Wtorkowe zwycięstwo Golden State Warriors nad Sacramento Kings (110:105) powinno być dla tych pierwszym powodem do optymizmu w nadzwyczaj trudnym sezonie. Jednak zamiast celebrować przerwanie passy czterech porażek, Draymond Green postanowił wykorzystać pomeczową konferencję prasową do wywołania ogólnonarodowej debaty na temat integralności rozgrywek. Znany z bezkompromisowych opinii skrzydłowy oskarżył władze ligi o stosowanie podwójnych standardów w karaniu zawodników i klubów, wskazując na rażący problem tak zwanego tankowania, czyli celowego przegrywania meczów w celu uzyskania lepszej pozycji w drafcie.
Bezpośrednim impulsem do tak ostrej krytyki była sytuacja z końcówki czwartej kwarty, kiedy to zawodnicy Sacramento Kings – zespołu pozbawionego już szans na awans do fazy play-off – na trzy minuty przed końcem meczu zaczęli celowo faulować Setha Curry’ego, mimo iż wynik spotkania był wciąż sprawą otwartą. Taką decyzję miał podjąć ich trener, Doug Christie, chociaż jego zespół jeszcze wówczas prowadził. Dla Draymonda Greena był to czytelny sygnał, iż rywale nie są zainteresowani zwycięstwem, ale zabezpieczeniem swojej pozycji w loterii draftu.
– Ja dostaję grzywnę za każdy błąd. To niech w końcu zaczną naprawdę karać — bez taryfy ulgowej. Uwielbiają sięgać do kieszeni zawodników, więc niech zaczną robić to samo z klubami. Były dwie kary, a przecież wszyscy wiemy, iż tankuje cała liga. I tylko dwie? Gdyby chodziło o graczy, pieniądze zabraliby natychmiast. Dlaczego tutaj jest inaczej?… W przypadku zawodników zawsze chodzi o kasę. Przy drużynach nagle nikt nie wie, co zrobić – nie gryzł się w język Dray.
Weteran, który w trakcie swojej kariery stracił już miliony dolarów na poczet kar i zawieszeń, ewidentnie starał się wytknąć władzom ligi brak konsekwencji. Czy miał rację? Według obliczeń medialnych, w bieżącym sezonie tylko Indiana Pacers i Utah Jazz zostały ukarane za naruszenie polityki ligowej, podczas gdy Green oszacował, iż proceder ten dotyczy choćby kilkunastu innych ekip.
Kolejnym punktem krytyki gwiazdora Golden State Warriors był turniej play-in, który wprowadzono właśnie po to, by ograniczyć zjawisko tankowania i utrzymać konkurencyjność większej liczby drużyn do końca sezonu regularnego. Zdaniem zawodnika, mechanizm ten przestał spełniać swoją rolę, tworząc swego rodzaju ligowy „czyściec”. Na przykład podopieczni Steve’a Kerra, mimo fatalnej passy w końcówce rozgrywek, mają niemal zagwarantowane dziesiąte miejsce w Konferencji Zachodniej, ponieważ zespoły znajdujące się pod nimi całkowicie zrezygnowały z walki o zwycięstwa.
– Na początku to wyglądało dobrze. Ale skoro tkwimy na 10. miejscu, to znaczy, iż coś tu jest nie tak. Moglibyśmy przegrać 15 meczów i dalej bylibyśmy tam, gdzie jesteśmy. To nie działa – przyznał Dray.
Frustracja zawodnika wynika z faktu, iż obecny system, zamiast motywować zespoły z miejsc 12–13 do walki, doprowadził do sytuacji, w której wiele drużyn „zaciąga hamulec ręczny” znacznie wcześniej, z góry zakładając, iż i tak nie dogonią ekip z czołowej dziesiątki i choćby nie próbując o to walczyć.
Analiza słów Greena rzuciła nowe światło na fundamentalny problem zarządzania współczesną NBA. Podczas gdy zawodnicy są błyskawicznie dyscyplinowani finansowo za przewinienia techniczne czy niesportowe zachowania, liga wydaje się bezradna wobec systemowych decyzji właścicieli klubów, które godzą w jakość widowiska.
– Każdy próbuje coś powiedzieć pod publiczkę, ale kiedy chodzi o dyscyplinowanie zawodników, pieniądze zabiera się natychmiast. Kiedy jednak mówimy o zespołach i widzimy 12 drużyn tankujących, nałożono tylko dwie kary. jeżeli dobrze liczę, to dziesięć przez cały czas nie zostało ukaranych – zauważył z przekąsem 36-latek.
Chociaż eksperci zastanawiają się, czy same kary finansowe byłyby w stanie powstrzymać kluby przed walką o wysokie wybory w drafcie – mogące potencjalnie odmienić losy organizacji na lata – głos Draymonda Greena jest ważnym sygnałem. Dla zawodników, którzy co noc ryzykują zdrowie w walce o play-offy, brak sportowej postawy u rywali jest nie tylko irytujący, ale podważa sens ich codziennej pracy.
The NBA Board of Governors will meet on May 28 to vote on new anti-tanking draft lottery reform, per @ShamsCharania.
This proposal has gained the most momentum:
– 18 teams in lottery: Bottom 10 that miss Play-In and 8 that qualify
– Bottom 10 teams each have 8% chance of moving… pic.twitter.com/uZcO2sGGRc
Na 28 maja zaplanowano już zebranie Rady Gubernatorów, na którym mogą zapaść decyzje w sprawie walki z niesławnym tankowaniem. Nie zmienia to faktu, że NBA stoi przed trudnym zadaniem: jeżeli chce utrzymać status „ligi zawodników”, musi zacząć mierzyć wszystkich tą samą miarą, co skrzydłowy Warriors podsumował sarkastycznym: – W przypadku zespołów, arbitrów czy innych uczestników gry nie ma już tej samej stanowczości, co przy zawodnikach.

1 dzień temu











