – Ważne jest, aby w takich sytuacjach okazywać empatię i troskę. To jest nasza rola w takich przypadkach – podsumował.
Co się dzieje w Minneapolis?
W oczach protestujących to, co wydarzyło się w Minneapolis, nie jest pojedynczym incydentem. W ich oczach stanowi część szerszej opowieści o granicach władzy, o prawach obywatelskich i o tym, czy instytucje państwa potrafią działać transparentnie, zwłaszcza gdy w grę wchodzi użycie siły.
W ostatnich dniach w Stanach Zjednoczonych nasilają się protesty przeciwko działaniom ICE, która egzekwuje prawo imigracyjne oraz prowadzi rozszerzone operacje w wielu miastach. Minneapolis stało się jednym z głównych punktów napięć po dwóch śmiertelnych postrzeleniach w trakcie działań federalnych służb imigracyjnych.
Śmierć Renée Good i Alexa Prettiego (obywateli USA) wywołała masowe oburzenie oraz żądania pełnego, niezależnego i transparentnego śledztwa. Władze stanu i część polityków domagają się rozliczenia działań służb federalnych, wskazując, iż metody ICE przekraczają granice, na które demokratyczne państwo prawa nie powinno sobie pozwalać.
Administracja prezydenta utrzymuje, iż użycie siły było uzasadnione, choćby gdy w przestrzeni publicznej krążą nagrania video i relacje świadków podważające tę narrację. To napędza kolejne demonstracje w największych miastach USA, gdzie obywatele domagają się wyjaśnienia obu śmierci oraz realnego rozliczenia działań służb federalnych.
NBA od lat próbuje równoważyć dwa porządki, czyli sportową neutralność i społeczną wrażliwość. Liga angażuje się w inicjatywy wspierające mniejszości, reaguje na kryzysy społeczne i coraz częściej zabiera głos w sprawach wykraczających poza parkiet. Steve Kerr mówi wyłącznie za siebie, z własnych przekonań i doświadczeń, ale choćby jeżeli tego nie chce, to staje się jednym z najbardziej wyrazistych głosów. Jego komentarze nie są jednak pełnymi emocji politycznymi manifestacjami, ale reakcją człowieka, który widzi, jak sport styka się z rzeczywistością, a rzeczywistość coraz mocniej domaga się od liderów empatii, odwagi i jasnego stanowiska.
Po wydarzeniach w Minneapolis oświadczenie wydał też Związek Zawodników NBA (NBPA). Piszemy o nim tutaj.
Wypowiedzi Kerra w formie video znajdziesz w poniższym nagraniu:

6 godzin temu













