NBA: Ojciec Tatuma krytykuje Celtics. Ma za co?

1 dzień temu

Justin Tatum mógł wskazać Boston Celtics jako przyszłych mistrzów NBA. Zamiast tego wybrał New York Knicks. A gdy LaVar Ball dopytał, dlaczego nie wierzy w zespół własnego syna, ojciec Jaysona Tatuma odpowiedział krótko i bardzo ostro: obecny skład Celtics jest „do niczego”. Przesadza? A może trafia w miejsce, w którym Boston ma dziś największy problem?

W programie Ultimate Dads Unplugged Justin Tatum został zapytany o faworyta nadchodzącego sezonu NBA. Nie zastanawiał się długo. – Realistycznie? Powiedziałbym, iż New York Knicks mogą obronić tytuł – odpowiedział.

LaVar Ball nie krył zdziwienia. Jak ojciec jednej z największych gwiazd NBA może nie postawić na drużynę, w której gra jego syn? – Chętnie bym cię spoliczkował. o ile nie wybierasz zespołu własnego syna, to chyba oszalałeś – rzucił Ball.

Justin Tatum nie zmienił zdania. – Obecny skład Celtics jest do niczego – stwierdził. To mocne słowa, ale trzeba pamiętać, iż ojciec koszykarza to także przede wszystkim kibic i osoba, która patrzy na drużynę z zewnątrz. Nie krytykował też swojego syna. Przekonywał nawet, iż Jayson przez cały czas należy do trzech najlepszych koszykarzy świata, ale jego problemem jest to, co Celtics zrobili wokół niego.

Jeszcze niedawno Celtics mieli jeden z najlepszych, a może raczej jeden z najbardziej kompletnych składów w NBA. Jayson Tatum i Jaylen Brown byli dwoma skrzydłowymi zdolnymi zdobywać punkty, kreować grę i bronić na kilku pozycjach. Derrick White oraz Payton Pritchard dawali siłę na obwodzie. To oczywiście nie był zespół bez wad, ale jednak był trudny do rozpracowania w serii w play-offach.

Tego lata Boston wymienił Jaylena Browna do Philadelphii 76ers. W zamian otrzymali Paula George’a oraz pakiet wyborów w drafcie. Sportowo ten transfer można tłumaczyć na kilka sposobów. Celtics dostali doświadczonego skrzydłowego i odzyskali część przyszłych aktywów. Finansowo sprawa pozostało prostsza. Nowe przepisy CBA, a zwłaszcza drugi „apron”, praktycznie zmuszają kluby z najdroższymi składami do podejmowania takich decyzji.

Boston nie oddał Browna dlatego, iż nagle przestał być świetnym koszykarzem. Oddał go, bo utrzymanie dotychczasowego składu stawało się coraz trudniejsze, coraz droższe i coraz bardziej ograniczało ruchy klubu.

To jest właśnie brutalna część nowej NBA. Drużyna może zbudować mistrzowski rdzeń, a potem doświadczyć, iż przepisy nie pozwalają jej po prostu trzymać go tak długo, jak chce. Celtics nie są wyjątkiem, ale w ich przypadku różnica jest szczególnie widoczna, bo Brown nie był dodatkiem do Tatuma. Był drugą gwiazdą, a raczej supergwiazdą.

Paul George przez cały czas może pomóc Bostonowi. Nie udawajmy jednak, iż ta zmiana nie zmienia całej konstrukcji drużyny. Brown był młodszy, grał z Tatumem od lat i dawał Celtics bardzo dużo, kiedy rywal próbował zatrzymać ich lidera.

George może dać Bostonowi świetne występy. Pytanie brzmi, ile ich będzie i jak długo będzie w stanie pełnić rolę zawodnika, który w play-offach bierze na siebie najtrudniejsze zadania po obu stronach parkietu?

Tatum rozegra pierwszy pełny sezon po przerwie spowodowanej zerwaniem ścięgna Achillesa. W poprzednich rozgrywkach wrócił pod koniec, ale nie był jeszcze w pełni sobą i pauzował w ważnych momentach. Teraz Celtics potrzebują jego zdrowia, ale potrzebują też czasu, by poukładać na nowo hierarchię w zespole.

Wcześniej wszystko było jasne. Tatum i Brown byli gwiazdami. White łączył obronę z rozegraniem. Reszta składu dawała różne odpowiedzi i zależnie od rywala. Teraz Tatum ma być najważniejszym zawodnikiem zespołu, Pritchard i White będą go jego sprawdzonymi ludźmi. Neemias Queta może dostać większą rolę, a George ma dać im tyle, ile będzie w stanie. Trudno jednak ocenić ile to będzie, bo PG13 nie jest już tym samym zawodnikiem, co kilka lat temu. Chociaż w zeszłym sezonie warto zauważyć, iż w styczniu jego średnia punktów wynosiła kilka ponad 15 i trafiał z dystansu 35% trójek. Kiedy wrócił w marcu po zawieszeniu przez NBA (za branie niedozwolonych środków – mocnych leków psychiatrycznych, a nie „koksu”), to zdobywał średnio 21 punktów przez dziesięć meczów, a z dystansu trafiał ze skutecznością ponad 40%, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Trzeba jednak pamiętać, iż 36-letni George w ostatnich dwóch sezonach w Sixers zagrał tylko w 41 i 37 meczach. 25 opuścił z powodu zawieszenia, ale pozostałe z powodu kontuzji. Celtics sporo ryzykują, ale nie oszukujmy się. Ten transfer był spowodowany kwestiami finansowymi. PG13 w tym sezonie zarobi 54 mln dolarów, a na kolejny będzie miał opcję zawodnika na 56,5 mln. Możliwe jednak, iż porozumie się z Celtics, aby zrezygnował z tej opcji w zamian za dłuższy kontrakt. jeżeli nie, to będzie ich kosztował 110 mln za ten i nadchodzący sezon.

Pensja Browna jest teoretycznie podobna, bo przez najbliższe dwa lata zarobi 118 mln, ale ma też gwarantowany kontrakt na trzeci rok za blisko 65 mln, a ponieważ w tym roku skończy 30 lat, to gdyby został w Bostonie, to mógł w te wakacje oczekiwać przedłużenia aktualnej umowy o kolejne dwa za lata za 142 mln, czyli po 71 mln za sezon. choćby przy rosnących pensjach i zwiększających się limitach jest to kwota ogromna.

Celtics po prostu nie chcieli mu płacić tak dużych pieniędzy. Przy aktualnych limitach i progach podatkowych różnica choćby kilku milionów dolarów może mieć ogromne znaczenie w kontekście budowania drużyny. W Bostonie też uznano najprawdopodobniej, iż Brown jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale nie aż tak dobrym, aby płacić mu 70 milionów za sezon.

W dodatku, jeżeli przyjrzymy się kwestii dlaczego rynek tak nisko wycenił Jaylena Browna (że Sixers dostali go za George’a i dwa wybory w drugiej rundzie drafcie), to nie chodzi o to, iż nikt go nie chciał, bo jest słaby. Chodziło o to, iż menedżerowie innych klubów musieli sobie odpowiedzieć na pytanie: czy Brown jest wart 60-65, a może choćby 70 milionów dolarów za sezon? Jak widać uznali, iż tak nie jest. Gdyby jego kontrakt wynosił 40-45 mln za rok, to na pewno ustawiłaby się po niego kolejka chętnych.

Wychodzi więc na to, iż nowa rzeczywistość zweryfikowała Browna i Celtics, bo to nie sam zawodnik wydaje się być problemem, ale jeżeli połączymy wysokość jego kontraktu z nowymi przepisami, progami i limitami, wychodzi nam, iż po prostu kluby stwierdziły, iż nie jest on wart aż tyle i gdyby miały większą elastyczność, to może i by go wzięły, ale iż nie mają, to nie będą ryzykować.

Celtics przechodzą teraz najtrudniejszy etap po mistrzostwie, które zdobyli w 2024 roku. Zdecydowali się oddać drugą największą gwiazdę, ich lider wraca po poważnej kontuzji, pozyskali 36-letniego weterana, który kiedyś był dobry, a teraz nie wiadomo czy wytrzyma cały sezon, a i tak trzeba mu będzie zapłacić ponad 50 mln za sezon… Przed Bostonem dużo wyzwań i sporo niewiadomych. Jak sobie z nimi poradzą?

Dla przypomnienia skład Celtics na sezon 2026/27. Składy wszystkich drużyn zapisane w taki sposób znajdziecie tutaj.

Boston Celtics

Zostają: Jayson Tatum, Derrick White, Payton Pritchard, Ron Harper Jr., Jordan Walsh, Hugo Gonzalez, Sam Hauser, Luka Garza, Baylor Scheierman, Neemias Queta oraz Amari Williams (umowa two-way).

Przychodzą: Paul George (Philadelphia 76ers), Mitchell Robinson (New York Knicks), Mike Conley (Minnesota Timberwolves), Chris Cenac Jr. (debiutant – 27 nr draftu), Dillon Mitchell (debiutant – 40 nr draftu, umowa two-way), Milos Uzan (debiutant – poza draftem) i Tucker DeVries (debiutant – poza draftem).

Odchodzą: Jaylen Brown (Philadelphia 76ers), Nikola Vucević (Orlando Magic), John Tonje (Portland Trail Blazers, umowa two-way), Dalano Banton (wolny agent) i Max Shulga (Real Madryt).

Spodobał Ci się jakiś artykuł na PROBASKET? Poleć go znajomym!

Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google

Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj. Jestem też na Twitterze oraz

.

NBA: Agent oskarża zawodników. Sami do tego doprowadzili?
NBA: Brutalna prawda o transferze Jaylena Browna, Boston Celtics i nowej NBA
NBA już nie pamięta o Haliburtonie!? Zawodnik zaskoczony, ale taka jest ta liga
Czy NBA odpuszcza aferę Clippers i Leonarda?

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału