NBA: Po tej akcji Wembanyama przestał grać dobrze. Sam jest sobie winien?

12 godzin temu

Victor Wembanyama bardzo dobrze zaczął czwarty mecz finałów NBA. Spurs wyszli gwałtownie na prowadzenie i konsekwentnie je powiększali. Francuz dominował po obu stronach parkietu i sprawił w Madison Square Garden przez dłuższy czas panowała wyjątkowa cisza, bo nikt wierzył w to co się dzieje. A potem doszło do akcji z Mitchellem Robinsonem, która okazała się punktem zwrotnym. Czy Wembanyama sam jest sobie winien?

Pod koniec pierwszej kwarty Robinson bardzo nieelegancko sfaulował Wembanyamę. Sędziowie po analizie uznali to za faul niesportowy pierwszego stopnia. Wemby upadając na parkiet krzyczał do Robinsona „siedzę ci w głowie”, co należy rozumieć, iż „dominuję, nie jesteś w stanie mnie zatrzymać, jestem tu najlepszy”.

W tamtym momencie wyglądało, iż Francuz jest w swoim adekwatnym rytmie, a dobre akcje i ten faul tylko go nakręcają, bo nikt nie jest w stanie go zatrzymać, a Robinson fauluje z frustracji.

Problem w tym, iż później mecz zaczął wyglądać zupełnie inaczej.

To ten faul zmienił wszystko?

To nie jest tylko wrażenie, bo pokazują to dokładnie statystyki. Przed tą akcją Wembanyama miał 11 punktów i trafił 5 z 7 rzutów z gry (w tym 1/2 za 3). Wyglądał bardzo dobrze. Był agresywny, pewny siebie i skuteczny. Knicks nie mieli na niego dobrej odpowiedzi.

Po tym faulu zdobył jeszcze 13 punktów, ale jeżeli odliczymy dwa rzuty wolne po samym faulu Robinsona, to od tamtej chwili do końca spotkania zdobył zaledwie 11 punktów (4/18 z gry, w tym 1/6 za 3) i 2/5 z osobistych.

To ogromna różnica. Oczywiście daleki jestem od teorii, iż to faul Robinsona to spowodował, albo, iż to dobrze, iż gracz Knicks, to zrobił. Widać tu jednak pewną zależność i Wembanyama powinien wyciągnąć z niej wnioski, bo fakty są takie, iż po tej akcji przestał być skuteczny, przestał grać dobrze.

Knicks zaczęli grać twardo, a Robinson nie odpuścił. Wembanyama został wciągnięty w fizyczną walkę. Nie pomógł mu też fakt, iż grał za dużo minut. Jego gest i słowa „siedzę ci w głowie” wróciły do niego jak bumerang, gdy Spurs wypuścili z rąk 29-punktowe prowadzenie.

Po prostu, jeżeli zgrywasz kozaka, jeżeli wykonujesz takie gesty i mówisz takie słowa, to musisz ten mecz dowieźć. Spurs tego nie zrobili, a Wembanyama zaliczył wyraźny zjazd formy.

To nie był jedyny powód porażki

Spurs przegrali ten mecz z wielu powodów. De’Aaron Fox popełnił bardzo kosztowny błąd w końcówce, a jego drużyna zdobyła zaledwie 30 punktów po przerwie. Knicks natomiast przyspieszyli, zaczęli grać bardziej fizycznie i zaczęli też oczywiście trafiać ważne rzuty.

Do tego dochodzi jeszcze temat minut Wembanyamy, bo Francuz grał prawie 44 minuty i w czwartej kwarcie wyglądał już na bardzo zmęczonego (w sezonie jego średnia minut to niespełna 30).

Akcja z Robinsonem jest ciekawa, bo fakty są takie, iż przed nią Wembanyama grał bardzo dobrze, dominował, a po niej jego skuteczność wyraźnie spadła. Klasyk kazał by tu zadać pytanie: przypadek?

Wembanyama musi się pilnować

Francuz ma już trzy punkty za faule niesportowe w tych play-offach. Dwa za uderzenie łokciem w twarz Naza Reida, a jeden z uderzenie w twarz Karla-Anthony’ego Townsa w ostatnim meczu. jeżeli otrzyma jeszcze jeden punkt (jeden jest za flagrant 1, a dwa za flagrant 2), to choćby jeżeli Spurs wygrają piąty mecz, to Wemby w szóstym spotkaniu nie będzie mógł zagrać.

GAME 5 w sobotę!

Dla Spurs sytuacja jest bardzo trudna. Zamiast remisu 2-2 przegrywają 1-3. A w finałach NBA tylko jedna drużyna zdołała wrócić z 1-3 i wygrać 4-3. Byli to Cleveland Cavaliers w 2016 roku.

Jeśli spojrzymy na serie do czterech wygranych z perspektywy wszystkich rund, w których jedna z drużyn prowadziła 3-1, to tylko 11 zespołom udało się wrócić z 1-3, a aż 200 wygrywało potem tę serię.

Podniesienie się po takiej porażce w czwartym meczu będzie niezwykle trudne, ale nie niemożliwe. Warto będzie też zobaczyć, czy kibice Knicks naprawdę wypełnią halę w San Antonio, bo coś zaczyna się dziać w tym kierunku!

Dlatego zapraszam na piąty mecz finału, który transmitowany będzie w nocy z soboty na niedzielę (13 na 14 czerwca) od godz. 2:30 w TVP Sport. Skomentuję ten mecz wspólnie z Radkiem Spiakiem.

Godzinny skrót w niedzielę o godz. 13:15, ale przypominam, iż mecze NBA można też oglądać w całości (na żywo lub z odtworzenia) za pośrednictwem aplikacji TVP Sport na urządzeniach mobilnych i na telewizorach. Mecze NBA są tam dostępne z odtworzenia przez około tydzień od premiery.

Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj.

Warto przeczytać:

NBA: Kibice Spurs nie wierzą w swój zespół? Fani Knicks chcą przejąć halę w San Antonio
NBA: Taylor Swift, Chalamet, Stiller, Seinfeld i legendy Knicks. Mamy listę gwiazd, które były na finale NBA
NBA: „Najgłupsza drużyna w historii cywilizacji”! O tym meczu będą robić filmy!

Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału