W sobotni wieczór w Los Angeles wszyscy najbardziej czekali na konkurs rzutów wsadów, bo mieli nadzieję, iż młodzi gracze pod nieobecność Maca McClunga zaskoczą świeżymi pomysłami. Czy tak się stało? Mamy wrażenie, iż niezłe i całkiem efektowne wsady przeplatane były zwykłymi paczkami. Ale oceńcie sami…
Wszyscy najbardziej czekali na Slam Dunk Contest. W konkursie uczestniczyli Carter Bryant (Spurs), Keshad Johnson (Heat), Jaxson Hayes (Lakers) i Jase Richardson (Magic).
Tytuł mistrza wsadów powędrował do Keshada Johnsona, który w finałowej rundzie pokonał Cartera Bryanta. Duże emocje towarzyszyły występowi Richardsona, ponieważ jego ojciec, Jason Richardson, dwukrotnie wygrywał ten konkurs.
W drugiej rundzie Jase zaliczył groźnie wyglądający upadek, gdy podczas próby wsadu po obrocie 360 stopni stracił równowagę i upadł płasko na plecy. Na szczęście gwałtownie się podniósł i przy kolejnej próbie skutecznie zaprezentował wsad. Wcześnie z rywalizacją pożegnał się również Hayes.
Jase brings the Richardson family back to the @ATT Slam Dunk stage!
Tap to watch: https://t.co/BpnjnxQGla
pic.twitter.com/KNGJ3I9cAo
Finał należał do Johnsona i Bryanta. Bryant zdobył jedyne w całym konkursie 50 punktów, gdy podrzucił piłkę wysoko w górę i zaliczył efektownego dunka już przy pierwszej próbie, ale nie zdołał powtórzyć tego wyczynu w dalszej części finału. Johnson odpowiedział dwoma solidnymi, czysto wykonanymi wsadami, które wystarczyły, by zdobyć tytuł nowego mistrza dunków.
Johnson zadbał też o show. Przy prezentacji towarzyszył mu legendarny raper E-40, nad którym skrzydłowy Heat efektownie przeskoczył podczas wsadu.
Keshad Johnson over E-40 at @ATT Slam Dunk
Tap to watch: https://t.co/BpnjnxQ8vC
pic.twitter.com/zGQfU8kDdR
Nieprzypadkowo zresztą Johnson nosi pseudonim „Showtime”. W Miami znany jest z tego, iż choćby przedmeczowe rozgrzewki zamienia w małe pokazy wsadów. Triumf w konkursie może okazać się dla niego punktem zwrotnym. Niedawno wrócił do NBA z G-League. W tym sezonie rozegrał 21 spotkań.
Wszystko już było?
Tegoroczny konkurs miał inny ciężar niż poprzednie edycje z wyraźnym faworytem, kiedy to dominował Mac McClung. Przy braku największej gwiazdy ostatnich lat to właśnie młodsi zawodnicy dostali scenę, by pokazać własną tożsamość. McClung nie wystąpił z powodu kontuzji, ale krążą plotki, iż zawodnicy NBA odmawiali występu, jeżeli w rywalizacji weźmie udział McClung.
McClung zaprezentował cztery dunki, które by wykonał, gdyby brał udział w konkursie:
W tegorocznym konkursie jedni postawili na siłę i dynamikę, inni na płynność i czyste wykonanie już w pierwszym podejściu. Taki układ sprawił, iż bardziej niż jedno nazwisko liczył się ogólny poziom finałowej rywalizacji.
Z perspektywy kibica najciekawsze było zderzenie dwóch filozofii wsadu: „momentu wow” kontra powtarzalna jakość. Bryant dał konkursowi najbardziej widowiskowy błysk, ale ostatecznie to Johnson lepiej „domknął” finał i nie zostawił oceniającym wielu wątpliwości. W takich konkursach często decyduje nie tylko trudność, ale także kontrola nad próbą i pewność wykonania pod presją.
Jeśli ta edycja miała być zapowiedzią kierunku na kolejne lata, to NBA może być spokojna o przyszłość Slam Dunk Contest. Były emocje, było ryzyko, był element show, a przede wszystkim było poczucie, iż młode pokolenie naprawdę chce ten konkurs nieść dalej. I właśnie to, obok samego tytułu Johnsona jest po tej nocy najważniejszym sygnałem. Wszyscy przecież mamy poczucie, iż „wszystko już było”. Ale choćby jeżeli było, to warto oglądać kolejne konkursy z uwagi na show i rywalizację oraz jakość realizacji, bo powtórki w telewizji robią ogromną różnicę.
Tak wyglądała punktacja Konkursu Wsadów NBA 2026:
| Zawodnik | Pierwsza runda | Finał |
| Keshad Johnson | 92.8 (47.4 + 45.4) | 97.4 (49.6 + 47.8) |
| Carter Bryant | 94.8 (45.6 + 49.2) | 93.0 (50.0 + 43.0) |
| Jaxson Hayes | 91.8 (44.6 + 47.2) | |
| Jase Richardson | 88.8 (45.4 + 43.4) |
Nagranie całego konkursu zobaczycie tutaj:
oraz tutaj:
Wsady tylko Keshada Johnsona zobaczycie tutaj:

2 miesięcy temu













