Po latach marazmu i ostatnim sezonie zakończonym upokarzającym bilansem 17-65, w stolicy Stanów Zjednoczonych zaczyna tlić się nadzieja na powrót do koszykarskiej elity. Centralną postacią tej metamorfozy ma być Trae Young, który po burzliwym transferze z Atlanta Hawks i sezonie naznaczonym kontuzjami, przerwał milczenie i odważnie zapowiedział, iż najlepsze lata jego kariery oraz sukcesy Washington Wizards są dopiero przed nami.
Trae Young, czterokrotny uczestnik Meczów Gwiazd, trafił do stolicy pod koniec sezonu 2025-2026 w ramach głośnej wymiany. Jego początki w nowym zespole były jednak trudne – ze względu na urazy więzadła MCL oraz stłuczenie czworogłowego mięśnia uda, rozegrał zaledwie pięć spotkań w barwach Washington Wizards, notując w nich średnio 15,2 punktu i 6,2 asysty. Mimo to, przed nadchodzącymi rozgrywkami 27-letni rozgrywający zdawał się tryskać pewnością siebie.
– Nigdy w życiu nie czułem się tak niedoceniany. Wyobraźcie sobie Wizards jako drużynę numer jeden na Wschodzie w przyszłym roku… Zaufajcie mi, ja dopiero wchodzę w swój prime. To, jak ludzie o mnie mówią, jest po prostu śmieszne – stwierdził w podcaście „The Pivot”, odnosząc się do narracji krążącej wokół jego osoby i podkreślając, iż czuje się pomijany przez ekspertów.
Trae Young on doubters:
“This is the most slept on I’ve been in my whole life … Imagine the Wizards as the No. 1 team in the East next year. What people gonna be saying?
“I haven’t played much in a year and a half, but trust me, I’m just entering my prime.”
( via @thepivot) pic.twitter.com/bFjh5LD8kr
Koszykarz zauważył, iż opinia publiczna cierpi na „efekt świeżości”, zapominając o jego wcześniejszych sukcesach, takich jak doprowadzenie Atlanta Hawks do finałów Konferencji Wschodniej w okresie 2020-21, co – zachowując wszelakie proporcje – może przypominać obecną historię Jalena Brunsona i New York Knicks (których zresztą Trae z kolegami wówczas wyeliminowali już w pierwszej rundzie).
Ambicje Younga nie ograniczają się zresztą jedynie do indywidualnych popisów. Wizards wkraczają w nową erę z drastycznie odświeżonym składem. Obok 27-latka drugą wielką gwiazdą zespołu jest Anthony Davis, który trafił do Waszyngtonu po trudnym okresie w Dallas Mavericks. Choć przyszłość doświadczonego podkoszowego w klubie bywa przedmiotem spekulacji, w zamierzeniu to ten duet gwiazd ma stanowić fundament, na którym oparta zostanie nowa hierarchia w NBA.
Kluczowym elementem układanki jest również nadchodzący draft. Dzięki najgorszemu bilansowi w lidze, Wizards wygrali loterię i dysponują pierwszym wyborem, który najprawdopodobniej spożytkują na pozyskanie dynamicznego skrzydłowego, AJ-a Dybantsy. Young z entuzjazmem wypowiedział się także o już obecnych w drużynie młodych talentach, takich jak Alex Sarr czy Bilal Coulibaly.
– Wiem, iż nasza drużyna będzie gotowa. Mamy młodych chłopaków, którzy przeszli przez etap przebudowy. W ostatnich latach przeszli przez wiele porażek i są już nimi zmęczeni. Chcę być z nimi wtedy, gdy zaczniemy wygrywać – wyjaśnił Trae.
Trae Young has until June 23 (draft night) to invoke or decline his 2026-2027 player option worth $49 million
If declined he is eligible for a three year extension worth nearly $160 million, but the deal is currently in the “likely ballpark” of $120 million, per @TheSteinLine
pic.twitter.com/p6CyF0GP79
Mimo iż początkowo postrzegano Waszyngton jedynie jako przystanek w karierze Younga, on sam najwyraźniej deklaruje chęć długofalowego związania się z organizacją. w tej chwili koszykarz znajduje się w ostatnim gwarantowanym roku swojego kontraktu o wartości 215 milionów dolarów. Według doniesień insidera NBA, Marca Steina, koszykarz prawdopodobnie zrezygnuje z wartej 49 milionów dolarów opcji zawodnika na sezon 2026-2027, aby podpisać z Wizards nową, dłuższą umowę.
Projektowany kontrakt ma opiewać na 120 milionów dolarów płatne w ciągu trzech lat. Choć kwota ta jest o około 40 milionów niższa od maksymalnego przedłużenia, do którego jest uprawniony, ruch ten jest postrzegany jako uczciwy kompromis biorąc pod uwagę ostatnie problemy zdrowotne zawodnika. Decyzja o pozostaniu w stolicy wysyła jasny sygnał: Trae Young wierzy w projekt budowany w stolicy i jest gotów wziąć na siebie ciężar przywrócenia swojej drużyny do walki o najwyższe cele w NBA.

13 godzin temu








